piątek, 4 kwietnia 2014

Max Factor False Lash Effect Mascara

Te z Was, które mnie czytają od dawna zapewne wiedzą, że dla mnie w makijażu najbardziej liczą się rzęsy. Staram się robić wszystko, aby uzyskać efekt wow - podkręcenie, pogrubienie, podkreślenie i oczywiście trwałość w takim stanie na rzęsach przez cały dzień. Czy tusz Max Factora spełnia te wymogi? Tego dowiecie się w dalszej części posta.
Zdecydowałam się na jego zakup za namową jednej z moich czytelniczek, która pisała, że jest on świetny i że jeśli lubię tusze tej firmy (a lubię, bo na moich rzęsach dość dobrze się sprawdzają), to powinnam go wypróbować. Tak więc pojawił się u mnie bardzo szybko.
Opakowanie prezentuje się całkiem ładnie (choć wiadomo, do Diora mu daleko) i zawiera 13 ml produktu. Jest dostępny w 4 wydaniach - zwykły czarny, niebieski i brązowy, oraz wodoodporny. Ja mam ten zwykły czarny.
Na stronie producenta nie ma za dużo napisane o nim, ale przytoczę to, co jest na Wizażu:
"False Lash Effect to tusz dający efekt sztucznych rzęs, pogrubiający i wydłużający, z innowacyjną szczoteczką zawierającą 50% więcej włosków. Tusz nadaje rzęsom wygląd rzęs doklejanych, dodaje nawet do 600% więcej objętości w porównaniu z rzęsami nie umalowanymi tuszem. Podkreśla głębię oczu i nadaje im intensywności. Idealnie pokrywa rzęsy, unosi je do góry, nie skleja oraz nie zostawia nieestetycznych grudek.
Zawiera polimery, które sprawiają, iż tusz jest odporny na wodę. Tusz posiada szczoteczkę iFX, która została zaprojektowana tak, aby równomiernie pokrywać rzęsy tuszem i docierać do najdrobniejszych włosków w kącikach oka. W efekcie makijaż przy użyciu tej maskary idealnie podkreśla rzęsy, zwiększa ich objętość i precyzyjnie je rozdziela, dzięki czemu oczy zyskują wspaniałą oprawę."

Na początku kompletnie nie mogłam się przyzwyczaić do tej wielkiej szczoty, zdarzyło mi się umalować górną i dolną powiekę nie raz, ale po tygodniu się przyzwyczaiłam. Jak widzicie na zdjęciu szczota jest silikonowa i jej "włoski" są usiane dość gęsto, także z nabieraniem na nią produktu nie ma żadnego problemu. Nie tworzą się na niej nieestetyczne klumpy, które potem się przenosi na rzęsy. Samo też ułożenie włosków pomaga nam w rozczesaniu rzęs, jednak niestety przez to, że szczoteczka jest taka wielka nie da się pomalować każdej rzęsy i trzeba się trochę nagimnastykować, żeby to zrobić. Ale jak już to zrobimy, to każda rzęska jest ładnie "otulona" tym produktem, bez grudek.
Kolor czarny faktycznie na rzęsach jest czarny i co do tego zastrzeżeń nie mam żadnych. 
Pogrubienie zauważam, chociaż nie jest to mega super hiper grubość, jednak w porównaniu do innych, słabszych tuszy przy FLE pogrubienie widać, a na tym efekcie mi bardzo zależy, gdyż moje rzęsy są długie, ale nie jest ich dużo.
Ten tusz lekko też wydłuża rzęsy, jednak co do wydłużenia nie ma co się spodziewać cudów, bardziej bym stawiała w jego przypadku jednak na pogrubienie. Ale czy efekt dramatyczny uzyskamy? Ja takiego nie widzę u siebie, ale źle też nie jest.
Najbardziej jednak denerwuje mnie w nim to, że żeby efekt był zadowalający trzeba go nakładać warstwami po kilka razy. Jedna, czy dwie warstwy w moim przypadku nic nie dają. Muszę nałożyć ich 4, albo i nawet czasem 5, czy 6, żeby efekt był spektakularny. Niby wtedy jest ok, ale ja nie mam tyle czasu, żeby się "bawić" z tuszem rano, bo o poranku mam tylko 20 minut na cały makijaż, a przecież cera też musi jakoś wyglądać... Ale staram się nałożyć go najlepiej, jak potrafię. Wcześniej rzęsy oczywiście jak zawsze podkręcam zalotką. Ten tusz ich nie podkręca, ale utrzymuje efekt podkręcenia, więc nie jest najgorzej (miałam tusze, które nie utrzymywały tego efektu, np. tusz z MACa, który był porażką). Jednak, co mnie rozczarowuje to to, że po kilku godzinach widzę pod oczami, że tusz się trochę osypał. Minimalnie, ale zawsze, to jest niedopuszczalne.
Pozytywną rzeczą jest to, że używam go już od ponad miesiąca (albo i nawet 1,5 miesiąca), a tusz wciąż ma konsystencję taką, jak miał wtedy, gdy zaczęłam go używać. Wiem bowiem z doświadczenia, że maskary tej firmy mają tendencję do szybkiego wysychania, czasami tusz po niecałym miesiącu nie nadawał się już do użytku, a tutaj miłe zaskoczenie. Ponadto zawsze w maskarach MF wkurzało mnie to, że produkt "wyłazi" z opakowania podczas zamykania, za każdym razem miałam ubrudzone ręce, w wydaniu FLE nic takiego się nie dzieje, czyli jest ok.
Efekt na rzęsach:
Skład maskary:
Aqua, Acrylates Copolymer, Glyceryl Stearate, Disteardimonium Hectorite, Propylene Glycol, Stearic Acid, Cera Carnauba, Alcohol Denat., Triethanolamine, Synthetic Wax, Polyvinyl Alcohol, Lecithin, Propylene Carbonate, Polyethylene, Tocopherol, Panthenol, Ascorbyl Palmitate, Glycine Soja Oil, Glycerin, Nylon-6, Xanthan Gum, Methylcellulose, Simethicone, Sodium Laureth-12 Sulfate, Oleic Acid, Glyceryl Oleate, Silica, Tetrasodium EDTA, Disodium EDTA, EDTA, Phosphoric Acid, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol,Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben, [+/- CI 77499, CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI 77266]

Czy kupię ponownie ten produkt? Hmmm... Nie wiem. Działanie niby ok, można nim sobie zrobić dobrze (:D jakkolwiek to brzmi), ale trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby to zrobić, a on się i tak osypie trochę w ciągu dnia. A jednak rzęsy podkreślone są ładnie i wyraźnie... Mam mieszane co do niego uczucia, jestem jednak chyba bardziej na "tak", niż na "nie", ale hitem tuszowym nie został dla mnie.
Wiem, że ta maskara jest dość popularna. Miałyście ją? Co o niej sądzicie?
Moja ocena: 7/10

50 komentarzy:

  1. Kiedyś go miałam, niestety efekt nie był u mnie wtedy, aż taki jak u Ciebie:O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak nie jest taki efekt, jaki bym chciała, żeby był i jaki udało mi się uzyskać innymi tuszami, ale źle też nie jest:)

      Usuń
    2. haha ja nigdy nie jestem w pełni zadowolona;)

      Usuń
    3. Mi się podoba efekt na rzęsach po Diorze i póki co jest moim #1, ale chciałabym, żeby było jeszcze lepiej:)

      Usuń
  2. Woww, jak zrobiłaś tego gifa mrugającego? Świetny sposób na pokazanie produktu, widać efekt zarąbiście, chciałabym cos takiego zrobić do porównania efektów revitalash :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W programie Photoscape w opcji robienie gifów. Najpierw jednak musisz zrobić kilka zdjęć, potem je "składasz" w gifa:)

      Usuń
    2. Faktycznie rewelacyjne rozwiązanie z tym gifem :D

      Usuń
    3. A dziękuję:) Widziałam na kilku blogach, że dziewczyny stosują takie "triki", to pomyślałam, że może sama mogłabym też coś takiego zrobić. Poszperałam, poszukałam, jak to zrobić i oto jest gif:)

      Usuń
  3. Mam i uwielbiam:) U mnie nic się nie osypuje, a zwykle noszę makijaż od 6 rano do 22 wieczorem:) Ale z Diorem nie mam porównania, więc może dlatego mi się wydaje taki super;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się osypuje, leciutko, ale jednak, bo mnie to strasznie wkurza. Napisałam o Diorze, bo jest moim ulubieńcem i teraz jakiegokolwiek tuszu bym nie użyła to go będę porównywać z Diorem właśnie dlatego, że jest dla mnie najlepszy:) Nie twierdzę jednak, że będzie on najlepszy dla każdego:)

      Usuń
  4. uzywałam jej bardzo długo i baardzo ja lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak średnio, jest ok, ale tyłka mi nie urwało. Efekt fajny, ale za dużo się trzeba "bawić", żeby go uzyskać, a ja nie mam czasu rano...

      Usuń
  5. Ale szczota. Fajnie wydłuża rzęsy ale je potrzebuję raczej pogrubienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie szczota nie wydłuża za bardzo, moje rzęsy są takie;) Ten tusz daje raczej lekkie pogrubienie:)

      Usuń
  6. Jejusiu jakie długie rzęsiska:) fajnie wydłuża ale chyba słabo pogrubia... ja niezmiernie uwielbiam mój noir g guerlain. Mam już 3 trumienkę i pewnie nie ostatnią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) On tak nie za bardzo właśnie wydłuża, ja mam takie rzęsy, no, może minimalnie krótsze, ale niewiele. Pogrubienie jakieś tam jest po tej maskarze, ale wiem, że moje rzęsy mogą wyglądać lepiej:)
      Noir G jest na mojej wishliście, po odwyku kupię:)

      Usuń
    2. To polecam bardzo:) u mnie jedna warstwa daje niesamowity efekt. Mega czarne i przede wszystkim rozdzielone idealnie rzęsy:)

      Usuń
    3. Przejrzałam internety i chyba bardziej właśnie jestem skuszona kupnem tej Noir G, niż Armaniego ETK (chociaż może jego później wypróbuję). Na razie mam w zapasie mój ulubiony Dior Overcurl, ale następny na pewno będzie Noir G:) A Ty masz trumienkę, czy sam wkład? Myślisz, że warto kupować od razu z trumienką, czy lepiej najpierw sprawdzić, jak tusz działa mi na rzęsy, a potem ewentualnie dokupić wyżej wymienioną?

      Usuń
    4. Ja mam już 3 trumienkę. Jak kupiłam raz wkład to wydał mi się zupełnie inny niż tusz z trumienki... sklejał mi rzęsy. Natomiast trumienka jest idealna, tusz jest czarny wydłuża pogrubia i idealnie rozdziela. Być może tylko ja tak mam. ..

      Usuń
    5. Hmmm, to ciekawe... Muszę w takim razie zasięgnąć więcej opinii, wiem bowiem, że ten wkład się jednak wymienia, więc jakbym miała kupować, to wolałabym najpierw sprawdzić, czy warto kupić sam tusz, bo jeśli się nie sprawdzi, to wydam niepotrzebnie kasę na trumienkę, a tusz okaże się do d... Oczywiście nie twierdzę, że tak być musi, ale wiesz - na każde rzęsy działa coś innego i nie wiadomo, czy coś, co będzie rewelacyjne dla Ciebie, okaże się też rewelacyjne dla mnie, więc najpierw chciałabym sprawdzić działanie samego tuszu, a jeśli się sprawdzi to kupić trumienkę (no i jeśli się sprawdzi to już potem nie kupować tych trumienek więcej, bo to tylko dodatkowe pieniądze wydane, tylko dokupywać wkłady do niej).

      Usuń
    6. Na jasne masz rację. Ja w tym tuszu tak się zakochałam, że żaden już dla mnie nie istnieje:) dlatego póki nie znajdę zamiennika to będę kupować ten:) ale masz rację najlepiej kupić wkład bądź miniaturkę jak jest i sprawdzić co w trawie piszczy;)

      Usuń
    7. Tak go mocno polecasz, że moje chciejstwo się zwiększa:) Kupię na pewno, tylko (łojezu) dopiero za ponad miesiąc, po odwyku... :D Ale najpierw wezmę chyba jednak na spróbowanie sam wkład. O miniaturki pytałam ostatnio, ale babka w Guerlain powiedziała, że nie mają, nie wiem, czy kłamała, czy nie miała naprawdę, no ale to nic, bo ja i tak spróbować go chcę:) Właśnie dzisiaj już jak malowałam rzęsy to widziałam, że Max Factor już zaczyna być podeschnięty, jeszcze trochę i będzie po nim, wtedy zacznę używać Diora znowu, a potem Noir G:)

      Usuń
  7. Miałam ją dwa razy, potrzebowałam czasu, żeby wyrobić sobie technikę manipulacji szczoteczką, ale potem efekty zawsze mnie już zadowalały:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurza to, że dla fajnego efektu muszę tyle warstw nałożyć i to trwa za długo, innymi tuszami się maluję 3 minuty, tym - z 10, to mnie denerwuje.

      Usuń
  8. Nie miałam tej maskary, ale chętnie bym wypróbowała. Podoba mi się szczoteczka i efekt na rzęsach! Wręcz bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczota jest jednak trochę problematyczna na początku, ale da się przyzwyczaić:)

      Usuń
  9. Ach. Ja sie nie bawie... Przy Twoich rzesiskach to nawet najwieksza masakra. oghm przepraszam.. maskara bedzie dzialac :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana, ale aż tak kolorowo nie jest, bo moje rzęsy są z natury długie, ale jest ich mało i są jasne, bez wymalowania wyglądam, jakbym miała łyse oczy:) Więc tusz musi mi dawać spektakularny efekt, żeby je podkreślić:)

      Usuń
  10. Długo używałam tego tuszu, dopóki nie odkryłam They Are Real od Benefit :)
    Zazdroszczę tak długich rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu zastanawiałam się nad jego zakupem, ale potem widziałam zdjęcia w necie z jego działania i mi się nie spodobały... Może kiedyś, chociaż wolałabym jakąś miniaturę wypróbować najpierw:)

      Usuń
    2. Jasne, warto wypróbować przed zakupem.
      Różne opinie krążą na temat tego benefitowskiego tuszu. Dla mnie jest to najlepszy tusz na świecie, a miałam juz sporo innych, również jeszcze droższych ;)

      Usuń
    3. Może będę miała jakąś okazję na zestaw miniatur, czy coś, to wezmę chociaż dla spróbowania tego tuszu, ja generalnie nie wielbię tej marki, ale jakby dali ten tusz właśnie, PoreFessional i róż Hervana to bym kupiła:) Zazwyczaj dają jakieś cienie i inne niepotrzebne mi głupotki, dlatego nie korzystam z tych zestawów:)

      Usuń
  11. ja stawiam na pogrubienie, ale Twoje rzęsy to są firanki! i ta kreska fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja stawiam na całościowy efekt super hiper podkreślonych rzęs:)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Nie pożyczę, bo rzęski to moja chluba:) Jestem z nich dumna:)

      Usuń
  13. Miałam kiedyś, ale się osypywal i odbijał. I efektu fajnego nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się nie odbija, ale osypywanie, choć lekkie, to występuje, a to jest wkurzające, bo żadna inna maskara z tej firmy tego mi nie robiła...

      Usuń
  14. Nie za długie masz te rzęsy?! :D
    Moją ulubioną maskarą MF jest 2000 calorie, nigdy mi się nie znudzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Wiesz, ja tam uważam, że mogłyby być lepsze (ale mam lekkiego fioła na punkcie rzęs, więc trzeba mi wybaczyć:D). Miałam 2000 Calorie, ale wolę wersję z podkręconą szczoteczką, wracam do niej co jakiś czas, chociaż ideałem nie jest, jednak zła też nie jest:)

      Usuń
  15. Osobiście wolę tusze bardziej pogrubiające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy u mnie można w ogóle uzyskać efekt bardzo pogrubionych rzęs, można je pogrubić, ale żadnym tuszem nie udało mi się uzyskać mega mega pogrubienia, nawet Diorem, za to wydłużenie jak najbardziej:)

      Usuń
    2. Ja do pogrubienia używam tuszu z Guerlain i daje sobie naprawdę z tym radę :) Kiedyś używałam tego tuszu z L'oreal z podwójną końcówką, ale dałam sobie spokój bo mi bardzo obciążał rzęsy. Miałam wrażenie, że mam kilo tuszu na rzęsach ;)

      Usuń
    3. Czy to jest tusz Noir G z Guerlain? Jeśli tak to moje chciejstwo na niego wzrosło 100krotnie:)
      Ten podwójny L'Oreal, o którym piszesz chyba już jest niedostępny w Pl, a przynajmniej tak moja Mama mówiła, ja też go nidzie nie widziałam, ale moja Mama go wielbi pod niebiosa, więc jej zawsze przywożę stąd. Tutaj nie ma problemu z dostępnością. Ja po nim miałam taki efekt, o jakim piszesz, tona tuszu i obciążenie rzęs:)

      Usuń
    4. Nie, tej nie miałam. To jest Guerlain Maxi Lash Cils d'Enfer. Moje rzęsy są po niej grubsze, gęstsze i mega czarne :) lubię ten efekt.
      U nas już faktycznie od jakiegoś czasu nie widziałam, więc może wycofali. Efekt był łał, więc nie dziwię się twojej mamie, ale ja osobiście go za to obciążenie wykreśliłam z mojej listy.

      Usuń
    5. Ja właśnie o tej Twojej czytałam, że jest kiepska, no ale jak zawsze, co osoba, to inna opinia i trzeba samemu przetestować:) Do tej pory zawsze jakoś tak "bezpiecznie" podchodziłam do tuszy, miałam zawsze coś z Max Factora i to działało lepiej, lub gorzej, ale jednak było ok. Potem wzięłam na próbę tego Diora i się zakochałam, teraz znowu Max Factor i Diora niedługo zacznę, ale potem muszę sobie jakieś inne zacząć kupować, bo przecież lubię testować i chcę wytestować, co tylko mogę:)
      Powiem Ci, że u mojej Mamy ten L'Oreal prezentuje się cudownie. I ona jest z niego mega zadowolona, ale moja Mama ma raczej krótkie rzęski, za to gęste, więc może ten tusz właśnie do takich rzęsek się nadaje:)

      Usuń