sobota, 13 lutego 2016

Dior Addict Lip Glow Color Reviver Balm 001 Pink

Ostatnio furorę w sieci robi już niemalże wszędzie wyprzedany balsam Diora z limitowanej kolekcji wiosennej Glowing Gardens w kolorze 005 Lilac, o którym napiszę za jakiś czas. A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolor 001 Pink, który dostępny jest w regularnej kolekcji.
Taki opis znalazłam na stronce Sephora.pl: "Uniwersalny balsam do każdego rodzaju ust.
Balsam ten upiększa i uwydatnia naturalny kolor ust, na długo. Jego efekt kolorystyczny jest spersonalizowany: dzięki technologii Color Reviver, Dior Addict Lip Glow reaguje na poziom wilgotności każdych ust i uwalnia swój aktywny czynnik koloryzujący. Usta są jak gdyby obudzone od wewnątrz, świeże, soczyste i promienne. Dodatkowo, jego formuła SPF10, wzbogacona w wyciąg z dzikiego mango i olejek z luffy - chroni i nawilża usta przez cały dzień."
Mamy tu przepiękne opakowanie, typowe dla Diora. Uwielbiam te ich fikuśne opakowania i jestem równocześnie świadoma, że za to dodatkowo się płaci. Ale to Dior, więc chyba kwestię ceny można przemilczeć. A więc w tym pięknym różowym opakowaniu dostajemy 3,5 gram produktu, który ma kolor różowo - przezroczysty i pachnie trochę mentolowo, trochę waniliowo, bardzo przyjemnie.
Sztyft, jak już napisałam jest w kolorze lekko przezroczystego, jasnego różu, jednak jak zaraz zobaczycie na swatchach taki kolor nie wychodzi ostatecznie. Na swatchu na dłoni prawie wcale go nie widać zaraz po nałożeniu, choć po kilku minutach zmienia się w delikatny, ledwo widoczny róż.
Jak możecie zauważyć pozostawia delikatną mokrą warstewkę.
Na moich ustach natomiast prezentuje się tak:
Podbija ich naturalny różowy kolor, nadaje świeżości zarówno ustom, jak i całej twarzy. Do tego nadaje piękny połysk, chociaż nie zawiera drobinek. Rozumiem, że niektóre kobiety mogą być niezadowolone z koloru, ale trzeba zdać sobie sprawę, że on będzie wyglądał na każdej dziewczynie inaczej, bo każda z nas ma inną czerwień wargową, także tego się nie przeskoczy. Oczywiście też jedna warstwa da nam efekt subtelny, dokładanie sprawi, że efekt zaróżowienia będzie mocniejszy. Na powyższym zdjęciu mam nałożone dwie delikatne warstwy.
Przyznam szczerze, że jak kupiłam ten balsam jakiś rok temu to przez chwilę żałowałam zakupu, bo myślałam sobie, że taki słaby kolor, tylko trochę tego koloru, a że wtedy byłam wielką fanką mocno podkreślonych ust to nie za często go używałam, potem jednak przekonałam się też do jaśniejszych kolorów na wargach i pokochałam Lip Glow'a. 
Co do właściwości pielęgnacyjnych uważam, że są bardzo dobre. Daje ukojenie, świetne nawilżenie i nawet jak mam jakieś suche skórki, to dyskretnie je maskuje. Do tego smak jest całkiem przyjemny i mi nie przeszkadza, chociaż nie lubię mentolu w produktach naustnych. Nie daje też znienawidzonego przeze mnie efektu chłodu (który dawał na przykład Lip Maximizer, czy najgorsze okropieństwo na świecie - Carmex - tego ostatniego szczerze nienawidzę i po używaniu go było mi niedobrze, ale trzeba mu oddać, że pielęgnował cudownie). W każdym razie wracając do Diora - balsam ten sprawia, że usta wyglądają na ładniejsze, pełniejsze, równiejsze, ale bez żadnej nachalności. Jest taki niezobowiązujący, a jednak robi efekt wow, a do tego zapewnia pielęgnację na wysokim poziomie i usta po nim są mięciutkie, zadbane, jest fajnie. Stał się moim ulubieńcem i prawdę powiedziawszy lubię go bardziej, niż niektóre jaśniejsze różowe pomadki, które posiadam.
Jedynym i wielkim minusem jest w przypadku Lip Glow cena, która jest kosmiczna, dlatego najlepiej kupować go w promocji. Dla mnie to produkt niezastąpiony, daje dokładnie taki efekt, jakiego żadna pomadka, czy balsam mi nie jest w stanie dać, dlatego gdybym musiała wybrać ze swojej kolekcji 10 pomadek/balsamów, które mogą ze mną zostać on znalazłby się wśród nich, a to już wiele znaczy.
Moja ocena: 10/10

33 komentarze:

  1. Przyszłam tylko pokiwać głową i podpisać się pod oceną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że przyszłaś :) Ten balsam jest po prostu boski :D

      Usuń
    2. Ja też tak sądzę :) Uwielbiam ten balsam :)

      Usuń
    3. Też się podpisuję:) u mnie inaczej wyglądał, ale to wiadoma rzecz w przypadku tego produktu. Muszę sobie kiedyś odkupić :)

      Usuń
    4. @Inga B. - On spełnia wszystkie moje wymagania, jakie mam co do balsamu, a do tego ten kolor, jestem kupiona :D
      @Ewelina K - Tak Kochana, tego nie da się przeskoczyć, że on u każdego będzie wyglądał inaczej. Ja czytałam wiele niepochlebnych opinii o nim, jedna babeczka miała wyrzuty, że u niej jest mega różowy na ustach, no cóż, jak się nie czyta opisu produktu i nie ma się świadomości co do działania, to potem się takie rzeczy pisze :)

      Usuń
  2. Przestancie mnie nim kusic :P Najpierw Madame, teraz Ty :P Z jednej strony wydaje mi sie, ze to produkt dla mnie, ale z drugiej - nie do konca wiem, jaki efekt da na moich ustach, bo jak sama piszesz, u kazdego vbedzie troche inaczej wygladal na ustach. A cena regularna jest dla mnie jakas pomylka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, będziemy kusić, bo jest naprawdę świetny :) Aż musiałam kupić lilaca, stwierdziłam, że nawet jakbym nie miała w tym roku żadnej innej pomadki sobie kupić, to lilaca muszę, po prostu muszę mieć :) Już porobiłam zdjęcia, jutro zaczynam testy :) Ciężko stwierdzić, jak może wyjść na Twoich ustach, ale wnioskując po zdjęciach z Twojego bloga, to wydaje mi się, że mogłoby wyjść coś ładnego :D
      Cenę regularną to najlepiej przemilczeć, bo nie uważam, że ten produkt jest jej wart, ale niestety nie ma drugiego takiego, znaczy są inne, ale nie są aż tak doskonałe, więc trzeba zapolować na promocjach na Diorkowy :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mnie błyszczol nie zachwycił, denerwował mnie chłodek, jaki dawał na ustach. Denerwowało mnie to na tyle, że zaraz po nałożeniu miałam ochotę to zmyć :)

      Usuń
  4. Ja go uwielbiam za efekt "moje usta ale sto razy lepsze":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż 100 razy lepsze? :) To Lilac też powinien Ci się spodobać, chociaż ja na razie testowałam go sobie na dłoni i kolor jest mega. Różowy, ale daje więcej różu, niż wersja pink :)

      Usuń
  5. Carmexu też nie polubiłam, ale tego Diorka to bym pokochała! Jestem tego pewna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmex to było obrzydlistwo, chociaż naprawdę muszę mu przyznać, że działanie na usta ma świetne, ale ten smak - ojeju, nawet teraz jak pomyślę o nim to robi mi się niedobrze. Ja wyrzuciłam pół słoiczka, bo nie mogłam znieść tego smaku.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Mnie też się bardzo podoba, mogłabym odstawić w kąt wszystkie moje takie jasnoróżowe pomadki i mieć tylko jego :)

      Usuń
  7. Kupiłabym ale nie za tą ich regularną śmieszną cenę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście też nie kupiłam za regularną :) W ogóle nie polecam kupować za regularną cenę kosmetyków, zawsze, ale to zawsze prędzej czy później można znaleźć tą rzecz w promocji, no chyba, że jest mega limitowana, ale to się zdarza rzadko :)

      Usuń
  8. Mam i uwielbiam! Czasem nakladam go nanoc i nic innego nie powoduje, że moje usta są tak jędrne i wygladzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi by chyba było go żal na noc :) Poza tym na noc już mam Macowy balsam i sprawdza się rewelacyjnie, więc Diorek tylko na dzień :)

      Usuń
  9. Jak dla mnie zbyt różowa :) czułabym się dziwnie w tym kolorze :) pomijając fakt, że ja w szminkach zawsze czuję się dziwnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia gustu, dla mnie im bardziej różowa, tym lepiej, szczególnie, że mi dobrze w różowych pomadkach :)

      Usuń
  10. Uroczo wygląda na ustach, lubię takie delikatesy, zwłaszcza wiosną i latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jest chyba kwestia dnia, czasami mam ochotę na usta nude, a następnego dnia czerwień, czy fuksja :)

      Usuń
  11. Wygląda bardzo ładnie...delikatnie i dziewczęco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też tak uważam. Niby nic, ale robi efekt wow :)

      Usuń
  12. Widzę znajomego kolegę! Również uwielbiam ten balsam, również mnie zadowala pod każdym względem, a kolor na mnie wcale nie jest taki jaśniutki i delikatny :D! I jestem baaaaaaardzo pozytywnie zdziwiona, jak ona odżywia usta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest dość jasny (to znaczy nie nude, ale w porównaniu do niektórych pomadek, jakie posiadam, to jest po prostu jasny). Na szczęście nie rozjaśnia mi ust, ani nic takiego, tylko nadaje taki fajny świeży kolorek, uwielbiam go za to :D
      Ja też byłam zdziwiona, że on ma takie właściwości pielęgnacyjne :D

      Usuń
    2. U mnie jest moc z kolorem, naprawdę jest mocna różnica :D!

      Usuń
    3. U mnie nie aż taka mocna, ale podoba mi się na tyle, że na pewno będę odkupywać ten produkt :)

      Usuń
  13. Kręciłam się ostatnio koło tego cuda, ale skończyło się jak zwykle: kupiłam co innego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwal się nam tu zaraz co nowego kupiłaś zamiast niego? :D

      Usuń
  14. dobrze mieć takie produkty na dni, kiedy niewiadomo "co na siebie włożyć ":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Świetnie to ujęłaś, chociaż on nie tylko na takie dni się nadaje, ja go świadomie wybieram, nawet jakbym mogła wybrać sobie inny na dany dzień :)

      Usuń