środa, 27 listopada 2013

Baza pod cienie ArtDeco

Od kiedy tylko pamiętam moją największą zmorą podczas makijażu oczu była świadomość tego, że za kilka godzin po moim cudownym rozblendowaniu cieni na powiece zostanie wspomnienie, bo budowa mojego oka jest taka, że powieka ruchoma jest prawie całkowicie schowana, kiedy mam otwarte oczy. Skutkuje to niestety tym, że cienie nie trzymają się tak, jak powinny przez cały dzień i zbierają się w zagłębieniu powieki. Po nieudanych próbach z bazą Inglota, którą po użyciu jednej piątej słoiczka wyrzuciłam bez żalu postanowiłam zainwestować w bazę ArtDeco, bo nasłuchałam się wielu pozytywnych komentarzy na jej temat. Było to kilka lat temu, a za niedługo kończę moje trzecie opakowanie.
Według producenta baza Eyeshadow jest neutralnym, pielęgnującym podkładem pod cienie o kremowej konsystencji. Zapobiega gromadzeniu się koloru w zagłębieniu powieki, sprawia, że cienie są odporne na działanie wody oraz wielokrotnie poprawia ich trwałość. Dzięki niej powieki są równomierne pokryte cieniem, a barwy intensywniejsze.
Czy to prawda? Moim zdaniem tak, chociaż baza ta ma swoje plusy i minusy. Zacznijmy od słoiczka - śliczny, malutki (ja mam coś z tym uwielbieniem malutkich rzeczy:D), ładnie się prezentuje. W środku mamy 5ml kremowej bazy, którą bardzo łatwo wyjąć z opakowania i nałożyć na powieki. Świetnie poprawia trwałość cieni. Jest to jedyna baza, która faktycznie nie powoduje u mnie rolowania się cieni, ani ich zanikania. Po prostu trzymają się tam, gdzie powinny przez cały dzień. Ponadto opakowanie starcza na całą wieczność, ja swoje otworzyłam w zeszłym roku, jakoś w sierpniu i wciąż mam tyle, ile widzicie na zdjęciu, a używam jej CODZIENNIE. Cena też nie jest zabójcza jak na tą wydajność i działanie. Podbijanie kolorów cieni to główny jej atut, chociaż mi bardziej zależało na tym, żeby cienie się trzymały w ogóle przez cały dzień, a niekoniecznie żeby kolor był podbity, ale nie jest to przecież coś do narzekania:)
Oczywiście są też pewne minusy, o których niestety powinnam wspomnieć. Po pierwsze - kremowa konsystencja jest kremowa i mięciusieńka tylko na początku, z czasem robi się twardsza i bardziej "gumowata" (chociaż nie zmienia się całkowicie w gumę), ale to skutkuje trudnością w równomiernym nałożeniu jej na powiekę. Nie wolno też zapomnieć o dokładnym zamykaniu słoiczka, bo właśnie przez to ona się robi bardziej "gumowa". Zapach też nie jest piękny, ale da się znieść, szczególnie, że nie nakładamy tego na nos, tylko na powiekę:) Po trzecie - i ostatnie - nie wszystkie cienie dobrze współgrają z tą bazą (szczególnie, jak już nie jest zupełnie nowa), nie wiem, od czego to zależy, wydaje mi się że od pigmentacji cieni, jeśli są "grubiej" zmielone, to po pomalowaniu oka ich powierzchnia nie jest całkowicie jednolita i gładka. Nie są to wielkie minusy, ale jednak.
Czy kupiłabym ją ponownie? Pewnie, że tak! Cena i działanie jest super, wydajność super, więc jasne, że kupiłabym ponownie. Ale czy kupię? Na razie nie, bo w kolejce czeka UD Primer Potion i chcę zobaczyć, która z tych baz będzie się sprawować u mnie lepiej. Tymczasem wszystkie dziewczyny, które się zastanawiają nad zakupem i mają taki jak ja problem z powiekami, zachęcam do nabycia jej, bo z pewnością się nie zawiedziecie.
Moja ocena: 9/10

17 komentarzy:

  1. Ja nie uzywam baz pod cienie, bo jak sa dobre to trzymaja sie wieki, takze nie mam problemu. O tej bazie ArtDeco slyszalam juz jak jeszcze mieszkalam w Polsce, ze jest dobra i wiele osob ja polecalo. Widac, swoje robi :D a i opakowanie jest slodziutkie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety muszę używać bazy, bo mi każde cienie się zrolują, moje powieki po prostu się "pocą" i choćbym użyła magicznych cieni, nie wiadomo, jakich, to i tak po jakimś czasie mam pięknie zrolowane:) Ja jestem ciekawa, jak wypadnie w porównaniu z UD, ale chcę poczekać, aż ta się skończy, żeby chociaż baz pod cienie nie mieć 50 na raz otwarte:)

      Usuń
  2. Ogólnie też jestem zadowolona z tej bazy, niedawno coś o niej wspominałam u siebie. Jednak bezapeclacyjnie wygrywa u mnie ta z Lumene... Aczkolwiek jak zwykle marzy mi się to samo co Tobie czyli baza UD :-) Zapewne u Ciebie wyląduje wcześniej niż u mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej z Lumene nigdy nie używałam niestety, ale z ArtDeco jest naprawdę dobra. Z kolei Urban Decay mam już kupioną od dawna i czeka na dzień, w którym ArtDeco się skończy:) właściwie to już ostatnio myślałam, czy by jej sobie nie zacząć używać, ale stwierdziłam, że jednak poczekam aż wykończę ArtDeco:)

      Usuń
  3. Kupiłam sobie też tą bazę jakieś 3-4 tygodnie temu. Wcześniej miałam z Benefita. I powiem szczerze, ze średnio jestem z niej zadowolona przede wszystkim dlatego, że jest nieco przezroczysta, nie zakrywa moich pandzich powiek tak dobrze jak bazy w odcieniu jasnego korektora. Poza tym, gdy maluję się cieniami z Urban Decay baza jest mi kompletnie niepotrzebna mimo, iż podobnie tak jak u ciebie rolują mi (zazwyczaj) cienie w załamaniu powieki. Polecam bazę z UD, bo jest super. Tylko cena nieprzyjazna jak na nasze portfele ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Ci nie przypasowała... Faktycznie jest nieco przezroczysta, ale dla mnie to nie ma znaczenia, bo ja oprócz bazy pod cienie nakładam jeszcze jasny, cielisty cień bazowy na calusieńką powiekę, a potem dopiero na to jakiekolwiek cienie kolorowe. Robię to, ponieważ moje powieki są nieco fioletowawe (podobnie jak cienie pod oczami), ale nałożenie cienia bazowego na całą powiekę całkowicie to eliminuje.
      Mi cienie się rolowały zawsze, dopiero przy ArtDeco jakoś się to poprawiło. Baza UD czeka już u mnie w kuferku na swoją premierę i mam ochotę już ją zacząć używać, nie czekając, aż skończy się ArtDeco:D

      Usuń
    2. To koniecznie zacznij używać tą bazę z UD i napisz jak wrażenia, bo mnie ta baza urzekła :)
      Ja właśnie nie zawsze nakładam cień cielisty na cała powiekę. Poza tym ja mam strasznie ciemne powieki jak na moja karnację, ciemno brązowe :( Razem z moimi cieniami pod oczami wyglądam jak panda (z tą różnicą, że całą jestem blada, o oczy brązowe naokoło :D )

      Usuń
  4. Cieszę się, że jesteś z tej bazy zadowolona!
    Ja baz nie używam, ale podobno ta baza z Lumene też jest świetna :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej Lumene nawet nigdy nie widziałam, ale wierzę na słowo, że jest świetna:) Ja póki co używam sobie ArtDeco, ale jest cholernie wydajna, więc już czekam, aż się skończy i będę mogła zacząć UD:)

      Usuń
  5. moja pierwsza baza jaką zaczęłam używać ,a było to dobre parę lat temu, dziś jestem wierna Point Mac , mam ciemną skórę na powiekach a ta mi ładnie wyrównuje koloryt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu chciałam zainwestować w paint pota, ale obawiałam się, że skoro to jest cień (trwały, ale jednak cień), to nie zapobiegnie u mnie rolowaniu się innych cieni na powiece, bo ja głównie bazy kupuję po to, żeby nic mi się nie rolowało na oku, a wyrównanie kolorytu powieki to jakby tak trochę mniej ważna kwestia. Ale nie mówię nie - być może kiedyś się skuszę na paint pot:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie, że używasz baz, więc i ta mogłaby Ci się spodobać:)

      Usuń
  7. To jeden z tych kosmetyków, którym jestem wierna od wielu opakowań ;) Uwielbiam tę bazę i nie zamienię jej na żadną inną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta baza jest naprawdę fajna, jako pierwsza spełniła moje oczekiwania:)

      Usuń
  8. Czytałam o niej wiele dobrego. Ja jednak zostanę przy mojej taniej i dobrej z Hean Stay On;) Miałam już kilka innych i własnie ta z hean najbardziej przypadła mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam nic z tej firmy niestety. Ja używam ArtDeco, bo po Inglocie była pierwszą, jaka wpadła mi w ręce - sprawdziła się, więc się jej trzymam. Teraz już zaczęłam używać z UD Primer Potion i myślę, że za jakiś czas zrobię posta porównawczego:)

      Usuń