sobota, 23 kwietnia 2016

Zakupy styczniowo-lutowo-marcowe

Pomyślałam sobie, że skoro ostatnio był post o zużyciach, to może napiszę coś o zakupach, które poczyniłam od początku tego roku. Wbrew pozorom nie ma tego zbyt wiele, znalazło się tu tylko kilka niepotrzebnych rzeczy :) Powinnam też uwzględnić tutaj zakupy z kwietnia, ale w tymże miesiącu postanowiłam, że nie kupię nic, absolutnie zero, nawet patyczków do uszu, czy innych dupereli, po prostu kompletne zero zakupów związanych z kosmetykami. Także już wiem, że na 100% wytrzymam do końca miesiąca i jestem z siebie dumna. Jednak do marca zakupy były czynione, także zapraszam na przegląd.
Wiadomo, co jest pierwsze :) Naustniki :D A więc od lewej do prawej lecimy:
- Nyx Butter Gloss w odcieniu Strawberry Parfait - chciałam sobie spróbować, bo wiele dziewczyn teraz zachwyca się tą marką. Błyszczyk ma właściwości dobre, nie trzyma się długo, ale ma piękny kolor, zapach i smak. Ogólnie myślę, że za tą cenę warto.
- Nyx Soft Matte Lip Cream Milan - wszyscy pieją w zachwytach, ja tu cudów nie widzę. Co prawda kolor jest prześliczny i zapach cudny, aplikacja też klawa, ale niestety mnie się matowe usta nie podobają, moje drugie podejście do matowych pomadek i stwierdzam, że fanką nie zostanę, ten produkt powędruje do mojej Siostry. Nie zrozumcie mnie źle, to jest rewelacyjny produkt za niewielką cenę, ale moje osobiste preferencje są takie, że lubię lustrzany blask na ustach, a nie mat.
- Mac Speak Louder - tą pomadkę wzięłam sobie za opakowania, także jeszcze przyjdzie pora na wpis o niej.
- Revlon Lip Butter Sorbet (którego już pół mam zużyte, bo jest cudowny) i Sweet Tart, który również jest super. Jednym słowem - jeśli lubicie pomadki o lustrzanym wykończeniu i lekko pielęgnujące usta, to ogromnie polecam. Ja swoje nabyłam na Ebay po ok. 3,5 funta każda.
- Dior Lip Glow 005 Lilac - kupiłam tylko dlatego, że kolor jest cudny, a to limitka, także wiecie, jak jest. Mam jednak wrażenie, że ma trochę słabsze działanie pielęgnujące, niż jego starszy brat o numerze 001 (w regularnej sprzedaży).
- Mac płyn do pędzli, bo skończył się poprzedni, a bardzo go lubię i polecam.
- Baza pod cienie UD (poprzednia się skończyła), kupiłam tym razem miniaturkę, ale ona też niebawem się skończy. Jak do tej pory najlepsza baza, jaką miałam, jednak chciałabym spróbować też tej z Narsa.
- Benefit They're Real (miniatura) i nieobecny na zdjęciu Max Factor 2000 Calorie kupiłam zaraz po tym, jak to Revlonowe śmierdzące gówno stojące obok okazało się niewypałem stulecia. Działanie to może i ma ok (żaden szał), ale jak to śmierdzi! Czuć ten smród cały dzień, nigdy nie miałam tak capiącego tuszu.
- Kredka do ust Mac Edge To Edge - bo Inglot 74 mi się skończył (ale go odkupię).
- Golden Rose Holiday 63 i 55 - te lakiery akurat dzięki uprzejmości mojej kochanej Rodzicielki. Ostatnio mam jakiegoś bzika na punkcie lakierów piaskowych, oczywiście w UK ich ze świecą szukać...
Trochę zaszalałam perfumowo:
Najpierw mamy Euphorię EDP, którą miałam zamiar odkupić już od dłuższego czasu, bo mój poprzedni 100 ml flakon po 6 latach się przeterminował (shame on me), egzemplarz ze zdjęcia ma 30ml i upolowałam go za 17,95 razem z żelem pod prysznic, także 'deal roku' dosłownie. Drugi jest 20 mililitrowy Mexx, używałam tą wodę toaletową za czasów nastolęctwa i jakoś tak miałam ochotę znowu ją poczuć, wciąż, po tych wszystkich latach pachnie tak samo, jak ją pamiętam (normalnie bym pewnie nie brała, ale upolowałam za jakieś 7 funtów, czy coś koło tego, także chciałam). Shiseido Ever Bloom - zapach mnie urzekł, bo jest totalnie 'mój', ale zarzekałam się, że nie kupię, bo cena zaporowa 40 funtów za 30 ml flakonik. Z pomocą jednak przyszedł Ebay i owy egzemplarz ze zdjęcia (trzydziestka) wygrałam na aukcji za 11 funcików, co prawda trochę było zużyte (ale ta ilość ze zdjęcia to też efekt mojego używania), mimo wszystko uważam tą cenę za drugi deal roku i cieszyłam się jak dziecko, że tak tanio te perfumy udało mi się zdobyć. Na koniec mamy Lancome La Vie Est Belle EDP miniaturka bodajże 7 ml - te perfumy mają w sobie coś takiego, że zawsze zapieram się, że nie kupiłabym całego flakonu, ale chciałabym je mieć w swojej kolekcji, także widać miniaturka to akurat idealne rozwiązanie dla mnie (dla ścisłości też wygrałam na Ebay za 3,50:D).
Powróciłam do mojej ukochanej serii Shiseido Benefiance WR24, na fotce widoczne są rozpakowane dwa zestawy (były zapakowane tak, że każdy z nich zawierał piankę do mycia, toner i emulsję), jednej pianki brakuje, bo leży na wannie już niemalże zużyta, ale cała reszta oprócz jednej emulsji jeszcze nie ruszona. Aha, te zestawy znalazłam za 21,50 każdy (kosmetyki Shiseido są wydajne jak cholera, także coś czuję, że te dwa zestawy starczą mi na jakieś pół roku używania). Zaraz obok mamy serum It's Skin, które zamówiłam na Ebay, przyszło całkiem szybko, cena 7 funtów też mnie nie zabiła. Ładne toto ma zapach i jest całkiem wydajne, niestety mam wrażenie, że trochę mnie zapycha, jednak nie na tyle, żebym miała wyrzucić, także zużyję, bo już niewiele zostało, ale do niego nie wrócę. A na koniec mamy kremik pod oczy z Shiseido Benefiance Wrinkle Resist24, nie jest to ten sam Benefiance, nad którym piałam w zachwytach swego czasu, chciałam tamten kupić, ale niestety nigdzie nie mogłam dostać. Ten ze zdjęcia czeka jeszcze w zapasie, bo na razie używam beznadziejnego La Roche Posay, który się roluje pod oczami i nic nie robi...
I ostatni nowi przyjaciele, jednak już mi dobrze od dawna znani. Oliwki w żelu Johnsons to moje ulubione produkty do smarowania ciała. Pisałam o nich w ulubieńcach roku, dalej podtrzymuję zdanie na ich temat, co prawda nie chcą się wchłaniać do końca, ale zapach i to, co robią dla mojej skóry (całkowita likwidacja wysuszenia, ściągnięcia i zlikwidowanie uczucia swędzenia) powoduje, że ten pierwszy problemik staje się niczym. Płyn z Garniera (mała buteleczka typu travel, chyba ma 100 ml albo 150) kupiłam głównie z myślą o moim niedalekim wyjeździe do Polski (jupi hurra), nie będę tachać ze sobą olejku do demakijażu. A właśnie, zapomniałam umieścić na zdjęciu olejek do demakijażu z Loreala, który kupiłam w styczniu. Polubiłam tą formę zmywania tapety wieczorem, ale niestety ten olejek z Loreala jest słabszy niż ten, który miałam wcześniej z No7, dlaczego? Otóż dlatego, że brzydziej pachnie i niestety nie zmywa do końca oczu (to znaczy czasami mu się zdarzy zmyć wszystko, ale często jest tak, że mam jeszcze pod oczami resztki jakieś rozmazane), także więcej nie kupię, wolę ten z No7. Nivea Soft mamy jako kolejny - pięknie pachnie, nawilża ok, może być. Kupuję go regularnie i smaruję sobie nim ręce na noc:) I ostatni jest Sure (czyli polska Rexona) - zwyczajny antyperspirant za funta. W zasadzie ja się wcale nie pocę, więc nie wiem, po co je w ogóle używam, ale się przyzwyczaiłam, to kupuję :DDD
Nie uwzględniłam tutaj takich pierdółek jak dwa żele do mycia z Dove, żelu Carex antybakteryjnego, dwóch spray'ów do ciała aloesowych Vaseline, mydła do mycia pędzli i Jantaru, ale to wszystko jest już prawie zużyte, także nie ma się co nad tym rozwodzić za dużo :)

Jak już pisałam wcześniej kwiecień jest miesiącem bez kupowania, ale potem będę musiała się zaopatrzyć w kilka rzeczy, no i kilka innych też mam na wishliście tylko dlatego, że są zwyczajnymi chciejstwami. Dajcie znać, jeśli chcecie, to zrobię update moich planów zakupowych na kolejne miesiące:) Coś Wam wpadło w oko z moich 3- miesięcznych zakupów?

50 komentarzy:

  1. Mam mini Benefitu ;D lubię miniatury perfum ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię miniatury perfum tylko w niektórych przypadkach, kiedy wiem, że pełnego wymiaru bym mieć nie chciała. Niektóre zapachy kocham do tego stopnia, że mogłabym zawsze kupować 'setki'.
      A co do mini z Benefitu to zobaczymy, nie przepadam za tą marką, także nie chciałam ryzykować pełnego wymiaru :D

      Usuń
  2. Pomadki Mac, Lipglow Diora to obiekty moich westchnień (mam już ale chcę więcej;)Shiseido ma świetną pielęgnację, na razie poznałam serię IBUKI, ale też planuję jakieś kremy kupić:)Super zakupy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze tylko kilka pomadek Mac na liście, teraz mam chciejstwo na YSL i Chanelowe :D Ale może kiedyś kupię :) Shiseido faktycznie jest fajne, chociaż mi osobiście Ibuki nie przypasowało i nie kupiłabym ponownie, ale ta seria WR24 jest naprawdę fajna :)

      Usuń
  3. Fajne zakupki :) te perfumy Shiseido musze koniecznie powachac :)
    a ja Revlon Lip Butter nie cierpie! Za kremowe-maslowe dla mnie sa... mialam ich sporo i poszly w swiat!
    wole tresciwsze kolorki :))
    szkoda, ze tych oliwek johnson´s u nas nie ma ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powąchaj Kochana koniecznie. To taki delikatny kwiatkowy zapach czystości :D Urzekły mnie, chociaż regularna cena trochę mnie przytłoczyła i gdyby nie to, że udało mi się dorwać je na Ebay to bym nie kupiła, bo za drogo... A one też jakieś super mega trwałe nie są...
      Serio nie lubisz Lip Butterków? Mnie się ogromnie spodobały, chciałabym jeszcze ze 3 kolorki, ale na razie nie kupię, bo mam dużo pomadek i mam co używać, a poza tym marzy mi się jedna, ale konkretna - Chanel Coco Elise <3 No ale muszę na nią uzbierać, czy coś :) Kiedyś może kupię:)
      U mnie były chyba 3 rodzaje, ale został tylko jeden rumiankowy z tych oliwek, niestety tych innych nie miałam okazji przetestować:/

      Usuń
  4. Muszę koniecznie poszukać na ebayu takich perełek od dawna mam ochotę na takie perfumy. Pomadkę z Maca również kupiłam (nawet trzy :p). Zazdroszczę zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze jak coś mi się wydaje w sklepach drogo, to szukam i gmeram na Ebayu, aż w końcu coś udaje mi się znaleźć:)
      Ach, pomadki z MACa to jedna z moich słabości - mam ich 16, a chciałabym więcej :D

      Usuń
  5. Fajne zakupy:)Ja też kupiłam Lip Glow i podoba mi się:)
    Z nowości u mnie jeszcze perfumy z Avonu:D Potrzebowałam czegoś bezpiecznego do pracy a nie chciałam wydawac fortuny.Do tego wzięłam 3 płyny do kąpieli Avonu bo się dobrze pienią a czasami lubię kąpiel w pianie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, mówiłam, że Lip Glowek jest fajny :D
      Perfumy z Avonu powiadasz? :) Ja tak szczerze to z Avonu chyba jeszcze nigdy nic nie miałam :D Ale jakoś mnie nie ciągnie. Słyszałam za to, że fajnie pachną jakieś perfumy z Yves Rocher, jak będę w Gdańsku niebawem, to wlezę obwąchać :D
      Zrobię więc update :) Chociaż nie ma tego mega dużo :)

      Usuń
    2. Jak ostatnio byłam w YR,to wąchałam kilka ich zapachów i ładne ale dla mnie za mocne:od jakiegoś czasu mogę się perfumować tylko delikatnie i dlatego padło na Avon:)

      Usuń
    3. Mnie się kiedyś jeden taki w fioletowym flakonie podobał, ale już nawet nie pamiętam, jaki to był zapach :D Niestety zapachów z Avon nie znam wcale, a czy oni przypadkiem nie mają tej Little Black Dress? Czy to jest z innej firmy? :)

      Usuń
    4. Ja już tyle razy miała LipGlowa w onlajnowym Duglasowym koszyku, i mimo -20% jakoś tak mi wewnętrzny głos (sumienie? ;) ) kazał go usunąć. To chyba jedyny produkt, nad którego zakupem tyle lat się szczypię. Powinnam kupić i już, i nie myśleć o nim więcej. ;)
      Dzięki za info o słabszej pielęgnacji Lilac. Ja jestem only balsamową dziewczyną, ewentualnie balsam z tintem, także sobie myślę, że taki Lip Glow to dla mnie jest skrojony idealnie czyż nie? ;)
      Tylko potem czytam zniechęcające recki, i wypad z koszyka. :(
      Z drugiej strony widzę na filmikach cudny efekt, ale sobie tłumaczę, że to filmik. Ech, męczarnie ;)

      Usuń
    5. W kwestii LipGlow moje "sumienie" podpowiedziało mi, żeby jeszcze spróbować Clarins Li Perfector Balm, My Pink. Odżywczo ponoć bdb, i nie będzie tak ohydny w stosowaniu jak była ta wersja z gąbką, dla mnie to było wręcz wstrętne, ze względów higienicznych i praktycznych, nie znoszę wyciskać z tubek i smyrać się gąbkami. Brrrrrr. :( Wyrzuciłam połowę. Choć sam produkt był ok, liczę, że w wazelince będzie bardziej śliski, otulający. ;)

      Usuń
    6. Kup tego Lip Glowa po prostu i tyle :) Clarinsowych balsamów nie próbowałam (to znaczy te z gąbeczką,których nie lubisz miałam 3 sztuki, ale już dawno zużyte), natomiast tych takich normalnych w pomadkowej wersji nie miałam, ponieważ żaden kolor mocno nie wpadał w róż, także dyskwalifikacja jak dla mnie pod względem odcieni. Ten, który Tobie się podoba dla mnie jest trochę za jasny, to znaczy Diorkowy Lip Glow ma podobny kolor, ale jednak ja ostatnio się lubuję w ciemniejszych odcieniach i żywszych, także nic tam dla mnie w ofercie nie ma. Oglądałam też Lancomowe Lip Shakery, Berry coś tam jest całkiem fajny, ale znowu tu mamy gąbeczkę, a ja jednak wolę normalne pomadkowe rozwiązanie. Chyba jednak pozostanę przy mojej standardowej liście chciejstw, na której wciąż mam blisko 20 pomadeczek :DDD

      Usuń
  6. płyn miceralrny garnier, krem pod oczy i perfumy shisheido oraz perfumy lancome uwielbiam :)
    płyn z maca też muszę zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego płynu micelarnego nie uwielbiam, jest średni, lepsze są olejki, ale że znalazłam taką małą wersję, to chciałam mieć na urlop :)
      A płyn z Maca do pędzlaczków bardzo polecam, super zmywa wszelakie brudki, chociaż nie polecam go do dużych pędzli, bo zwyczajnie jest wtedy niewydajny :D

      Usuń
  7. same cudeńka Ci przybyły i ile cukierków do ust :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, produkty do ust to taka moja mała obsesja, także w każdym poście zakupowym musi być chociaż jeden :D

      Usuń
  8. zastanawialam sie kiedys na tym plynem do pedzli z MAC, z tego co pamietam cena jak na mac nie byla zbyt duza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na Macowe standardy to właśnie nie jest duża, chyba w PL 50 zł, ale mogę się mylić, bo się nie orientuję w polskich cenach. Jak się dalej nad nim zastanawiasz, to polecam:)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. To tylko jedna trzecia mojej małej kolekcji, a jeszcze jeden mi brakuje :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Kolory tak, rzeczywiście przepiękne i zapach i opakowanie, ale jakoś ta matowa mi nie podeszła, nie czuję się dobrze w matowych ustach. Z kolei błyszczyk już lepszy :) Matowa pójdzie do mojej Siostry, a nad błyszczolem się jeszcze zastanowię :D

      Usuń
  11. Ever Bloom to jeden z moich ulubionych zapachów odkąd pojawił się na rynku. Uwielbiam go!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam go stosunkowo od niedawna, ale też wpadł mi w nos :) Uplasował się zaraz obok moich największych życiowych ulubieńców, także jeśli po tym flakonie zdecyduję się na kolejny, to będzie znaczyć, że jest super, bo zazwyczaj jak zapach nie trafi do końca w moje gusta, to nie kupuję drugi raz :)

      Usuń
  12. fajne zakupki :) rzeczywiście bez szaleństw, więc gratuluję postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowienie o niekupowaniu absolutnym jest tylko na kwiecień, z kolei postanowienie o niekupowaniu niepotrzebnych pierdół (nie wliczając pomadek), jest już od zeszłego roku i mam nadzieję, że zostanie na stałe. Wciąż przecież kolorówka mi się z szaf wylewa :DDD

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne gusta, może Ty lubisz coś, czego ja bym nie polubiła :) Nie każdemu musi się wszystko przecież podobać i to, że jesteśmy tak różni jest piękne :)

      Usuń
  14. kredka z Inglota w numerze 74 to moja podstawa. Mam ją w zapasie i zawsze chętnie po nią sięgam, jak dla mnie nie ma lepiej dobranego koloru (do mnie) :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja się zużyła jakiś czas temu, a że niestety do Inglota nie mam dostępu (a nie chce mi się zamawiać online kredki za jakieś 4 funty, żeby dodatkowo zapłacić 5 za wysyłkę, bo Inglot UK tak sobie kasuje), także poczekam, aż będę w Pl i wtedy sobie kupię jedną, bo już i tak na zastępstwo kupiłam sobie Macową :)
      Zgadzam się co do koloru tej 74 - jest naprawdę piękny, pasuje do wielu pomadek, warto go mieć :)

      Usuń
    2. Kochana, a jeśli miałabyś je porównać to jak to wygląda? PS. jeśli chcesz, możesz zobaczyć sobie jeszcze CK, Lip Definition, Toasted Pink. Jest bardzo podobna do Inglota :)

      Usuń
    3. Znaczy jak wygląda porównanie 74 z Macową? Dla mnie są podobne jeśli chodzi o miękkość, ale kolor jest trochę inny. Macowa też jest takim przybrudzonym różem, ale wydaje mi się, że jest troszeczkę żywsza. Chociaż z ręką na sercu nie powiem, bo już zdążyłam Inglot wywalić, zanim kupiłam tą z Maca:)Do CK jakoś niespecjalnie mam dostęp, także spasuję :)

      Usuń
  15. "naustniki" :D padłam! Muszę zapożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam ten tusz z Benefit :) Ostatnio kupiłam sobie tez miniaturkę, ale eyelinera i go nienawidzę. Jest okropny, na oczach wygląda fatalnie, zasycha tak mocno, że aż ciągnie skórę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dopiero będzie miał premierę we wtorek, albo jutro jak mi się zachce malować, bo często w wolne dni się nie maluję wcale :) Czytałam o eyelinerze, że jest słaby jak nie wiem, ale jakoś średnio mnie to obchodziło, bo generalnie nie przepadam za tą marką, także nie kręci mnie od nich nic :) Szkoda tylko, że płacisz tyle monetek, a się cholerstwa takimi gównami okazują...

      Usuń
    2. No właśnie, dlatego cieszę się, że zdecydowałam się na małą wersję, a nie na pełnowymiarową, bo bym się ostro wkurzyła :D
      Ja też tak mam, że w dniach wolnych prawie w ogóle się nie maluję :)

      Usuń
    3. Też eyeliner widziałam w miniaturce, jak kupowałam ten mój tusz, ale na szczęście już wiedziałam, że to taki słabeusz :D
      Ja w dni wolne się nie maluję, ale za to robię ciągłe porządki w kolorówce :D
      Tak z innej beczki, powiedz mi Kochana, czy ten podkład Synchro Skin jest podobny do Chanelowego Vevleta, do Diorskin Nude Air, czy też do Givenchy Eclat Matissime? Znaczy chodzi mi o konsystencję? Też jest taki, że jak wychodzi z buteleczki to jest płynny, a potem na twarzy zmienia się jakby w puderek?

      Usuń
    4. Hehe, ja robię porządki w kolorówce notorycznie :) Ale mimo to ilość produktów się nie zmniejsza :)
      Trochę tak. Na ręce jest totalnie płynny, a po nałożeniu na twarzy robi się taka delikatna satyna. Jednakże jest to tylko chwilowy efekt. Po 1-2 godzinach ta satyna jakby znika i zostaje tylko takie delikatne glow. Ja mam wrażenie, że ten podkład wygląda coraz lepiej w miarę upływu czasu :) Na mojej suchej skórze prezentuje się naprawdę pięknie :)

      Usuń
    5. Ja czasami już tylko robię porządki w kolorówce, wiem bowiem, że już reszty z tego, co zostało nie chcę się pozbyć, tylko zużyć sama o ile się da :) Ale czasem zdarza mi się oddać Siostrze kilka pomadek czy błyszczyków :D
      Co do Synchro Skin - już próbowałam - nie dla mnie. Nie podoba mi się, że ta konsystencja się zmienia i gąbką nie daje się go nakładać. Efekt owszem - ładny, ale mógłby odrobineczkę bardziej kryć i być bardziej mokry. Generalnie tragedii nie ma, ale do złudzenia przypomina mi Chanelowy Velvet, także ja go nie chcę :)

      Usuń
    6. No to dobrze, że go wypróbowałaś. Przynajmniej wiesz, że Ci nie odpowiada :) Ja akurat bardzo go lubię, chociaż są podkłady, które lubię bardziej :) Np. GA Luminous Silk Foundation czy NARS Sheer Glow.

      Usuń
    7. To nie jest to wykończenie, które lubię, nie ma tego efektu "dewy skin", którego ja pożądam :)
      Nie miałam Luminous Sil z GA, ale miałam Lasting Silk i był taki tam sobie, schodził w tempie ekspresowym, dlatego nie kupiłabym ponownie. A Sheer Glow był moim ulubieńcem, ale potem coś się z nim stało, że już mi się nie podobał i też schodził jak szalony, także też tej przygody nie powtórzę :D

      Usuń