niedziela, 4 grudnia 2016

Zakupy z ostatnich tygodni

W ostatnim wpisie tego typu pokazywałam nowości wrześniowo-październikowe i miałam nadzieję, że do końca października to już ostatnie, ale jednak nie, bo skusiła mnie promocja w Bootsie, nie mam na to wytłumaczenia. Pozytywne jest jednak to, że listopad pomimo osławionego Black Friday i miliona innych promocji upłynął mi pod znakiem kontrolowanych wydatków. Jeśli jesteście ciekawe, czym sobie umiliłam życie, to zapraszam do czytania dalej.
Łupy z Black Friday. Pędzel do eyelinera z Zoevy -10% z regularnej ceny, czyli jakieś groszowe sprawy. Mam już taki pędzel i jestem z niego zadowolona, tylko niestety po dwóch latach używania codziennie już się lekko rozcapierzył, więc zdecydowałam się na nowy. Baza pod cienie z UD, tutaj akurat travel size, nie wiem, czemu, ale jakoś nie miałam ochoty na razie na pełen wymiar, jednak ona jest tak wydajna, że i tak starczy mi na kilka miesięcy. Obecnie używam bazy z Narsa, ale mam ją już długo, więc podejrzewam, że niebawem się skończy, także kupiłam sobie tą z UD na zapas (tym bardziej, że promo -10%). No i ostatnia rzecz ze zdjęcia - korektor Nars Radiant Creamy Concealer w odcieniu Vanilla. Miałam go już kiedyś, zużyłam całe opakowanie, byłam ogromnie zadowolona, także korzystając ze zniżki -15% zdecydowałam się na zakup.
Skończył mi się puder do brwi z Anastasii Beverly Hills, który był znakomity i doszłam do wniosku, że spróbuję sobie czegoś nowego. Wybrałam puder z theBalm, ale okazał się rudym niewypałem, chociaż nadaje się do używania jako cień i jako produkt do konturowania, więc będę go używać w taki sposób, a tymczasem skruszona wróciłam do Brow Duo z Anastasii. Klej Duo - tutaj muszę się rozwinąć. Wiecie, że rzęsy mają swój określony czas życia i po jakimś czasie wypadają, prawda? Mnie się tak zdarzyło, że akurat na lewym oku jednocześnie postanowiła wypaść mi cała kępka, jakieś 6 rzęsek i zrobiła mi się luka, także musiałam sobie kupić klej i doklejać pojedyncze włoski (ale nie pojedyncze kępki, tylko odcinałam od kępki po jednym włosku i tak sobie na przykład 2 czy 3 przyklejałam codziennie). Teraz już moje naturalne rzęsy w tej "przerwie" odrosły niemalże do połowy, więc niedługo klej pójdzie w zapomnienie, ale naprawdę był to zakup konieczny, żebym nie wyglądała komicznie :D Balsam do ust z Nivea już kiedyś miałam, jednak o zapachu Macadamia. Jagodowy pachnie chyba jeszcze lepiej. Zresztą one wszystkie cudownie pachną i mają spoko właściwości nawilżające, a do tego przystępną cenę (ja mój jeszcze dodatkowo na promo kupiłam), także gorąco polecam.
Zestaw Lancome Energie De Vie pokazywałam już na Instagramie w październiku (bo wtedy go nabyłam). W jego skład wchodzą Liquid Moisturizer 30ml, Sleeping Mask 15ml i tusz Hypnose 2ml.
Kolejny zestaw z Lancome, na który składa się pełnowymiarowa maskara Hypnose, a do niej 3 miniatury innych maskar po 2ml (jedną z nich wyjęłam i zapomniałam włożyć do zdjęcia). Uważam, że to bardzo udany set, jeśli ktoś wcześniej nie miał do czynienia z tuszami tej marki. Ja chyba miałam, ale nie pamiętam, więc będzie okazja, żeby sobie odświeżyć pamięć.
Oba te Lancomowe zakupy były w ofercie za -15%, także jestem zadowolona, bo tusze się zawsze przydadzą, krem Energie De Vie chciałam spróbować już od jakiegoś czasu, a Sleeping Mask to też ciekawa sprawa, zobaczymy, jak się spisze.

To już wszystkie moje zakupy z końca października i z całego listopada, chociaż w listopadzie kupiłam tylko 4 rzeczy, te, co faktycznie były potrzebne. Żadnej pomadki. Zresztą nie kupiłam już szminki od dwóch miesięcy, nie wiem, co się ze mną dzieje (może jednak wiem - mam w kolekcji obecnie 47 sztuk, także mam co używać :DDD). Zauważyłam też, że jakoś ostatnio żadne nowości mi się nie podobają z kosmetyków, a jak mam coś kupić, to wracam do starych i sprawdzonych produktów. Taki stan zapowiada się również przez cały grudzień, chyba, że wypatrzę naprawdę jakąś super mega ofertę, to się na coś skuszę i dam znać w styczniu (albo pod koniec grudnia jeszcze, bo przecież Boxing Day będzie:D). Ale za to przyznaję, że wzięło mnie na coś innego. Na Pandorę. I tak jak przez ostatnie lata powtarzałam, że musiałabym upaść na głowę i to zdrowo, żeby za jedną kuleczkę (zawieszkę/charms) dać tyle kasy, tak teraz mi się odmieniło, bo chciałabym dużo i jeszcze więcej, także widać upadłam na głowę :D Ale obejrzyjcie sobie limitowaną bransoletkę na Święta, czyż nie jest piękna? Tak się składa, że ją dostanę na Gwiazdkę, także już przebieram kopytkami.
Coś Wam się podoba z moich zakupów?

24 komentarze:

  1. Widziałam te zestawy - jest ich tyle,że aż trudno zdecydować się na jeden haha :D Ale Twoje łupy bardzo przypadły mi do gustu ! Nawet nie wiedziałam,że UD posiada też bazy o mniejszej pojemności ! Sama kupuję mniejsze wersje innych firm bo tak jak wspomniałaś, taka baza starczy i tak na bardzo długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście zestawów jest ogromnie dużo, chyba każdy wybierze coś dla siebie. Mi zależało na tym kremie, a pomyślałam też, że tusz to zawsze dobry wybór, a jeśli dodatkowo do dwóch zestawów dostaję jeszcze tyyyyle gratisów (bo nie dość, że zapłaciłam mniej za same produkty, to jeszcze te dodatki przecież za darmo), to czemu nie? :)
      UD posiada taką bazę, tylko nie wiem, czy te inne wersje też są dostępne w wersji travel. Jednak ja innych wersji nie lubię, więc i tak tylko ta wchodzi w grę :) Wiem natomiast, że mają travel size'y innych produktów też :)

      Usuń
  2. Haha, ja kiedyś ostro szalałam z Pandorą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ci przeszło? Czy wciąż jesteś Pandoroholiczką? Zastanawiam się, czy to przechodzi? :D
      Pokaż na Insta swoje Pandorowe cudaki :)

      Usuń
  3. Z moją pandorą miałam całkiem podobnie. Na początku bardzo się przed nią broniłam, a teraz wciąż mi mało i mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to było tak, że zawsze twierdziłam, że ok - kocham biżuterię, ale cena za Pandorę to jest lekka przesada (tym bardziej, że u nich promocji jest jak na lekarstwo), ale nie wiem sama, skąd mi się odmieniło i wciąż uważam, że to droga zabawa, ale kurde, chciałabym mieć :) Nie trzeba przecież wszystkich na raz kupić :D

      Usuń
  4. Uzależnienie od charmsów wcale nie jest gorsze niż od kosmetyków :D A przynajmniej ładne rzeczy będą Ci się świecić na rączce :D Ja mam dwie bransoletki i od kilku lat cały czas je uwielbiam. Fajne w nich jest to, że praktycznie pasują do wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że mam wielkie uzależnienie, bo wiesz, inaczej jest na przykład z pomadką Mac, która nawet za regularną cenę jest za 15,50f, a taka głupia kuleczka za 60f, także tylko cena mnie hamuje. Podoba mi się już 28 charmsów i 4 bransoletki, w tym ta, co jest na zdjęciu, ale już jest kupiona dla mnie, także nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła ją zacząć nosić :D Ale w jednym biżuteria jest trochę lepsza od kosmetyków, kiedy się ją zbiera - tak jak piszesz - pasuje do wszystkiego i się nie przeterminuje :D Tylko ta cena z kosmosu... Jeju, po prostu cena Pandory zwala z nóg...

      Usuń
  5. Mnie przerażają ceny charmsów z Pandory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też... A podoba mi się już mnóstwo :D Chociaż jakbym tak zamiast tony kosmetyków jak dotychczas kupiła sobie jednego charmsa raz na 2 miesiące to nie zbiednieję tak mocno :D

      Usuń
  6. Piękna ta branosola! ;D nie dziwię, się że zmieniłaś zdanie ;D

    Co do zakupów uwielbiam klasyczny tusz Hypnose ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przecudna, całkowicie przepadłam, jak ją zobaczyłam :D
      A co do tuszu, to nie wiem, czy go kiedykolwiek miałam, a może nie miałam... Ale mam nadzieję, że wszystkie z nich okażą się fajne :D

      Usuń
  7. Ja kupiłam sobie cień w kremie Nabla Cosmetics i jeden wkład Kobo:obie rzeczy fajne:)Do tego bazę pod cienie Smashbox i faktycznie jest super!

    Mam ten zielony płym Lancome:ja do końca nie wiem co to jest:czy serum czy esencja czy jeszcze cos innego ale to nie ważne bo widzę,że działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą Nablą kusicie na Insta ciągle, tylko właśnie - to jest kremowy cień, a ja za takimi nie przepadam. Fajnie, że tak dobrze Ci się sprawdza ta baza ze Smashbox i cień z Kobo, zawsze miło słyszeć, jak coś się dobrze sprawuje.
      Powiem Ci, że ja też nie mam pojęcia, czym jest ten zielony płyn, ale zanim kupiłam widoczny na zdjęciu zestaw, to kupiłam sobie dwie miniatury tegoż oto wynalazku i teraz używam. Na pewno trzeba oddać temu płynowi(esencji, lotionowi, czy cokolwiek to jest), że jest super wydajny. Druga sprawa, że moja skóra świetnie się z nim dogaduje i jest dobrze nawilżona oraz miękka w dotyku, taka jakby satynowa, bardzo miłe uczucie. I to po dwóch tygodniach stosowania, także na razie jestem na tak, zobaczymy, jak będzie dalej, a ostateczne wnioski wyciągnę, jak już przejdę do pełnowymiarowego opakowania i zużyję je przynajmniej w 80% :)

      Usuń
    2. I ja czaiłam się m.in. na Lancomową "esencję", jakiegoś nawilżacza w płynie, albowiem moja tłusta skóra w sezonie grzewczym stała się mieszana, odwodniona (NARESZCIE!!!) a kremowanie nie do końca załatwia sprawę nawilżenia. Zaczęłam jednak od wód/esencji SAISONA, ze względu na "bogatszy" skład i niższą cenę. I jestem baaaardzo zadowolona. Mam czerwoną anti-age coś tam coś tam. ;) Jednak i Lancomowej jestem ciekawa, ale wolałabym właśnie od jakiejś miniatury zacząć. Cieszą mnie pozytywne raporty od Was ;) Bałam sie, że to przereklamowana woda za duży hajs. ;)

      Poszukiwania niepudrowego pudru w kompakcie doprowadziły mnie do NYX Stay Matte but not Flat, ale dopiero leci ;)

      "Wzbogaciłam" się ;) również o puder Charlotte Tilbury, mając w pamięci niegdysiejsze polecenia Leśnego Runa :) i faktycznie, do poprawek świetny, niepudrowy. Ale. Kupiłam go dopiero teraz, jesień/zima, i najjaśniejszy odcień się na mnie hmmm wybrązawia? Więc albo będzie na lato, albo do ocieplania cery po trupim podkładziku, no i jakoś nie kocham go na razie, czuję mocny zapach, nie wiem, nie wiem. To takie pierwsze wrażenia dopiero.

      Jak Pandory są mi obojętne, tak uważam, że Twój powyższy zakup jest PRZEPIĘKNY!!!!!! Naprawdę posiada wyjątkowy urok. Wielkie Gratsy. :) Dobra rzecz, zdecydowanie przyciąga wzrok, poprawi humor, i podkreśli każdy ałtfit ;)


      Usuń
    3. Przyznam szczerze, że nigdy nawet nie słyszałam tej nazwy SAISONA,jednak cieszy mnie, że ten produkt u Ciebie się tak świetnie sprawdza i do tego cena nie jest z kosmosu :)
      Jeśli interesują Cię miniatury, to zapytaj na stosiku Lancome, albo może na Alledrogo? Zanim kupiłam pełnowymiarowy zestaw to kupiłam dwie swoje miniatury na Ebay, jest tam taka babka, co ma kosmetyki Lancome i Origins(już wcześniej u niej zamawiałam i wszystko było cacy, daty ważności w porządku, wydaje mi się, że ona może mieć jakąś hurtownię, albo kij wie, co, najważniejsze, że ma i że tanio :D).
      Co mnie osobiście nie pasuje w tej esencji z Lancome to jej zapach, nie wiem, miałam nadzieję, że to będzie coś fajnie cytrusowego, a tu takie nie wiadomo, co. Jednak używa się przyjemnie i efekt na buzi też jest niezły, także mocno się czepiać nie będę. Ja swojej esencji/wody używam zamiast kremu. Znaczy tonik na twarz, potem serum, a na to esencja i to mi w zupełności wystarcza, nawet mimo tego, że ostatnio wspominałam, iż moja skóra zmieniła się w bardziej suchą, wciąż Lancome się spisuje :)
      Co do pudru to tego z Nyxa nie znam, ja wciąż męczę i męczę jedno opakowanie kulek z Guerlain. Mam już je długo i od kilku miesięcy używam codziennie, żeby już zużyć (i tak mam jeszcze 3 inne i dwa inne pudry), także na razie pudru mi nie trzeba :D A z Charlotte ten puderas o którym wspominasz macałam i mi się właśnie wydawało jak go miziałam, że on będzie takim pudrem dodającym kolejną warstewkę na buzi (nie wiem, jak to dokładnie opisać). Ja nie przepadam za takimi wykończeniami, wolę efekt "niewidzialny", wiesz, co mam na myśli. Taki jak na przykład dają kulasy G. Że one na twarzy są, ale jednak tego nie widać, że jest jakiś puder.
      Ta bransoletka ze zdjęcia to będzie mój świąteczny prezent, znaczy już jest kupiona przez mojego Faceta dla mnie, więc mam ją w domu i mogę ją na żywo podziwiać, ale jeszcze nie mogę nosić, dopiero na Gwiazdkę, także nie mogę się doczekać :D Za to dokupiłam sobie do niej jednego charmsa i tak chyba będę po jednym na pół roku kupować, żeby nie zbankrutować, bo ceny to oni mają kosmiczajne :/ Ale jakież to jest wszystko piękne <3

      Usuń
    4. Tak, ta esencja Lancome brzydko pachnie:) Też się spodziewałam czegoś innego:) No i ja stosuję jako serum czyli na Lancome nakładam krem, bo same Lancome mnie sciąga.

      Cashmere: coś musi być z tymi odcieniami pudru ChT bo mój odcień Medium też ciemnieje.

      Usuń
    5. Czyli przestroga dla mnie, że pudru od Charlotte nie chcemy :D
      A esencja od Lancome pachnie... no dziwnie, ja myślałam, że to będą jakieś cytrusy, ale to na pewno nie są cytrusy:) Nie zauważyłam efektu ściągania po Lancome, ale może tak być dlatego, że stosuję serum nawilżające pod. Nie wiem, jak by się esencja zachowała bez serum.

      Usuń
  8. Nie wiedziałam, że bazę UD można kupić w wersji travel size.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy w Polsce można, ale w UK tak:) I nie tylko bazę :D

      Usuń
  9. uwielbiam tą zieloną serię Lancome Energie De Vie :) bardzo mi służy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie testuję próbki, ale wypada pozytywnie, więc nie muszę się bać, że mój pełnowymiarowy zakup okaże się niewypałem :D

      Usuń
  10. Jak dla mnie baza ze Smashboxa najlepsza - pobiła u mnie na głowę UD Primer Potion i bazę z Too Faced. Naprawdę polecam, warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde,następna :D Ale jak tak zachwalacie wszystkie, to naprawdę będę musiała ją spróbować :D

      Usuń