wtorek, 19 sierpnia 2014

Diorskin Forever Foundation

Dzisiaj będzie o podkładzie, który mam w swoich zbiorach już długi czas. Koniecznie chciałam mieć podkład z Diora, ale nie mogłam się zdecydować, czy kupić Nude, czy Forever, ale ostatecznie padło na Forever, gdyż miał nieco lepszy dla mojej skóry odcień, niż Nude i lepiej wyglądał na mej buzi. Po prawie roku stosowania przyszła pora na napisanie kilku słów o nim.
Buteleczka, jak na Diora przystało jest piękna. Z matowego szkła, ale niestety mam małe trudności z zobaczeniem, ile jeszcze produktu zostało w opakowaniu (chociaż ostatnio wzięłam pod światło i jest jeszcze około połowa, co uważam za dobry wynik, jeśli chodzi o wydajność). Pojemność 30 ml.
Mój odcień to 010, najjaśniejszy z możliwych (kiedyś Wam wspominałam, że są jeszcze odcienie 011 i 012, przy czym 012 ma domieszkę różu, a 011 domieszkę żółci - mocną), jednak 010, jasny beżyk był najodpowiedniejszy.
Mamy tutaj wygodną pompkę, która się nie zacina i nie trzeba jej wciskać do końca (jak na przykład ma korektor ProLongwear z MAC), czyli swobodnie można sobie dozować żądaną ilość produktu.
Konsystencja nie jest wodnista, raczej dość gęsta. Kolor, to jak już pisałam jest jasny beżyk, na zdjęciu wyszło trochę żółci, ale generalnie kolor tego podkładu to coś, do czego się muszę przyczepić. Otóż myślałam, że jest niemalże idealny, a jednak jest trochę za beżowy, niby twarz się nie odcina od szyi, ale ja mam hopla na tym punkcie i widzę minimalną różnicę, to znaczy twarz jest nieco bardziej różowa, ale wątpię, że niewprawne oko by to zauważyło. Ale kiedy próbowałam testować odcień 011 (czyli z mocną domieszką żółci), to on jest już zbyt żółty, normalnie jakbym żółtaczkę miała, także 010 wygląda jednak lepiej. Tutaj dokładniej opisałam i pokazałam różnicę między nimi i w tamtym poście możecie też zobaczyć, jak wypada Forever w porównaniu z innymi.

Opis (jak zwykle wg Wizażu):
Wyjątkowo trwały fluid przeznaczony jest dla aktywnych kobiet, dla których idealna cera jest najważniejsza. Stapia się ze skórą, zapewnia piękny, gładki i promienny wygląd. Zawarty w podkładzie Hydra-Gel System działa jak intensywny regulator nawilżenia. Zapewnia przyjemne uczucie komfortu na bardzo długo. Połączony dodatkowo z filtrem przeciwsłonecznym SPF 25, chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. 

Muszę się zgodzić ze wszystkim, co o nim jest napisane, to znaczy nie wiem, czy SPF 25 nas uchroni przed mocnym słońcem, bo ja się i tak nie opalam, ale biorąc pod uwagę inne aspekty jego działania jestem bardzo na tak. Wystarczy niewielka ilość do nałożenia na twarz, cera wygląda nieskazitelnie, chociaż krycie określiłabym jako średnie. Nie zastyga on na twarzy, więc spokojnie mamy mnóstwo czasu na nałożenie tak, jak tego chcemy i ilu warstw chcemy, chociaż ja uważam, że jedna jest wystarczająca. Wykończenie to półmat, nie płaski, cera wciąż wygląda promiennie, chociaż nie jest to efekt "dewy skin". Jak zawsze jednak mówię - wykończenie i tak będzie zależało od pudru, jaki na niego nałożymy (i jeśli go nałożymy, bo suchym cerom powinien wystarczyć podkład bez pudru). Trwałość na twarzy całodniowa, ale oczywiście mam na myśli uprzednie przypudrowanie, bo przy mojej mieszanej cerze muszę to zrobić. Nic się nie waży, nie ściera (chyba, że dotykamy co chwila buzi). Skóra nie jest przesuszona, ale też nie zauważyłam jakiegoś przesadnego nawilżenia. Cera wygląda dobrze przez cały dzień, ale bez efektu maski, czyli właśnie to, czego oczekuję od podkładu. Dla mnie jeden, jedyny minusik to jest ten odcień, gdyby chociaż odrobinkę więcej żółci w sobie miał, to byłoby idealnie (ale nie tyle, co 011), mimo wszystko używam z przyjemnością i kupię kolejną butlę, jak się skończy, chociaż chwilowo chodzi mi po głowie nowy podkład Diorskin Star, ale zobaczymy, jak będzie (pewnie też kupię, bo przecież jestem podkładowym freakiem:D...). 
Miałyście do czynienia z Diorskin Forever? Jaki jest Wasz ulubiony podkład?
Moja ocena: 8/10

81 komentarzy:

  1. Miałam go kiedyś, nie polubiłam go, ale nie pamiętam dlaczego... Ostatnio mam pecha na podkłady droższych marek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie on może nie jest ideałem, ale całkiem blisko mu do ideału, chociaż ten kolor mógłby być trochę inny:) Na mojej mieszanej cerze jednak sprawuje się całkiem dobrze, więc nie mogę mu nic złego zarzucić:)

      Usuń
  2. U mnie on ciemnieje, nie polubiliśmy się, za to miałam parę miniaturek Nude i uważam, że jest całkiem niezły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja porównywałam je sobie i testowałam i kolorystycznie na mnie Forever lepiej wyglądał, więc ostatecznie kupiłam Forever, no i pewnie też dlatego, że Nude się ścierał za bardzo w ciągu dnia i to mnie wkurzało, ale zawsze - co cera, to opinia:)

      Usuń
  3. Mam z nim relację love/hate z naciskiem na hate:) Rzadko kiedy wygląda na mnie ładnie a częściej wygląda brzydko,tak sucho i staro:(
    Jutro go użyję po dłuższej przerwie i zobaczymy na jaki efekt trafię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sucho i staro:DDD U mnie tylko w stanach, kiedy mam wielgachny przesusz to nie wygląda za cudownie, ale wciąż akceptowalnie, no i te stany suchości skóry są bardzo rzadkie, więc nasz związek nie należy do burzliwych. Oczywiście, są lepsze od niego podkłady, ale ostatecznie na mnie spisuje się fajnie, więc nie mogę mu zarzucić nic złego, oprócz tego nie do końca dopasowanego koloru... :)

      Usuń
    2. O właśnie, też tak wyglądam po Diorach, zwłaszcza po Nude. :( Wszelkie Diory na mnie wyglądają źle, czyt. gorzej niż bez podkładu. Postarzają, wysuszają - Nude najbardziej. Moja cera to trądzikowy tłuścioch 30+ także kombinacja dla podkładu najgorsza chyba ;). Forever, nie pamiętam, taki chwalony, że miałam już testować jakiś czas temu ale mieli same ciemne testery, no a w upały zapomniałam o podkładach. ;)

      Potestuję właśnie z ciekawości, żeby sobie wyrobić zdanie, poznać, jako rasowy podkładowy freak :), ale póki co potwierdza się u mnie reguła sprzed lat - wszystkie longweary jak na złość na mojej twarzy "puszczają" po godz dwóch, po trzech już zważone ciasto do zmycia. :( Moja cera, jej sebum, chyba strasznie z nimi walczy, wypiera każdego. Najdzielniej trwa Everlasting Clarins, i choć też polega, to w najbardziej elegancki sposób. Wyświeca się, ale nie rozwarstwia. Zatem, mimo że jestem sceptyczna co do kolejnego Diora na mojej twarzy, to jednak sprawdzę to, choćby dla celów badawczych :) ;)

      Usuń
    3. Nude u mnie wyglądał na twarzy dziwnie, miał jeszcze więcej różu jakby, wciąż jednak było to akceptowalne do wychodzenia na dwór (czy tam na pole, jak kto woli:D), ale to ścieranie się go zdyskwalifikowało... Spróbuj sobie ten Forever, może i tak Ci nie przypasuje, ale musisz przecież dla celów badawczych, jak sama powiedziałaś, no bo co to za poszukiwacz podkładów, co wszystkich możliwych nie przetestuje? :DDDD
      U mnie te Clarinsy w ogóle wyglądają za ziemiście i źle, ostatnio wzięłam znowu próbki, ale 108 i 105 i masakra, wszystko za ciemne, za to 103 nie wyglądają za dobrze na mnie, chociaż Extra Comfort, ten w słoiczku mam 103 i chociaż jest trochę za beżowy, to jest akceptowalny, no i cudnie pachnie:)

      Usuń
    4. To jest jakiś wyznacznik Twoja cera źle wygląda w Clarinsach, moja najlepiej, Na odwrót mamy z Diorami ;) Ja mam taką mikro-pseudo-teorię ;) na temat podkładów vs. moja cera. Otóż myślę, że jako tłusta, bez względu an pielęgnację, bo jednak sebum produkować będzie zawsze, niedobrze łączy się z podkładami na bazie wody. Wiadomo olej i woda się nie łączą. Natomiast podkłady oleiste tudzież mające w składzie jakieś olejki, nie wodną bazę leżą na mnie najlepiej. Aczkolwiek badania trwają :) ;)

      Tym tokiem rozumowania skłaniam się do Eisenberga, choć w sumie na co mi to? Drogo, odcienie skandalicznie ubogie, no i na blogach prezentował się moim zdaniem niedobrze. Ale wiadomo, co innego fotografia co innego real life ;)

      Usuń
    5. Guerlain Parure de Lumeire np leży na mnie bdb. A chyba zawiera jakieś olejki.

      Usuń
    6. Eisenberga oglądałam, ale to było dawno temu, jakieś 5 miesięcy temu i odcień 00 wydał mi się różowawy, więc pomyślałam, że nawet nie biorę próbki, bo nie ma po co. Może to był błąd, chociaż nie wydaje mi się. Ale słyszałam o nim bardzo dobre opinie. Chociaż nie mam dostępu, to mnie aż tak nie ciągnie.
      Twoja teoria może być całkiem dobra, to znaczy na pewno jest dobra, bo ja słyszałam coś takiego o bazach pod makijaż - to znaczy że jeśli podkład jest na bazie wody, to baza też musi być na bazie wody, a jeśli podkład jest na oleju, to baza też na oleju, bo jak wspomniałaś - olej nie łączy się z wodą. Także to całkiem rozsądna teoria. U mnie jeszcze żaden podkład (z wyższej półki mam na myśli) nie spowodował, żeby cera wyglądała jakoś przesadnie źle (chociaż nie, sory, ten nowy YSL to powoduje, wyglądam, jakbym była wysuszona na wiór, może faktycznie ostatnio mam wielką Saharę na buzi, ale w tym podkładzie wyglądam kiepsko, nawet jak nawilżę buzię mocno), ale u mnie zawsze główny problem to dobór odpowiedniego odcienia. Bo albo za różowe, albo za beżowe, jak już jest trochę żółty, to znowu poziom jasności jest nie taki, jakbym chciała. Na razie moim ulubionym ulubieńcem jest Touche Eclat z YSL, dzisiaj mi się też kliknął YSL Youth Liberator, bo wczoraj miałam go na twarzy i wyglądałam, jakbym była wyfotoszopowana, ale bez maski, dlatego oczywiście przez przypadek dzisiaj się kupił (sam!).
      Podkłady z Guerlain u mnie odpadają, testowałam kiedyś jeden i mimo tego, że na twarzy leżał cudnie, to 02 Clair jakieś 2 tony za ciemny, a z kolei 01 są tylko na Azję i mają różowe tony...
      Teraz mam chrapkę jeszcze na Diorskin Star (ten nowy), ale czekam, aż Marti mi da znać, jak on się sprawuje. Jeśli okaże się dobry, to przysięgam - to będzie ostatni podkład, jaki w tym roku kupię, naprawdę. Bo już mam >5, co prawda niektóre są już nagryzione zębem czasu, ale wciąż coś tam jest w buteleczkach. No ale taka karma, co zrobisz? :D

      Usuń
    7. Co do Guerlain jeszcze pociągnę temat - wynika mi z tego co piszesz i co widzę, że jestem jednak bardziej on the yellow side ;) jeśli chodzi o cerę, niż Ty. I ten Guerlain 01 Pale Beige - kupiłam na Allegro, fakt ryzyko kosztowne, nie można potestować. I aż mam ochotę przesłać kiedyś zdjęcia, bo nie prowadzę bloga, żeby pokazać Ci, przed i po, jak tę różowawą biel można znosić. (Nie, nie pracuję dla Guerlain ;) że tak agituję, a szkoda ;) ) Zależy jakiego finishera użyjeszcz, z jakimś ciepłym pigmentem i jest ideał! A teraz jak zrobiłam test pół twarzy 01 teoretycznie za biały Guerlain vs. pół twarzy 108 Skin Illusion Clarins to wyszło mi, że Guerlain sie magicznie zespoił z cerą, z jej chemią, kolorytem, czego efektem jest po prostu ładniejsza połowa twarzy. Konsystencja bajka! I zdecydowałam na wieczór już ciapać się Guerlain bladziochem. Z temperaturą cery tworzy całkiem inny kolor niż na swatchach. Ale fakt, powinno być do wyboru więcej i basta!

      Na Star też nabrałam ochoty, Amodelrecommends go testowała, no ale u niej każdy test wypada ok także to akurat miarodajne do końca nie jest ;), i średnio widać jego zachowanie, raczej efekt przed/po. A nabrałam na niego ochoty, bo z odejściem upałów, wręcz lubię otulającą warstewkę - ale koniecznie lekką i koniecznie nawilżającą. A ponoć Star ma być lekki. Nadal sceptycznie odnoszę się co do jego zdolności nawilżających, ale wolę tak myśleć i się miło zaskoczyć. ;)

      Obecnie, czyli przy ludzkich temperaturach, mam tylko dwa nic a nic nie wysuszające podkłady - Guerlain Parure de Lumiere i YSL Touche Eclat - ale ten w miniaturkach, 030, czyli żółtek. Konsystencje obu są znakomite, z czego niestety YSL nie chce na mnie pozostać, zbyt szybko ucieka - jeździ po skórze, a szkoda bo efekt wizualny jaki daje, i komfort na wielki plus. Tylko nie zczepia się z cerą :( Baz nie używam.

      U mnie się robi miejsce na nowe podkłady, kilka mam na wykończeniu, a testowanie trwa i trwa i trwa. Więc jeszcze mogę sobie w tym temacie poszaleć ;) Choć wydatek na Guerlain był trudny do przeżycia, jednak zadowolenie jest tak wielkie, że już prawie zapomniałam ;). I stwierdziłam, ze daruję sobie Tenue de Perfection, gdyż widzę co moja cera wyprawia - najlepiej współgra z nawilżającymi. :) Tłusta cera.

      Usuń
    8. Wiem, że podkład na twarzy można trochę "zaczarować" odpowiednim kolorem pudru, albo też jakąś taką kolorową bazę wcześniej nałożyć, ale nie chce mi się w to bawić, bo moje pudry zazwyczaj nie dają żadnego koloru i są transparentne, więc nie chce mi się kupować "nastego" puderku, tylko po to, żeby dopasować go do Guerlainowego podkładu, który i tak najtańszy nie jest... Nie mówię, ten Guerlain ładnie wygląda na twarzy, Clarinsowy Skin Illusion też wygląda dobrze w sensie samego dopasowania do struktury mojej buzi, ale jednak kolory nie te, więc wolę już testować i dopasować coś, co będzie idealne kolorystycznie i nie będę musiała sprowadzać tego z drugiego końca świata:)
      Moim ulubieńcem ostatnio jest Touche Eclat z YSL i na razie tego się trzymam, poprzednio był to Nars Sheer Glow, ale niestety on miał tendencje do ścierania się z okolic nosa w ciągu dnia, a to mnie wkurzało. Touche tego nie robi:) A jeszcze mogłabym polecić krem BB, wiem, to dziwne, krem BB i w ogóle, ale miałam kilka próbek i przez ten miesiąc je wytestowałam, krem nazywa się Skinfood Platinum Grape Cell Essential BB Cream i mam go w odcieniu 1, który jest żółtkiem, a nie jak inne BB kremy szaro-siny. Może nie kryje jakoś super hiper, ale pięknie trzyma się na buzi, cera wygląda promiennie i zdrowo i o dziwo cały dzień wytrzymuje bez znikania. Zastanawiam się nad zakupem pełnego wymiaru (około 13-16 funtów na Ebayu za pojemność 45 g, także tanioszka). :)

      Usuń
    9. Rozumiem. Oczywista, każdy kroi podkład na własne potrzeby. :) BB z nazwą Grape Cell brzmi już dobrze, bo wszelkie winogronowe wyciągi dla cery są dobre. Dzięki za cynk. Może będzie kiedyś wpis. ? :)

      Usuń
    10. Dokładnie, chociaż cieszę się bardzo, że znalazłaś swój ideał i pomimo jego kilku niedoskonałości jesteś z niego zadowolona:)
      Jeśli kupię ten Skinfood to na pewno kiedyś wpis będzie Kochana, tylko na razie mam jeszcze jedną saszetkę (czyli jakieś dwa użycia) i wtedy będę musiała stwierdzić, czy go chcę mieć, czy może na razie nie, chociaż w razie czego na wishlistę i tak wpiszę, żeby o nim pamiętać:) Tymczasem wciąż idzie do mnie ten YSL Youth Liberator, bo zamówiłam, a zapomniałam, że jutro w UK jest bank holiday, także pewnie dopiero we wtorek lub w środę się go doczekam:)

      Usuń
  4. Krecilam sie przy nim niedawno, ale ostatecznie wzielam estee lauder nutritious.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam go, ale jestem bardzo ciekawa tego nowego EL Perfectionist Foundation, tylko u mnie jeszcze nie ma i jak znam życie, to znowu będą same za ciemne odcienie...

      Usuń
  5. Chciałabym wypróbować na mojej twarzy, niestety to nie moja półka cenowa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zawsze możesz przecież iść do Sephory, oni Ci powinni dać próbaski, choćby dla przetestowania:)

      Usuń
  6. Nie miałam z nim styczności ;) najczęściej używam azjatyckich bb, mój ulubiony to red bean skinfood ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Azjatyckich mam Skin79 Orange i muszę powiedzieć, że jest całkiem przyzwoity:) Właśnie, muszę go obfocić i coś o nim napisać:)

      Usuń
  7. Testowałam i dziwny on jest dla mnie. Raz fajnie wygląda a raz się waży na nosie:/ Rzadko kiedy podkład mi tak robi a ten niestety lubi mi robić kuku... Po próbkach wiem, że go nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko potwierdza, że na każdej cerze on będzie się sprawował inaczej:) Ale dziwne, że się waży, mi nigdy takiego babola nie zrobił, a już różne kremy pod niego nakładałam. Ja za to chciałabym tego Twojego ulubieńca Armaniego Luminessence wypróbować, ale dopiero w PL kupię (jeśli kupię, bo może mi przejdzie chciejstwo do tego czasu) :D

      Usuń
  8. Po Twoim poście naszła mnie ochota, aby ponownie po niego sięgnąć. Jakiś czas temu bardzo lubiłam ten podkład;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz ochoty na ten nowy Diorskin Star? Ja jestem go ogromnie ciekawa:)

      Usuń
  9. Nie miałam. To raczej kosmetyk nie na moją kieszeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak pewnie juz czytalas, ja jestem ostatnio na etapie "poduszek" i kolorystycznie moja ulubiona jest Hera UV Mist Cushion. Pieje z zachwytu, bo tak dopasowanego podkladu to chyba nigdy nie mialam. Ale czekanie az wyschnie na buzi - masakra. Cos za cos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o niej u Ciebie i na Insta widziałam:) To najważniejsze, żeby mieć podkład, który spełnia nasze wymagania i pasuje kolorystycznie do naszej cery, a że trzeba chwilę poczekać? No cóż, jak mówisz - coś za coś, chociaż ja po sobie wiem, że jestem śmierdzącym leniem i z wygody bym używała czegoś innego, bo by mi się nie chciało czekać:)

      Usuń
  11. Zastanawiałam się już kiedyś nad nim, bo miałam próbkę i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze do niego wrócisz, kto wie?:)

      Usuń
    2. Hehe, może jak zużyję te tony zapasów które już mam :D

      Usuń
    3. Daj spokój, zaraz tony:) Ja tam ostatnio kupiłam kolejny podkład:P

      Usuń
    4. Hehe, to ile już czeka na skończenie?? ;) Ja tam raczej faktycznie słowa "tony" nie powinnam używać, bardziej pasuje tu określenie "tuziny" :D

      Usuń
    5. A jakie to cudo teraz kupiłaś? Zdradź szczegóły :)

      Usuń
    6. Yyyyy, no... tego.... Mam na razie 7.... (ale w tym jeden krem BB i to na skończeniu), Diorek mi się skończył kilka dni temu:) Chciałam kupić ten nowy YSL Encre De Peau, ale wyglądał tragicznie na mej gębie, a akurat mnie swędziało, żeby w nagrodę za to, że brzydko wyglądałam kupić sobie inny, więc przetestowałam Youth Liberator z YSL i się zakochałam, a następnego dnia zamówiłam na Feelunique, tylko teraz przygody z tą paczką są, bo już tydzień minął, a ja wciąż jej nie mam i jak do jutra nie przyjdzie to zrobię awanturę jakiej nie widział świat:D Ale w sumie w poniedziałek był bank holiday, więc wiadomo - poczta już od soboty nie działała:)

      Usuń
    7. A u Ciebie ile czeka na skończenie? Hę? :DDD

      Usuń
    8. Hihi, lepiej żebym nie liczyła... Ale podobnie... Hmmm... Około 7-8 :) Więc w sumie chyba nie tak mało ;)
      No, widziałam Twoje cuda w poście :)

      Usuń
    9. O, to tak w sam raz, ja też mam około tylu:) Także jeszcze nie jest z nami tak źle, można kupić kolejny podkład:)))

      Usuń
    10. Nie?! Olaboga... Lepiej nawet tak nie mów, bo zaraz polecę po Dżordża albo Chanelka ;)

      Usuń
    11. Kup se Chanela i dasz mi znać:) Ja Dżordża mam podkład, ale jakoś tak nie kocham go za bardzo niestety...

      Usuń
    12. Haha, no właśnie Marti mnie tym Szanelkiem kusi i czuję, że jeszcze trochę i wymięknę. A co do Dżordża, to mam na niego straszną ochotę. Obecnie testuję próbki, jak się okaże, że podpasował, to będę miała trudny orzech do zgryzienia ;)

      Usuń
    13. A który testujesz z Dżordża? Ja mam ten Lasting Silk i po czasie stwierdzam, że choć zły nie jest, to cudem też nie jest i nie kupię go już więcej.
      Muszę przetestować tego Chanela koniecznie. Chciałam dzisiaj leźć do miasta, bo środa to mój dzień wolny od pracy, ale muszę siedzieć w domu, bo czekam na dwie wielkie paczki i boję się nawet do łazienki iść wykąpać, żeby czasami w tym czasie listonosz nie przylazł (ja mam takiego pecha, że na pewno tak by było):DDD

      Usuń
    14. Testuję teraz 2" Maestro oraz tego Lasting Silk. Na razie mi się podoba, ale boje się czy ten Maestro nie będzie przesuszał...
      Ojej, dwie wielkie paczki?!?! No to super, a co tam kupiłaś?

      Usuń
    15. Słyszałam, że Maestro taki ciężki jest właśnie, ale nie miałam go nigdy, a Lasting Silk... No niestety ale za te pieniądze to ja nie jestem zadowolona... Daj znać, jak tam Tobie one się podobają po czasie.
      Dwie paczki, znaczy jedna z Organique, a druga to lampy i cały zestaw do zdjęć na blogaska, bo już nie mogę patrzeć na te okropne foty, jakie robię:)

      Usuń
  12. Chętnie bym sprawdziła jakby spisał się na mojej buźce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz wziąć próbaska z Sepho i sprawdzić:)

      Usuń
  13. Tego jeszcze nie miałam, ostatnio zachwycam się Eisenbergiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam dostępu do E. niestety, ale w Pl widziałąm ten 00 i on by był dobry pod kątem jasności dla mnie, ale wydawało mi się, że ma różowość w sobie. A jaki Ty masz odcień i jakie on ma tony?:)

      Usuń
  14. Podziwiam, że jeszcze masz go tak dużo! Mój już ledwo zipie, ale latem przestałam używać. Ja się polubiłam z tym podkładem, choć mam z nim lepsze i gorsze dni. Moim zdaniem kolor 010 jest takim typowym z różowymi podtonami i wygląda podobnie do jasnych odcieni NW MAC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego dla mnie on jest minimalnie za różowy, ale nie na tyle, żebym nie mogła go nosić. Niby jest beżowy. Na mojej karnacji najlepiej wyglądają bardzo jasne podkłady z lekką domieszką żółci, ale jak już jest za dużo tej żółci, to też nie bardzo, bo wyglądam, jakbym miała żółtaczkę:)
      A co do tego, że jeszcze go tyle mam - ilość podkładów, jakie posiadam jest już większa, niż 5, także staram się żadnego nie zaniedbywać, ale za tym idzie fakt, że każdy zużywa się wolniej:)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. U mnie trochę za beżowo-różowy, ale da się nosić:)

      Usuń
  16. Miałam go kiedyś i był to trudny związek. Podstawą było porządne nawilżenie, bo na mojej suchej cerze zachowywał się różnie. Raz dawał rewelacyjny efekt, a innym razem za bardzo ją ściągał. Na domiar złego, szybko zaczął ciemnieć co bardzo mi się nie podobało. Ogólnie podkład dobry, jednak nie dla mojej cery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, nie jesteś jedyną, która mówi o takim związku love/hate z nim:) Szkoda, bo on naprawdę potrafi pięknie podkreślić cerę, ale jak masz co dzień mieć zagadkę, czy tym razem będzie fajnie, czy okropnie, to lepiej nie ryzykować drugi raz:) U mnie nie ciemnieje, ani w butelce, ani na buzi.

      Usuń
    2. Przyznaję, relacja z tym podkładem była bardzo niesprecyzowana i żal było się z nim rozstawać, ale ostatecznie trafił w inne ręce. Mimo to jest podkładem o dużych możliwościach ;) A to ciemnienie to nie wiem skąd się brało, bo był świeży, chyba, że to wina odcienia :/

      Usuń
    3. Faktycznie ma duże możliwości, ale jak masz się źle czuć w nim to faktycznie lepiej było go oddać :) Dziwna sprawa z tym ciemnieniem, nie wiem, skąd to się mogło brać(?).

      Usuń
  17. mój ulubieniec to True Match z L'Oreala;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam go i lubiłam w czasach, gdy moja skóra była mieszana w stronę tłustej, potem jednak zrobiła się mieszana w stronę suchej i on zaczął mi podkreślać wszelkie suchości na twarzy i w tych miejscach też oksydował, więc musiałam z niego zrezygnować, ale pod względem kolorów byłam nim zachwycona:)

      Usuń
  18. W tej chwilii chciałabym go mieć ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Tego nie znam dobrze, miałam kilka próbek , bardzo lubię Nude a kocham Capture Totale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Capture Totale wyglądał świetnie pod względem "leżenia" na buzi, ale niestety najjaśniejszy odcień był za ciemny i bardzo nad tym ubolewałam...

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Kupisz ponownie za jakiś czas? :) Czego teraz używasz?

      Usuń
  21. Będąc w Sephorze, trafiłam na pasjonatkę podkładową, przegadałam z nią chyba 1,5 h. :) Wniosek co do Forever - ŻADEN odcień nie był dla mnie. Nawet nie było zbliżonego. Nie było sensu go nakładać, ale nakręciłam się na Star po tym spotkaniu. Za to wiem też, że i Eisenberg nie dla mnie , uffff. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one właśnie są takie dziwne, ten 010 niby ok, ale uważam, że to nie jest dla mnie idealny odcień, bo ma za mało żółci, czyli działanie ok, no ale kolor nie do końca.
      A co Ci powiedziała o Star? Ja tylko wiem, że on jest matujący i już nie wiem, czy go chcę, bo wolę ostatnimi czasy bardziej rozświetlające podkłady, lepiej w nich wyglądam, niż w macie. Eisenberg dlaczego nie? :) Kolor?

      Usuń
    2. Powiedziała niewiele, bo bazowała na zagranicznych blogach, gdyż była przed szkoleniem w tej kwestii. NA razie mówiła, że lekki, niewysuszajacy, i lekko rozświetlający, ale tak naturalnie, skin-like. Taka druga skóra. \

      Mam identyczne odczucie, ostatnio tylko tzw rozświetlające, nawilżające formuły podkładów mi służą, tylko one dobrze się na mnie prezentują a ja w nich dobrze czuję.

      Eisenberg 2x nie, bo kolor, czyli brak odpowiedniego i bo cena, to już nie na moją kieszeń zabawki. Tzn, jakby był to produkt dla mnie idealny w każdym calu to i pewnie bym dała radę kupowac, są zniżki. Ale nie będzie taki. 00 róż, który jest dla innych karnacji, a 01 za żółty, nienaturalny. Ja muszę kupować za jasne podkłady, bo z moim sebum solidnie oksydują. :(

      Usuń
    3. Miałam już na gębie Star'a i powiem Ci, że nie zapiałam z zachwytu... To znaczy kolorystyka podobna jak w Forever, czyli ta 010 nie jest doskonale dopasowana kolorystycznie, ale da się nałożyć. Ten podkład dobrze kryje, ale przy tym daje na skórze efekt rozświetlenia właśnie, niby fajnie wygląda, ale nie wiem, coś mi w nim nie pasuje. Babka nie miała testera, żeby mi dać do domu, tylko sama mi nałożyła, może jak zdobędę tester i sama sobie ponakładam to będę miała inne zdanie, w każdym razie póki dobrze nie przetestuję to nie kupię, bo efekt na twarzy nie do końca był "wow".
      Z tym Eisenberg to tak, jak mówiłam. Dla mnie nadawał się tylko 00 pod względem jasności, no ale w nim jest róż, czyli odpada, na tym się kończy mój wybór, bo już następny w kolejce jest za ciemny...

      Usuń
  22. Ach zapomniałąm zapytać (zawsze mnie olśni w momencie jak już kliknę komentarz, także sory za te duble :( )

    Czy aby nie jest tak, że za granicą mają inne formuły? Bo że formuły podkładów z USA i Polski (ogólnie kosmetyków) są diametralnie inne to wiem, bo takie posiadam. Ale czy w obrębie Europy jest to możliwe? Pytam, bo nie mam bladego pojęcia, z czystej ciekawości. Czy nie miałyście, takiego wrażenia w stosowaniu, że ten sam kosmetyk kupowany u nas różni się od tego, który kupujecie poza granicami Polski? A może, nikt nie miał okazji tego testować. ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Powiem Ci, że ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo ja rzadko robię zakupy w Polskiej Sephorze, czy Douglasie, głównie dlatego, że nawet jeśli jestem w Pl i coś mi się spodoba, to wiem, że w UK kupię to o wiele taniej. Co za tym idzie nie mam żadnego porównania, bo wszystko, co kupuję (jeśli chodzi oczywiście o całą kategorię makeup) to kupuję w UK. Nigdy też nie miałam nic z USA, żeby mieć jakieś porównanie, więc Kochana tutaj Ci nie pomogę niestety, bo nie wiem...

      Usuń
    2. Tego się spodziewałam, ale myślałam, że może ktoś z odwiedzających ma takie doświadczenia. Bo to co widzę u Ciebie na blogu, ten swatch 010 Forever, a to co swatchowałąm na swojej ręce w Sephorze to jak niebo i ziemia. Polski 010 był świnkowo wręcz różowy. No przeokrutnie. I ciemniejszy . Mówię o świetle poza perfumerią oczywiscie.

      Usuń
    3. Powiem Ci, że dla mnie ten Forever jest neutralny, ma za mało żółci, jak dla mnie, ale też czuć w nim tą różowość. Jak powiedziałam - mógłby być bardziej żółty...

      Usuń
  23. Ja mialam NUDE i go nie lubie. Kolor ten najjasniejszy troszke za ciemny ..krycie jak przy BB kremie... atrwalosc nie bede lepiej pisac! tyle ze to zalezne od rodzaju skóry. Ja mam mieszana wiec na brodzie i w okolicach n osa znikal on kompletnie!!! tragedia!
    Forever jeszcze nie mialam. Teraz ciekawi mnie ten Star ;D no ten YSl co ostatnio na Insta o n im pisalysmy ;D Alex zrobil super recenzje, mam nadzieje ze dobiore kolor, tzn ze on u nas jest ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja Nude też nie lubię, najjaśniejszy kolor jest jakiś dziwny, niby żółty, ale świnkuje na mojej twarzy, do tego sam podkład ściera się błyskawicznie, nawet jak go przypudruję, nie "leży" mi za dobrze, ale Forever jest inny, niż Nude, chociaż ten najjaśniejszy kolor, jak wspomniałam nie do końca mi pasuje, no ale można to znieść.
      Star mnie też bardzo ciekawi, ale wczoraj kupiłam YSL Youth Liberator i czekam, aż dojdzie:) Wtedy zrobię porównanie najjaśniejszych odcieni Touche Eclat, Youth Liberator i Encre De Peau (czyli tego nowego). :)

      Usuń
  24. JAk wiesz mam na niego wielką chęć. Potestowałam przez kilka dni z próbaska i bardzo mi się podobał na twarzy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup sobie Kochana, a co tam:) Mi się właśnie dzisiaj skończył:) Kolorystyka jest taka, jak w Dior Star, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie mając na gębie Star 010:)

      Usuń
    2. No właśnie ja wzięłam złą próbkę kolorstycznie, bo mówię babce, że Nude mam 40tkę i jest ok, więc chcę coś podobnego. No to ona mi mówi, że 30tka będzie wtedy ok, bo on jest ciemniejszy jak Nude. No i mi dała. Wracam do domu i okazuje się, że Nude mam 30tkę :D Nie wiem skąd mi się ta 40tka wzięła :P Więc ta 30tka Forever jest za ciemna trochę, może spróbuję na szybko 20tę jak będę w PL i jak będzie git, to kupię :)

      Usuń
    3. Haha, czasem i tak się zdarza, ja czasami najzwyczajniej w świecie nie pamiętam, jaki jest numer podkładu, tak się dzieje, kiedy ich się ma sporo, milion próbek innych i weź tu spamiętaj wszelkie kolory:) Ale u mnie to jest jeszcze ok, bo ja mam przeważnie najjaśniejszy odcień, a jak ktoś ma kilka podkładów i ciemniejsze i każdy inny to chyba łeb jak sklep musi mieć:))))
      Nude w ogóle ma inną kolorystykę niż Forever, pamiętam, jak testowałam je dwa, bo chciałam sobie któryś z nich kupić i Nude 010 był inny niż Forever 010, nie pamiętam, co tam w nim było nie tak, bo w końcu wybrałam Forever, ale nie wiem, czy nie powinnam ponownie spróbować Nude, bo jednak teraz mam trochę inne oczekiwania, wolę rozświetlenie cery, mniejsze krycie, a Nude właśnie taki jest, także może powinnam się przejść znowu po próbkę:)

      Usuń
    4. No, ale ja raczej pamietam co mam i jakie kolory (w podkładach, poza tym niekoniecznie może :P). Nie wiem więc co mi się ubzdurało :)
      Wychodzi na to, że Forever jest na pewno ciemniejszy od Nude, o dobre pół tonu, jeśli nie więcej.
      Ja Nude lubię, choć teraz mi się szybko wyświeca na ryjku :/

      Usuń
    5. Tak, Forever jest ciemniejszy, to znaczy on ma trochę inny też odcień, niż Nude, to na pewno. Ja w ogóle teraz czekam, aż pojawi się ten nowy podkład z Estee "Perfectionist", ale znając życie znowu kolorystyka będzie do bani... Ma wyjść w UK 1 września, także zobaczymy, co tam Estee nowego wymyśliło:)
      Mój Youth Liberator z YSL jeszcze nie przybył oczywiście, bo dzisiaj bank holiday, a już chciałam zrobić posta swatchowego porównującego Touche Eclat, Youth Liberator i ten nowy Encre De Peau:) Ale co się odwlecze, to nie uciecze:)
      Masz już listę, co na lotnisku kupujesz, czy idziesz na spontana? :DDD

      Usuń