sobota, 23 sierpnia 2014

Dior Addict It Lash...

...czyli tuszu, który nie skradł mojego serca. Kupiłam go kilka dni po oficjalnej premierze i zrobiłam to głównie za namową konsultantki z Diora, ale myślałam sobie, że co się może stać, skoro Iconic Overcurl tej samej firmy jest moim ulubieńcem? Jeśli jesteście ciekawe, co myślę na temat It Lash'a, to zapraszam do czytania.
Opakowanie, oczywiście jak zawsze u Diora jest piękne. Kanciaste i czarne, podobne do opakowań błyszczyków tejże firmy, tylko wiadomo, błyszczyki dostajemy w przezroczystych. Pojemność tuszu wynosi 9 ml.
Bardzo ciekawie tutaj o nim piszą na stronie Wizaż.pl
Dior Addict It - Lash - uniwersalny tusz do rzęs:
- napełnia rzęsy ekstremalną objętością, kreując swoisty `it - look`,
- nadaje rzęsom lśniącą powłokę głębokiej czerni, lub innego wibrującego odcienia, silnie kryje,
- podkreśla i wywija rzęsy, niczym wachlarz nadają spojrzeniu spektakularnego efektu,
- dodaje oczom intensywności, przemienia je, sprawiając że wyglądają zniewalająco,
- elastomeryczna szczoteczka zakończona jest zaokrąglona końcówką, pokrytą drobnymi kolcami, dzięki którym dosięgniemy nawet najmniejsze rzęsy w kącikach oczu.
Tusz ubiera rzęsy w niepowtarzalne odcienie przepełnione pigmentami:
- `It - Black`, zapierająca dech w piersiach głęboka czerń,
- `It - Blue`, nasycony błękit dla elektryzującego spojrzenia,
- `It - Purple`, intrygujący, głęboki fiolet, wyrafinowane oko.

Opisano 3 kolory, ale jest jeszcze It Pink, czyli kolor różowy. Ja mimo wszystko zdecydowałam się na czarny, jak zwykle.
Szczoteczkę mamy tutaj silikonową z równomiernie rozłożonymi wypustkami. Sama konsystencja jest powiedziałabym odpowiednia, taka, jak powinna, ALE... No właśnie, o "ale" będzie zaraz.
Zapach ten tusz też jakiś ma i to całkiem przyjemny, ale przecież nie o zapach nam chodzi.

Zacznę może od samej aplikacji, szczoteczka jest całkiem poręczna i całkiem nieźle się nią operuje, (teraz właśnie jest czas na "ale") niestety może nie widać tego na zdjęciu powyżej, wyciągając ją z opakowania zostają na tych wypustkach klumpy, owszem, może i małe, ale potem przenosimy je na rzęsy. Z początku tak się nie działo, ale teraz już używam It Lash miesiąc i jest coraz gorzej. Ponadto trzeba się nieźle namachać i mówiąc "nieźle" mam na myśli jakieś 10 minut malowania, żeby osiągnąć naprawdę dobry efekt, na jakim mi zależy. Jedna, dwie, czy nawet trzy warstwy to w tym przypadku jest za mało. Objętości nie dostajemy prawie żadnej, czerń nie jest kruczoczarna, a rzęsy nie są wywinięte, chyba, że użyjemy zalotki, ale sam tusz użyty bez niej nie wywija ich wcale.
Podkreślenie rzęsek jakieś tam jest, ale nie jest to efekt, jaki wiem, że mogę osiągnąć, jaki osiągałam na przykład Guerlainowym tuszem Noir, czy wspomnianym Iconic Overcurl. Tutaj te rzęsy są lekko wydłużone, ale pogrubienia jakiegokolwiek brak i efektu wow też brak. Ale chyba najbardziej wkurza mnie w nim to codzienne mazianie po 10 minut, żeby cokolwiek zobaczyć na oczach. Nie mam ochoty rano przed pracą się "bawić", mam tylko trochę czasu i zauważyłam, że od kiedy używam Addicta to niestety się nie wyrabiam z całym makijażem, że na przykład już róż, czy bronzer potem nakładam w biegu, bo za dużo czasu zmarnowałam na rzęsy. To mi się nie podoba.
Żeby też co do efektu nie być gołosłowną tutaj możecie zobaczyć dokładnie, co otrzymujemy po pomalowaniu się ItLash'em:
Przykro mi bardzo, ale mi się efekt nie podoba i nawet nie jest w jednej czwartej drogi do efektu, który chcę na rzęsach mieć (dla porównania zobaczcie sobie zdjęcie z Guerlainowym tuszem, o tu, prawda, że jest różnica na korzyść Noir? A tutaj dla porównania tusz Guerlain Cils d'Enfer, którego nie bardzo polubiłam, ale też efekt jest o wiele lepszy).
Po Diorze niestety na rzęsach mam grudki, których nie da się rozczesać, efekt nie spełnia moich oczekiwań i tusz nazwałabym raczej tylko podkreślającym rzęsy, bo niczego więcej nie robi. Ja jestem na nie...
Miałyście ten tusz? Jaka jest wasza ulubiona maskara?
Moja ocena: 4/10


74 komentarze:

  1. Ja ogólnie nie przepadam za tuszami Dior ;D mialam kilka i efekty nie byly zchwycajace ;D
    To juz tusz Maybelline lepiej wygladal:)
    Moim tuszem Nr.1 jest Chanel Inimitable Intense i Volume De Chanel. Oba sa znakomite! Nr.2 ANNAYAKE -niesamowicie dobry! jenda warstwa mnie w pelni zachwyca! Nr.3 Benefit :)
    Po 10min machania to napßrawde kiepsko wyglada , mimo ze twoje rzesiska sa meeeega dluuuugie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam Iconic Overcurl i tylko jego miałam, ale moja koleżanka miała Diorshow i mówiła, że Iconic był lepszy i że ten Diorshow jej się osypuje...
      Chanelowego tuszu żadnego jeszcze nie miałam, ale jak czytałam opinie to większość z nich jest taka, że Chanelowe tusze dają bardziej naturalny efekt, a ja lubię mieć wieczorowy efekt na dzień:)
      Benefitu też nie próbowałam, ale jakoś nie przepadam za tą marką, więc nie wiem, czy się skuszę:)
      No, po 10 minutach machania spodziewałabym się cudów, a nie nóg pająka na oczach:DDD

      Usuń
    2. Ja naturalnych efektów w tuszach nie lubie. musze miec ten va va voom efekt! bo lubie miec mocno podkreslone rzesy! chanelki robia to wlasnie u mnie :)

      Usuń
    3. Wczoraj otworzyłam sobie tester Chanelowego tuszu Le Volume i szczota mi się bardzo spodobała, czyli już wpisałam go na wishlistę, chcę jeszcze Armaniego Eyes To Kill spróbować, miałaś go możę?

      Usuń
  2. Ech, szkoda, że Cię tak zawiódł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że przetestowałam, ale wiem, że już nie kupię na pewno:)

      Usuń
  3. Nie lubię takich rzęs: przypominają nogi pająka:D
    Ja zawsze wybieram tusze pogrubiające z taką klasyczną szczoteczką jak MF 2000 kalorie ale tez dawno nie kupiłam lepszej maskary i zadaję się z tuszem Essence:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nogi pająka jak nic:)
      Ja też się staram wybierać tusze pogrubiające, ale spodziewałam się, że tak zachwalany tusz spisze się co najmniej dobrze, a to, co widzę w lustrze to niestety nie jest dobrze... Zresztą widzisz to samo na gifie powyżej:)
      A ten Essence dobry?:)

      Usuń
    2. Całkiem zwyczajny,taki codzienny tusz:)

      Usuń
    3. Oj, to nie dla mnie, ja lubię taki efekt na wieczór nosić w dzień:)

      Usuń
  4. Ostatnio duzo zachwytow nad tym tuszem a jednak kazdemu odpowiada co innego.
    U mnie na razie najlepiej radzil sobie benefit they're real i pupa diva's lashes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Benefitowego nie miałam, ale chciałabym najpierw spróbować jakąś miniaturkę, zanim kupię pełen wymiar, jak mi się uda gdzieś dorwać, to nabędę:) Z Pupy nie miałam żadnego:)

      Usuń
    2. Z bene kuplam set z miniaturkami, a potem na wyprzedazy w sephorze 2 miniaturki bardzo okazyjnie:) czytalam, ze they're real szybko wysycha- u mnie nie bedzie mial szans przy tych malych opakowaniach :)

      Usuń
    3. Ja chyba w marcu jak byłam w Pl to widziałam taką miniaturę tego tuszu, ale nie wzięłam, bo jakoś Benefit do mnie nie przemawia, jeśli gdzieś znajdę, to kupię choćby żeby przetestować:) A nuż się sprawdzi? :)

      Usuń
    4. Ze zmywaniem jest ciezko, ale ogolnie ladnie otwiera oko:-)

      Usuń
    5. ten Benefitowym to wielki niewypal:/

      Usuń
    6. W takim razie mam nadzieję, że na pierwszy ogień znajdę miniaturkę, to będę miała jakiś ogląd, jak się spodoba, to kupię pełen wymiar, a jak nie to i tak to tylko miniaturka będzie:) A da mi efekt wow na rzęsach?

      Usuń
    7. Oczekiwalam glownie pogrubienia rzes - i tu sie sprawdzil. Bywalo,ze pod koniec dnia smuzyl na dolnej powiece,ale wtedy gdy siedzialam okolo 8 godzin w okularach ochronnych i powyzej 23stopni w pomieszczeniu.
      Nie chce Ci Kochana tu piac z zachwytu,bo Twoje rozczarowanie moze byc duze jak nie podpasuje ;)
      Czytalam wiele skrajnych opinii:-)

      Usuń
    8. Hmmm.... To może jednak nie? Nie wiem już sama. Zależy mi na efekcie wow, no i trwałość też musi być wzorowa, także jeśli się smuży po 8 godzinach w normalnej temperaturze, to troszkę lipa... No ale jak upoluję miniaturę to kupię, żeby zobaczyć:) Dużego na pewno nie kupię bez spróbowania miniaturki:)

      Usuń
    9. Tyle ze w duzej wilgotnosci, maska i okulary ochronne.
      Miniatura wskazana:-)

      Usuń
    10. U mnie w pracy jest tylko taka temperatura mniej-więcej, ale wilgotność to mam dużą codziennie na dworze, więc zdecydowanie miniatura wskazana:)

      Usuń
  5. Uuuu, faktycznie "tak se" to wygląda, szkoda :( miałam na niego ochotę, ale w wersji kolorowej. Z pewnością już odpuszczę zwłaszcza, że chciejstwo miałam na lato bo inaczej nie czuję wersji kolorowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak se, to za dużo powiedziane, tym bardziej że wiem, jak moje rzęsy można podkręcić, żeby były naprawdę mega. A ten tusz to niestety nie jest mega.... Kolorowe wersje pewnie będą się zachowywać identycznie.

      Usuń
  6. Ja też jestem na nie... bardzo mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo co tu miałoby się podobać? Sklejenie, grudki i nogi pająka? :) Oczywiście, że wszyscy są na nie:)

      Usuń
  7. Szkoda bo bardzo ciekawie wygląda :)
    Napisałam do Ciebie maila z pewnym zapytaniem, jak będziesz miała chwilkę to proszę jak możesz to odpowiedz :)

    Zapraszam również do mnie :) http://testacja.blogspot.com
    PS> oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jak opakowanie, wiadomo, jak ładne to cieszy, ale liczy się zawartość, a It Lash zawartością się nie może pochwalić, niestety...

      Usuń
  8. Nie powala ;) Ja natomiast lubię HR i Lancoma, oklepane, ale dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy wyglądają po prostu źle, nie ukrywajmy faktów:) HR nie miałam, ale Lancome tak (tylko nie pamiętam, który), ale też nie robił wow, chociaż pamiętam, że był lepszy niż ItLash:)

      Usuń
  9. Tak jak Ty uwielbiam Iconic Overcurl Dior'a i zastanawiałam się nad kolekcją "it", ale jakoś nic mnie nie przekonywało, dlatego nawet nie podchodziłam. A teraz jeszcze bardziej się cieszę, że nie dałam się skusić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jak to możliwe, że ta sama firma, a dwa tak różne produkty? Overcurl kocham i będę kupować dalej, ale tuszu z kolekcji It nie polecam nikomu... Dobrze, że nie kupiłaś:)

      Usuń
  10. No powiem Ci że mnie nie zachwycił ! Ale Twoje rzesy tak czy siak są piękne !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale wiesz, po tuszu w takiej cenie oczekujemy czegoś więcej, a nie pajęczych nóg:)

      Usuń
  11. Nie zachwycił mnie:/ Myślałam nad nim ale po Twojej recenzji całkowicie mnie z niego wyleczyłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ten tusz jest po prostu kiepski i w sumie nie wiem, dla jakich rzęs by się nadał, żeby zrobić z nich efekt wow...

      Usuń
  12. nie jest dobrze :/ Szkoda, bo miałam na niego ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest gównianie, Kochana nie owijajmy w bawełnę, taka jest prawda... Niestety jest to jeden z najgorszych tuszy, jakie używałam...

      Usuń
  13. Efekt faktycznie nie jest jakiś mocno zadowalający ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt jest po prostu brzydki, spodziewałam się czegoś więcej, a dostałam wielkie nic...

      Usuń
  14. Ajć, nie wygląda zbyt fajnie :/ Ja go jednak lubię, wygląda dużo lepiej jak u Ciebie, choć efektu Overcurl nie daje, to i tak ładne rzęsy robi. Uzywam go od kilku tygodni, konsystencja się już nieco zmieniła, ale klumpów nie mam na szczocie, a jak coś się zbierze, to tylko na samym czubeczku. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda bardzo niefajnie, dosłownie kiszka totalna, jestem trochę zawiedziona... Widzisz, to jest tak, że każdemu będzie pasowało coś innego, na przykład obie lubimy Iconic Overcurl, ale za to ten Macowy zapomniałam, jak on się nazywał, dla Ciebie była boskość, dla mnie szajs totalny. Teraz wciąż mam ochotę na Armaniego i ostatnio na Chanela Le Volume, może w grudniu na lotnisku sobie sprawię:) A tymczasem za kilka użyć Dior się skończy (bo już jest podeschnięty) i zacznę L'Oreal So Couture, taki fioletowy, jestem go ciekawa:)

      Usuń
    2. Taaak, In Extreme Dimension się zwie i na moich rzęsach wygląda bosko! :) Wiadomo, każde rzęsy są inne i mają inne wymagania. Dobrze, że choć Overcurl lubimy obie :D Armanka kocham! Ciekawa jestem jak Twoje rzęsy by się z nim dogadaly?! Na Chanelka też mam chęć, ale mam kilka tuszy w użyciu i musi moje chciejstwo trochę poczekać ;)

      Usuń
    3. O, właśnie, z lenistwa nie chciało mi się sprawdzać nazwy (wybacz):* Widzisz, na moich rzęsach to był smutek i nostalgia, chyba nawet gorzej, jak ten ItLash... Ale Overcurl będę kupować po wsze czasy, no i tego Noir z Guerlain na wymienne wkłady też, bo daje super efekt:) A Armani jeszcze przede mną i Chanelek Le Volume też już jest na mojej liście do kupienia:) Ja mam tylko jeden tusz w użyciu, na razie wciąż używam tego ItLash, żeby wykończyć, ale jeszcze myślę, że kilka dni i dopełni swego żywota, a potem mam Lorealowy So Couture, którego jestem ciekawa:)

      Usuń
  15. Oj, bubelek :-( Ja teraz sobie chwalę Sexy Pulp z YR :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co on ma robić na rzęskach, ten z YR?:)

      Usuń
  16. Rzesy to masz dlugasne, ale tusz wyglada beznadziejnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beznadziejnie to zbyt małe słowo, tym bardziej, jeśli porównać efekt z wcześniejszymi, które używałam...

      Usuń
  17. u mnie ten tusz spisuje się bardzo dobrze ! może nie daje takiego efektu jaki mam po GA ETK ale jestem zadowolona, nie skleja mi rzęs i nic się nie dzieje podczas jego wydobywania… używam go już od kilku tyg non stop i nie zmienił konsystencji .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a rzęsy to masz do nieba ! zapomniałam napisać ,że ja każdy tusz jaki mam nakładam na Maximizera, może to też ma wpływ, spróbuję go jeszcze solo nałożyć :)

      Usuń
    2. Ja właśnie bym chciała mieć rzęsy takie, jak sztuczne, tylko bez przyklejania sztucznych, więc w tuszu szukam pogrubienia, dodawania mega objętości, długości i wszystkiego, czego się da:) GA ETK sama muszę spróbować, bo już wcześniej mnie nim kusiłaś:) A ja Maximizera nie posiadam, ciekawe, jaki efekt mogłabym osiągać używając go:)
      Spróbuj Diorka bez wspomagacza i napisz, jaki efekt:)

      Usuń
  18. gadżeciarskie opakowanie i nic więcej :O

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja go polubilam, zly nie jets chc na poczatku troche mi oczy lzawily, o czym pisalam :) Nie jest to moj Armani, ani Guerlain ale uzywam:) Choc masz racje ze czasem grudkuje rzesy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się efekt nie podoba generalnie, no bo jakbym jeszcze musiała się namachać i efekt byłby super, to spoko, ale się namacham, a efekt jest taki mizerny, jak pokazuje gif, także nie jestem zadowolona absolutnie... A GA ETK muszę wypróbować:)

      Usuń
  20. Ale masz dlugaśne rzęsy ;) miałam go kupić, ostatecznie zdecydowałam suę na Laurę Mercier i upewnilas mnie o słuszności tej decyzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Laura Mercier co ma robić na rzesach? Daje efekt wow?:)

      Usuń
  21. Kurcze, byłam napalona na ten tusz, a teraz to sama nie wiem, bo zawsze boję się kupować te droższe tusze. No i mam dylemat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie polecam, ale widzisz, u Marti na przykład się sprawdził i Ines też go sobie chwali, za to 4Premiere już nie, także chyba nie pomogę z wyborem... ;)

      Usuń
  22. No to efekt niezbyt :( A już nawet sie na ten tusz ostatnio napaliłam... Dobrze, że w końcu zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale tutaj szału ni ma, także ja ponownie nie kupię... I niestety nie polecam, chociaż może jeśli ktoś lubi tylko taki dzienny efekt to się nada ten tusz:)

      Usuń
    2. Nie warto wydawać kasy na taki efekt... Są inne lepsze cuda, nawet takie jeszcze przez nas nie wypróbowane :)

      Usuń
    3. Ja zużyję do końca, ale ponownie nie kupię, chcę za to nabyć Armaniego Eyes To Kill, słyszałam wiele pochlebnych opinii na jego temat. Ale do tego czasu muszę jeszcze zużyć Lorealowy So Couture, który niedawno wszedł na rynek, a w grudniu na lotnisku nabędę Chanelowy Le Volume, taki jest plan:)))

      Usuń
    4. Niezły plan :) Ja ostatnio w ogóle coś mam chętkę na Dzordza i powiem szczerze, że też mnie ten tusz kusi, ale mam obecnie w swoich zapasach aż 4 tusze otwarte, więc muszę je nieco wykończyć ;)

      Usuń
    5. Haha, no jak 4 to faktycznie:) Ja wciąż tego Diora używam, ale coś się nie chce skończyć:P W międzyczasie z ciekawości zaczęłam używać tego Loreala, ale nie mam żadnego innego w zapasie, ani w użyciu, także jak najbardziej daję sobie przyzwolenie za jakiś czas na kupno Dżordża a potem szanela:)

      Usuń
    6. Masz kobitko moje pozwolenie :) Będę zatem czekać na newsy :)

      Usuń
    7. Na pewno napiszę, Dior się skończył (nareszcie, bo był słaby), teraz męczę Loreala, który też szału nie robi, ale chyba jest lepszy niż ten Dior, takie mam odczucia, jeszcze go poużywam, zanim wydam ostateczną opinię, a potem Dżordżuś:)

      Usuń
  23. A więc pewnie Ty z tym Dżordżem będziesz pierwsza, więc daj znać jak się spisze :) Jak ja wykończę przynajmniej 3, to wtedy Dżordż będzie mój :D
    A jaki Chanelek Cię interesuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz już używam tego Loreala, bo Diorek już nie malował za dobrze, więc pomyślałam, że już pora na powiedzenie mu do widzenia:) Zapewne kupię Dżordżyka jakoś albo pod koniec tego, albo w przyszłym miesiącu, mogłabym teraz, ale wiem, że jak kupię to zaraz będę chciała użyć, a to jest niedobre:DDD Najpierw trzeba zużyć tego Loreala:)
      Z Chanela chciałabym Le volume, nigdy żadnego tuszu od nich nie miałam, więc jestem ciekawa, jak to na moich rzęsidłach by wyglądało:)

      Usuń
    2. Ja z Chanela też żadnego tuszu jeszcze nie miałam, więc będę czekać na twoje przemyślenia. Ale Dżordżu musi być pierwszy ;)

      Usuń