piątek, 8 maja 2015

Guerlain Meteorites Light Revealing Pearl Of Powder 3 Medium

Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją nowych (znaczy stosunkowo już nowych) ulepszonych Meteorytków, które wyszły w zeszłym roku. Mam wersję wcześniejszą, o której pisałam już tutaj, tyle, że jest ona w innym odcieniu. Tym razem miałam ochotę na odcień Medium, gdyż byłam ciekawa, czy będzie lepszy, niż różowawy Teint Rose. Czy jest lepszy? Dowiecie się czytając dalej.
Stara wersja (czyli ta, w której posiadam odcień Teint Rose) nie jest już dostępna, została wycofana, a na jej miejsce wprowadzono kuleczki, które mają być bardziej miękkie, delikatniejsze i bardziej pudrowe, co ułatwić nam ma aplikację. Pył diamentowy, oraz sferyczne pigmenty nowej generacji załamują i rozpraszają światło, rozświetlając cerę. Bazą dla wszystkich wersji jest ta sama kombinacja trzech kolorów, które dostosowują się do każdej karnacji i współpracują, aby upiększyć skórę: liliowy - chwyta światło, różowy - odświeża cerę, żółty - koryguje zaczewienienia i ziemisty odcień.
Mamy tutaj dostępne trzy kolory:
- 02 Clair (kuleczki zielone, białe i w kolorze szampana)
- 03 Medium (kuleczki beżowe, brzoskwiniowe i w kolorze szampana)
- 04 Dore (perły w odcieniu czekolady, fuksja i beż)
Tym razem chciałam sprawdzić Medium, ponieważ kuleczki dają na skórze tylko delikatny woal, to nie jest puder w żaden sposób kryjący, tylko cudownie rozświetlający i dodający blasku cerze. Dlatego wiedziałam, że mimo faktu, iż wydaje się ciemniejszy w opakowaniu to tylko nieznacznie różnić się będzie od jaśniejszej wersji. Wiem, że niektóre dziewczyny nie widzą na sobie efektu perełek, ja jestem jednak tym szczęśliwcem, który widzi i uwielbiam go.
Opakowanie to metalowa puszka (wizualnie to po prostu dzieło sztuki), na wieczku mamy rozetkę, chociaż wygląda ona inaczej, niż na wcześniejszych opakowaniach. Po bokach producent umieścił też inne tłoczenia. Niestety kuleczki nam zmalały, bo jest ich teraz tylko 25g (Teint Rose ma 30g), cena oczywiście pozostała bez zmian. W nowych perełkach mamy też zamiast gąbki całkiem przyjemny materiałowy puszek. Ja go nie używałam, bo wolę nakładać ten produkt pędzlem, ale wydaje się zdatny do użytku.
Opakowanie zawiera 5 kolorów kuleczek: beżowe, liliowe, różowe, złote i w kolorze szampana.
Perełki faktycznie, tak jak obiecywał producent są bardziej miękkie, delikatniejsze i lepiej się je nabiera pędzlem, ma to też swój minus, ponieważ jak możecie zobaczyć na zdjęciu kruszą się one na drobniutki pyłek, dlatego nie polecam ich zabierać w podróż. To by było na tyle minusów. Teraz działanie. Otóż Kochane, ta wersja Meteorków jest moją ulubioną ze wszystkich 5, jakie posiadam, dlaczego? Dlatego, że delikatny beżowy woal, jaki powstaje po zmieszaniu się kolorów delikatnie ociepla moją skórę, nadaje jej świeżości, blasku, takiej młodzieńczości. Każde perełki Guerlain to robią, ale np. Teint Rose dają różowawy woal, który lekko ochładza cerę, a jednak wersja ocieplająca dodaje mi więcej uroku :) Myślę, że tutaj trzeba znaleźć właściwy odcień dla swojej karnacji.
Jak już wspomniałam wcześniej woal, który otrzymuję na buzi po ich nałożeniu daje mi piękne wykończenie makijażu, cera jest promienna, wygląda po prostu lepiej. Odcień Medium jak najbardziej nadaje się dla karnacji bardzo jasnej, jak moja (pomiędzy MACowym NW13 a NC15), wyrównuje kolor skóry, utrzymuje podkład w ryzach (nieważne, czy ciężki, czy leciutki jak piórko). Nie mogę zapomnieć również o boskim zapachu, który unosi się z opakowania, kiedy je otwieramy i uprzyjemnia aplikację. Czasami też czuję ten zapach na twarzy w ciągu dnia, ja go lubię, ale to kwestia indywidualna.
Efekt Meteorytów jest niemalże niemożliwy do uchwycenia, tutaj mam na dłoni ogromną warstwę pudru, coś da się zobaczyć, ale wierzcie mi, aż tyle nikt nie nakłada na twarz. Ja po prostu wzięłam paluchem dużo skruszonego pyłu z opakowania i maznęłam - i tak 5 razy - to na dłoni to efekt po 5 maznięciach, także puder jest naprawdę niesamowicie delikatny i niekryjący. 
Cóż mogę więcej powiedzieć? Uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam, chyba nawet bardziej, niż wersję Aquarella z zeszłego roku, która daje podobny odcień woalu, jednak zawiera dużo złotego brokatu (o niej wkrótce). 
Jednym słowem gorąco polecam je przetestować! Ostatnio jest to najczęściej używany przeze mnie puder i na pewno odkupię ten odcień jeśli kiedykolwiek mi się skończy (to chyba niemożliwe?).
A jak to jest u Was? Używacie pudrów rozświetlających? Lubicie efekt rozświetlonej skóry?
Moja ocena: 10/10

97 komentarzy:

  1. Uwielbiam Meteorytki i nie wyobrażam sobie bez nich makijażu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my to takie kolorówkowe siostry jesteśmy :) :* Podobają nam się podobne rzeczy :)

      Usuń
  2. Ja lubię efekt rozświetlonej skóry. Obecnie używam pudru Glazel ,który zawiera w sobie bardzo malutkie drobinki, zmiękczające rysy i rozświetlające skórę. Meteorki też pewnie kiedyś nabędę, bo miałam nimi robiony makijaż i efekt końcowy bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że markę Glazel znam tylko ze słyszenia, ale najważniejsze, że robią Twojej skórze dobrze i że efekt Tobie się podoba:) Meteorki polecam, chociaż zawsze mówię, że najlepiej wszystko przetestować przed zakupem :)

      Usuń
  3. Pięknie wyglądają te kuleczki :) Ale ja takich produktów nie stosuję. Moja mama byłaby pewnie z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wyglądają przepięknie i do tego na mojej skórze również pięknie działają, więc uważam, że są super:) A jakie pudry używasz?

      Usuń
  4. Są przepiękne, wyjątkowe i fantastyczne - od ładnych kilku lat o nich marzę ale nie mam przekonania czy umiałabym z nich zrobić pożytek. Kupować dla samego (cudownego) opakowania to jednak fanaberia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dla samego opakowania nie warto, ale zawsze można przetestować, a nawet polecam to zrobić i to kilka razy, bo jednak niektóre dziewczyny nie są zadowolone z efektu, jakie kulaski dają, także lepiej najpierw sprawdzić, niż wyrzucić kasę w błoto :)

      Usuń
  5. Ja juz prawie je kupiłam, byłam bardzo bliska zakupu, ale jednak wybrałam duet do modelowania Marc Jacobs. Myślę, że przy najbliższej okazji, w przypływie gotówki również one będą moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się spisuje ten duet od Marca? Ja jeszcze nie miałam nic z tej marki (chociaż też jakoś mnie do niej mocno nie ciągnie na szczęście) :D Kuleczki najpierw wytestuj :)

      Usuń
    2. Duet spisuje się genialnie :) Uwielbiam go i nie żałuję zakupu :)
      Widziałam właśnie jaki odcień/ efekt na cerze dają meteoryty. Pani w Sephorze mi pokazywała :)

      Usuń
    3. W takim razie i ja będę musiała go obadać, jak nadarzy się okazja mijać gdzieś stoisko MJ :)
      Jak już widziałaś i wiesz, to nic mi nie pozostało, jak powiedzieć - udanych zakupów, a potem przyjemnego używania :)

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że uda mi się na nie uzbierać jak najszybciej :)

      Usuń
    5. Tego Ci jak najbardziej życzę :)

      Usuń
  6. wiem, że te kuleczki stały się już kultowe, ale ja nienawidzę tej formy kosmetyki, nie trawię tych kulek czy to będzie cień, róż, czy bronzer, nie zdzierżę, a poza tym nie sadzę, by moja tłusta cera dobrze wyglądała w takim błysku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kultowe, czy nie, zawsze należy się kierować tym, co nam najlepiej służy:) Ja moje pierwsze opakowanie kupiłam z ciekawości, ale one kolorystycznie mi nie pasują, więc używam ich czasem jak róż, potem dopiero kupiłam Teint Rose, które są o wiele lepsze, a następnie te i dopiero ten odcień i tą wersję uznaję za idealną :)
      Masz jednak rację, na tłustej cerze one mogą się nie sprawdzić, chociaż... spróbować warto, ale nie będę namawiać, skoro nie lubisz takiej formy:)

      Usuń
  7. Miałam Meteoryty - dawne 02. Jakoś źle na mnie wyglądały, blado i tak bez wyrazu. Zła byłam strasznie. Sprzedałam na części i tylko opakowanie sobie zostawiłam bo ładne;) Może kwestia złego koloru albo nie umiałam używać albo po prostu produkt nie dla mnie. Tych nowych nie oglądałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś te, o których ja pisałam wcześniej - wersję Clair, która ochładza cerę :) Wydaje mi się, że na ciemniejszej i cieplejszej karnacji od mojej (nie pamiętam, jaką Ty masz) one mogą dawać taki dość popielaty efekt, gasić ją za mocno. Moją bladą jedynie ochładzają, ale wolę te nowe Medium, bo jednak ciepły woal jest lepszy na mym pyszczku :) Przetestuj te nowe w perfumerii, ale ciemniejszy odcień, może bardziej Ci się spodobają, a nigdy testować przecież nie zaszkodzi :D

      Usuń
    2. Na tych moich jest 02 Teint Beige. Takie mi wtedy w Sephorze doradzili. Ja mam właśnie typowo ciepłą karnację, taką średnią, ani bladą ani ciemną..

      Usuń
    3. A tak, masz rację - stare 02 to były drugie z kolei, czyli bardziej beżowe, teraz zmienili tą numerację, nie wiem, czemu i te beżowe są 03 :) Hmmm.... Ale w takim razie Teint Beige powinny być ok... Sama nie wiem, dlaczego Ci nie posłużyły... A może te najciemniejsze byłyby lepsze? Chociaż oczywiście nie namawiam, bo jednak może się okazać, że kulki w ogóle nie sprawdzają się u Ciebie, także szkoda byłoby kupować:)

      Usuń
    4. Właśnie też nie wiem czemu nie były rok bo zwykle wybieram takie właśnie odcienie pośrednie i jest ok:D Pewnie produkt nie dla mniie

      Usuń
    5. Całkiem możliwe, chociaż jak kiedyś zmienisz zdanie to zawsze można wypróbować, nie trzeba od razu kupić :)

      Usuń
  8. Kupiłam sobie kiedyś odsypkę meteorytów na próbę na allegro, ale nie mam pojecia jaki to 'model'. Bylo to jakos 1,5 roku temu i dalej je mam, choć muszę przyznać, że często o nich zapominam :) moje mają raczej chłodną tonację, dlatego wolę je stosować, gdy nie jestem opalona, świetnie potęgują 'efekt królewny śnieżki', jaki dają azjatyckie kremy bb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno jeszcze stara wersja była, bo te nowe dopiero wyszły na wiosnę 2014, a tamte stare wycofali :) Jeśli masz te, co dają jakby różowy/ chłodny woal to rzeczywiście one taki efekt dają - ochładzają cerę i tak jak powiedziałaś - spotęgują efekt królewny śnieżki, te ciepłe tego nie robią, chociaż też nie przyciemniają w żaden sposób makijażu :)

      Usuń
  9. Na pewno kupie sobie neteoryty w tym odcieniu na urodziny. Juz planuje od 2 lat.... ale teraz jak bede mieszkac w es sprawdzilam ze kosztuja tam 29.99euro wiec niedużo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko cena w takim razie, warto, tylko najpierw sobie przetestuj, zawsze to będę powtarzać, bo jednak jeśli miałoby Ci się coś w nich nie spodobać, to nie wyrzucisz w błoto tych 3 dyszek :)

      Usuń
    2. Watpie ze bede zalowac biore te 03 i bedzie git ;)

      Usuń
    3. W takim razie mam nadzieję, że będziesz super zadowolona, tak, jak i ja jestem.
      A kiedy się wyprowadzasz? I czy to już na stałe?

      Usuń
    4. 27.5.15
      Na stale. Chociaz 4 lata temu tez wyprowadzilismy sie na stale do Malagi. Wrocilismy do Londynu po poltorej roku, wiec ciezko powiedziec.

      Usuń
    5. Tak trochę z babskiej ciekawości zapytam - czy to jest związane z pracą, czy po prostu decyzja, że chcecie coś zmienić w życiu, albo że np. się Wam nie podoba w UK (nie jest to, czego oczekiwaliście, lub coś innego)?

      Usuń
    6. Moj facet jest z Malagii. Londyn kocham, mieszkam tu od 2007, moj facet od 1998, wiec to nasz dom. Jednak majac dziecko nie jest tak jak kiedys, zreszta wszystko mega zdrozalo. Koszt przedszkola to £950, jak dla mnie to ogromna suma. Ceny wynajmu tez ida w gore okropnie. / np my wynajmujemy za stara cene, nowi beda placic 200£ drozej, a to tylko dwa lata/ Ale tak naprawde to glownym powodem jest to, ze chcemy otworzyc wlasny biznes, a w Londynie nie byloby nas na to stac. W Es spokojnie damy rade, mysle, ze jest tam 10 razy taniej cos otworzyc wlasnego. Jestem zdania, ze zawsze warto probowac.

      Usuń
    7. To prawda, wszystko zdrożało w UK... A wypłaty podnoszą zawsze tylko troszeczkę. Mam nadzieję, że tam będziecie szczęśliwi i że uda Wam się zrealizować ten plan z otwarciem własnego biznesu. Jednym słowem życzę Wam wszystkiego najlepszego i mam trzymam kciuki żeby wszystko poszło tak, jak tego chcecie:) Swoją drogą zazdroszczę Ci trochę - teraz będziesz miała mega odmianę od wiecznie zachmurzonej Anglii, tam pewnie jest codziennie słonko i gorąco :)

      Usuń
    8. Nie dziękuję. Tam jest powyzej 30c 5miesiecy w roku... bardzo czesto 45...

      Usuń
    9. To idealny kraj dla mnie w takim razie :) Bo ja lubię jak jest ciepło, znaczy nie, wróć - ja lubię, jak jest gorąco :)

      Usuń
  10. Ja jestem pośrodku bo pełnej starej wersji teint beige nie dało sie uzywac przez dużą ilość brokatowych kulek więc je wszystkie wyciągnęłam i zadowoleniem używam. Wydaje mi sie jednak,ze nie daja juz rozświetlenia a raczej satynowy mat i lekkie ujednolicenie kolorytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominałaś kiedyś o tym, że wyjęłaś ze swoich te błyszczące:) Te nowe nie są mocno błyszczące, chociaż odcieniem chyba odpowiadają Teint Beige (ale mogę się mylić, bo nie mam porównania), mocniej błyszczące od nich są Aquarella, bo mają dużo złotego brokatu. Ja tam brokat lubię, ale wolę srebrny lub wielokolorowy, więc z Aquarellą trzeba uważać, bo można sobie nałożyć tonę tego złotego brokatu, jak kilkukrotnie machnie się pędzlem po buzi, ale jak tylko raz, to jest spoko :) Mimo wszystko te Medium są moimi ulubionymi ever, chociaż mam jeszcze 4 inne opakowania :)

      Usuń
    2. u mnie podobnie :) uwielbiam, ale jak Monia wyjęłam z mojej najjaśniejszej starej wersji białe brokatowe kulaski i jestem mega zadowolona :)

      Usuń
    3. To chyba jest najlepszy odcień dla ciepłych karnacji, nie ma znaczenia, czy Teint Beige czy Medium z nowej edycji:) Najważniejsze, że jesteś zadowolona i że możesz używać, a co zrobiłaś z brokatowymi kulami? Używasz jak rozświetlacz? :)

      Usuń
    4. Moje brokatowe kulki sobie lezą po prostu w innym pudełku:)nie myslałam by uzyc jako rozświetlacz:)

      Usuń
    5. Haha, można je tak użyć, jeśli oczywiście lubi się brokatowe rozświetlacze:) Ale można też z czymś wymieszać, rozprasować i zrobić sobie z tego delikatniejszy rozświetlacz :)

      Usuń
    6. Leśne Runo - hahaha zrobiłąm dokładnie to samo i mam identyczne wnioski. Ta wersja kulek nie dla mnie. Podarowałam Mamie, ona używa, ale efekt również meeeeh ;) Brokatowe białe kulki fajnie nadawały się na powiekę :) Dawniejsze wersje w moim odczuciu dawały lepszy efekt, bardziej woalowy, mniej brokatowy. I wówczas miałam 3 Beige Chic? Tak się chyba nazywały. Fenomenalne były.

      Ja jednak ja byłam fanką meteorytów sprasowanych, tych UV shield 30, tylko na Azję czy jakoś tak, no ale swego czasu krążyły po sieci. Dla mojej, wyboistej cery miękkość prasowańca to jest to. Niestety (a może stety? kasa pójdzie na inne zbytki :)) kulki u mnie już nie zagoszczą.

      Usuń
    7. Szczerze, lepszy efekt na mojej twarzy uzyskuję pudrem sypkim Inglota HD. Najżółciejszym.
      W Meteorytach kocham wyłącznie zapach. :))))) Big love!

      Usuń
    8. U mnie najżółciejszy to byłby chyba już za mocno żółty (ja nie jestem bardzo żółta, tylko delikatnie, więc unikam raczej bardzo żółtego koloru w kosmetykach - np. Vitalumiere Aqua 10 jest dla mnie trochę za żółty, ale daje piękny efekt, więc go maskuję trochę jaśniejszym puderkiem). :)

      Usuń
  11. Musze się na nie w końcu skusić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! :) Wybrałaś już, jaki odcień byś chciała? :)

      Usuń
    2. Chętnie kiedyś je wypróbuje, chociaz to chyba tez cos z cyklu kosmetycznych gadżetów, mimo to wygladaja tak pieknie, ze marzy mi sie he mieć :P

      Usuń
    3. Oczywiście, że gadżet, to znaczy opakowanie jest gadżetem, sam puder jest po prostu rewelacyjny, także zawartość absolutnie mnie zachwyca:)

      Usuń
  12. piękne są te perełki, ale cena.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że cena jest wysoka, jednak wydajność tych kulek jest porażająca, ten puder starcza chyba co najmniej na kilka lat:)

      Usuń
  13. Ooo, meteorki :D Wiesz co, moja opinia na temat tego pudru sie zmieniala na przestrzeni czasu :D Bo na poczatku naczytalam sie o nich przed zakupem i myslalam ze ze nie wiadomo jak cudownie bd wygladac na twarzy... Jak je kupilam to bylam troche rozczarowana, bo to nie bylo to czego oczekiwalam. Ale z biegiem czasu docenilam ten efekt subtelnego rozswietlenia :) Moze jeszcze kiedys dokupie sobie prasowana wersja albo jakas limitowanke, jesli mi przypadnie do gustu, aleeee no generalnie mega mega fanka nie jestem :P Raczej moja kolekcja nie rozrosnie sie do 10 puszek, jak u niektorych fanek tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje uczucia raczej były ostudzone, to znaczy przed zakupem pierwszych nie wiedziałam, czego się spodziewać, wzięłam, bo mi się pudełko podobało :))) A że kupiłam online to niestety z czasem się okazało, że to nie był "mój" kolor, bo są świnkowo różowe (były z limitowanej edycji) i ich nie używam prawie wcale. Chociaż wiadomo, one nie dają na buzi konkretnej świni, tylko lekki różowy woal, ale jednak - różowy? WTF? Potem, metodą prób i błędów nabywałam kolejne i już wiem, że Medium i Aquarella to moje ulubione, potem są Teint Rose ze starej edycji, następnie Blanc De Perle (które są białe jak śnieg i robią efekt królewny śnieżki na twarzy), no i na ostatnim miejscu te, które lubię najmniej, czyli moje pierwsze Perles Du Paradis, różowiaki :)
      Jeśli chodzi o działanie - uwielbiam ten efekt rozświetlenia, jaki dają, nie jest to nachalne, ale cera wygląda tak zdrowo i promiennie:) A co do wzrastania kolekcji - mam 5 puszek i 1 sypany i 2 prasowańce, ale nie jestem wielką fanką i nie kolekcjonuję ich, bardziej z ciekawości je kupowałam, raczej nie kupię więcej opakowań, chociaż, jeśli wyjdzie coś fajnego to może się skuszę, ale nie sądzę, żeby odcieniem pobiło te Medium :)

      Usuń
    2. AAA wiem wiem, ja tez mam Perles Du Paradis i wiem o czym mowisz :D One sa mega rozowe i latwo o efekt swinki Piggy :D
      Wlasnie z tych wszystkich serii o ktorych piszesz, najbardziej bym chciala Blanc De PErle i mam nadzieje ze Guerlain kiedys wyda w limtowance takie zupelnie biale meteoryty :) Bardzo jestem ciekawa jaki dalyby efekt u mnie :D Dlatego pewnie jak sie pojawia takie bialutkie to wtedy przytule je, ale ostatnie edycje meteorkow jakos mnie nie kusza zupelnie...
      O, to masz i tak calkiem spora kolekcje :) To chyba u Ciebie meteorki sa w stalym repertuarze codziennego makijazu, czy uzywasz innych pudrow? :)

      Usuń
    3. Niestety Perles Du Paradis nie są w mojej ocenie bardzo udanymi kulkami, ale byłam wtedy mocno zajarana, żeby jakieś kupić (nie widziałam ich na żywo), ta limitka weszła i bałam się, że będzie wykupiona, z kolei w moim Debenhamsie na stoisku Guerlain nie było, więc kupiłam w ciemno online... Nie dość, że byłam zawiedziona papierowym pudełkiem (byłam przekonana, że jest metalowe), to jeszcze kule świnkowe, a kupiłam z myślą, że na całą buzię będę używać... No ale cóż... Zastanawiam się, co z nimi zrobić. Myślałam nad tym, żeby wyjąć różowe, zmielić je i zrobić sobie z nich róż (kiedyś je oddzieliłam od tych beżowych i właśnie tak używałam przez jakiś czas, ale róż w formie kulek to nie do końca to, czego chciałam, więc włożyłam je z powrotem do opakowania), ale jeszcze jak miałam oddzielone różowe kulki od beżowych i innych to beże całkiem nieźle się spisywały na buzi, także teoretycznie mogę je wyjąć i faktycznie sobie różyk z nich jakiś uklecić :)
      Blanc De Perle to mam właśnie tą azjatycką wersję, w których są wszystkie białe i srebrno-brokatowe, ściągałam je sobie z Azji jakiś czas temu :) Wiem jednak, że w UK wyszły do Selfridges jakiś czas temu jakby odnowione Blanc De Perle, ale to już nie były same białe i brokaty, tylko było w nich dużo białych kulek, ale też inne kolory, chociaż bardzo jasne, jednak Tobie pewnie chodzi o tą wersję azjatycką, co ja mam, czyli calusieńkie wszystkie białe :) Ona chyba jeszcze jest dostępna gdzieś na Ebay, może nie na Ebay.UK, ale na Ebay.COM na pewno:) Obadaj :) Tylko właśnie one są bardzo, ale to bardzo brokatowe, ale śliczne też :D
      Coś Ty, ja nie używam Meteorków codziennie, chociaż przez ostatnie 1,5 miesiąca tak, w ogóle kiedyś używałam bardzo ciężkie podkłady i bardzo kryjące pudry (sama nie wiem, po co, bo nie mam brzydkiej cery, też nie jest idealna, ale nie potrzebne jej krycie na poziomie DW Estee, wiesz, co mam na myśli), od jakiegoś czasu jednak przerzuciłam się na delikatniejsze, bardziej rozświetlające podkłady i pudry, lubię na buzi efekt glow, właśnie taką promienność i świeżość, a nie mega mat :) Pudrów aktualnie w mojej kolekcji jest więcej, niż 10,chyba nawet bliżej 15... także staram się używać ich na zmianę, chociaż najmniej jednak używam tego najbardziej kryjącego i najbardziej matującego, czyli Ben Nye, który jest świetny i cudowny, jeśli zależy komuś na zmatowieniu cery na długie godziny, ale właśnie w moim przypadku lepiej wygląda rozświetlona skóra, a nie megamatowa:) Ale i tak chciałabym jeszcze puderek z MAC MSF Natural :))) Chyba nabędę za jakiś czas, bo nie wytrzymam :DDD Zastanawiałam się właśnie, jaka jest różnica pomiędzy pudrem Select Sheer a MSF Natural, wiesz może? :)

      Usuń
    4. Hihi, no wiesz ja akurat jestem zadowolona z Perles Du Paradis bo jak wiesz mi pasuja takie rozowawe pudry/podklady, tylko po prostu ja nakladam je minimalnie, bo jak przedobrze to swiece sie jak rozowa swinka :D
      No, polecalabym Ci wyjac wlasnie to rozowe i zrobic sobie z nich rozyk :P Ja mialam resztki rozu Pinch o Peach z MACa i dodalam to tych resztek pare kulek wlasnie z Perles Du Paradis i mam teraz taki jasny polyskujacy rozyk :D Ale mimo to ze paru kulek z Perles du Paradis sie pozbylam, to i tak powiem Ci ze u mnie ich szybkiego wykonczenia nie przewiduje, mega duzo nawalili tych kulek do tej edycji!

      Tak tak, wlasnie o ta azjatycka z 2012 roku mam na mysli. Nie wiedzialam ze byla ich jakas odnowiona wersja w UK. Teraz popatrzylam na ebay i z Azji moge je sprowadzic za ok. 60$. Ale oczywiscie teraz pluje sobie w brode, bo mialam kiedys okazje kupic je za 30$, od takiej dziewczyny ktora sie pozbywala sporej ilosci kosmetykow, ale wtedy tak pomyslalam ze moze bede blado w nich wygladac :P I pamietam ze zamiast tego kupilam sobie perfumy :P No ale oczywiscie jak to bywa ze mna, teraz sie obudzilam ze jednak bym je chciala (masakra).
      No nic, chyba poczekam sobie jak Guerlain wypusci znowu jakies bialaski w limitowance. Moze pociesze sie zakupem tej bialej bazy z Chanel, wiesz o ktora mi chodzi? ;)

      Nooo, wiesz co ja kiedys lubilam mocne krycie, zwlaszcza w korektorach... JEdnak z biegiem czasu doszlam do wniosku ze wole jak mi widac jakas niedoskonalosc ale cera wyglada naturalnie i swietliscie :D No jak sie zaszpachlujesz double wearem z EL to niestety promiennosci niet. Oooo to masz niezla kolekcyjke :D O Ben Nye slyszalam z youtube, Maxineczka go kiedys polecala.

      Hihi, widze ze faza na MAC dalej trwa <3 Taaak, mialam nakladany SkinFinish na ryjek jak bylam w MACu, on ma wykonczenie matowe (ale nie jest jakis mega matowy, wiesz tak naturalnie wyglada) i ma lekkie krycie, a Select Sheer to jest juz bardziej puder rozswietlajacy, nie do konca to samo co Meteorki, ale daje taka woalke delikatna. No ale Select Sheer nie matuje dobrze cery, wiec jak masz problemy ze strefa T, to chyba lepszy bedzie Mineralize SkinFinish.

      Usuń
    5. Aaaa, widzisz, to zmienia postać rzeczy - nie wiem, czemu, ale byłam przekonana, że Ty też taka bardziej beżowa/ciepła jesteś. Ale jak masz chłodne tony to Perles Du Paradis mogą się sprawdzać, na mnie niestety się na całą twarz nie sprawdzają, bo wyglądam świnkowo, nawet jak nałożę w małej ilości, czyli na całą gębę nie mogę :) Z kolei wszystkie razem też są za jasne, żeby używać jak róż, więc jedyne, co mogę zrobić to jak już wcześniej pisałam - mogę wyjąć różowe, zrobić z nich róż, a zostawić w opakowaniu te najbardziej pasujące do karnacji kulaski:) Chociaż przyznam, że nawet jakbym tak zrobiła one są twardsze niż te Medium, o których piszę w tym poście :) To jest jeszcze wersja kulek nieulepszona, nie tak delikatna i nie mięciuśka, no ale wciąż używać się da:)
      Zgadzam się, że Paradiski to chyba się nigdy nie skończą! Jakby nie było w opakowaniu mamy prawie dwa razy więcej kul niż standardowo:) No ale już ja coś wymyślę, co tu z nich zrobić, z czym je zmieszać i do czego dodać, żeby jak najlepiej je spożytkować :DDD

      Blanc De Perle właśnie nie pamiętam, czy całe białe wyszły w 2012, czy może wcześniej, w każdym razie trochę na nie zachorowałam wtedy, dopiero po roku od zachorowania kupiłam:) A teraz leżą i używam rzadko, bo właśnie brokatu jest sto kilo w nich, też muszę coś wymyślić, żeby były bardziej używalne, dzisiaj chyba się tym zajmę :DDD Ja za moje jakoś nie przepłaciłam mocno, około 38 funtów w przeliczeniu z dolców to wyszło, także jeszcze nie koszmar. Te odnowione, które tutaj widziałam też chciałam kupić, ale potem poszłam do rozum do głowy, że przecież w beżowych moja skóra wygląda lepiej, to na kij mi jeszcze jedne chłodne? :D

      Biała baza z Chanela, masz na myśli Le Blanc De Chanel?

      Ja to samo - kiedyś szpachelka, żeby zatuszować wszystko na twarzy (nawet jej kształt, bo nie konturowałam jej wcale, a przeciez wiemy, że jak sie nakłada szpachelkowe podkłady, to twarz wygląda płasko), na szczęście zmieniłam swoje upodobania i nauczyłam się konturować :) Też wolę, żeby było mniej krycia i niedoskonałości były widoczne, niż mega krycie i cera się parzy pod tym :D A co do Ben Nye - właśnie jak już wspomniałam wcześniej - to jest rewelacyjny puder i ja o nim złego słowa nie mogę powiedzieć, ale to jest puder dla osób szukających matu, megamatu na długie godziny, ja tego już nie szukam, także poszedł w odstawkę:)

      Faza na MAC chyba tak szybko mi nie przejdzie... Od stycznia mnie trzyma tak mocno, że mam serca w oczach, jak wchodzę na stronkę, a jak widzę np. w Debenhamsie jest promocja (i wtedy obejmuje też ich kosmetyki), to aż mi serce niemal wyskakuje z piersi :D
      Dziękuję za to porównanie pudrów, potwierdziłaś mi, że jest tak, jak myślałam, czyli teoretycznie mogłabym kupić oba, bo żaden z nich nie daje płaskiego kryjącego matu:) Zobaczymy, który trafi do mnie jako pierwszy, chociaż nie wiem, czy na jakiś czas nie będę musiała zaprzestać tych MACowych szaleństw, bo komp mi siada i niebawem zapewne będę musiała nabyć nowy (będę płakać, bo do tego się przyzwyczaiłam...).

      Usuń
    6. No wiesz co, ja w sumie jestem typ neutralny ale bardziej mi pasuja rozowe podtony w makijazu, przekonalam sie o tym metoda prob i bledow :) Ale lekko cieple podtony tez beda ok :) No wiem, Paradiski maja duzo tez tych jasnych kulek wiec na roz to by sie nie nadawalo, ale z tych ciemniejszych rozowych spokojnie mozesz zrobic roz, sadze ze bedziesz zadowolona z nich w takiej formie! :)

      Podalam 2012, bo na Makeupalley jest napisane ze z tego roku jest ta wersja Blanc de Perle z bialymi i srebrnymi kulaskami :D
      Hihi, moze wyjmij z nich te brokwatowe i uzywaj tylko tych bialych? A te brokatowe moze jako rozswietlacz bedziesz uzywac?
      Taaak, wlasnie Le Blanc de Chanel mi chodzi po glowie, masz ja? ;)

      Hihi, rozumiem Cie doskonale jesli chodzi o MAC :) Ja Ci powiem ze generalnie mam taka sinusoide jesli chodzi o dane marki kosmetyczne: najpierw jakas marke uwielbiam, potem 'odkyrwam' cos nowego, ale po jakims czasie wraca do lask pierwsza marka,ktora lubie ;) Na poczatku dla mnie absolutnie na topie byl wlasnie MAC i NARS, potem mi przeszlo i przyszla faza na Dior i Chanel glownie, a teraz znowu sie zachwycam MAC wlasnie :)
      Mysle ze z obu pudrow bys byla zadowolona :)
      Co do laptopa... to polecam tez MAC :D Tylko w wydaniu MacBook hehe :D Kiedys kupowalam inne marki laptopow i wszystkie mialam na 2 lata max, potem sie cos psulo, a teraz mam MacBook i NIC absolutnie nic sie z nim nie dzieje, nie zawiesza sie, wiec serio stwierdzam ze lepiej wydac wiecej na cos drozszego jesli chodzi o elektronike i potem miec na dluzej. Tak samo mam z moim iphonem i ipodem, pare lat mam i smigaja jak nowe :D

      Usuń
    7. Ja też jestem typ raczej neutralny, chociaż zauważyłam, że lepiej na mojej buzi wygląda to, kiedy jest lekko ocieplona, czyli podkłady wybieram z żółtym pigmentem, bo najzwyczajniej w świecie mam wrażenie, że ta buzia tak więcej koloru ma, ale jak nałożę coś z różem to też nie umrę :) Z kolei jeśli np. chodzi o róż i pomadkę, to zdecydowanie mi lepiej w chłodnym odcieniu, a nie ciepłym, to znaczy może być ciepławy, ale wciąż musi mieć ten głowny ton różowy:)

      Chyba tak zrobię z tymi brokatowymi kulami w Blanc De Perle :) A co do bazy to miałam kiedyś jej próbkę i była fajna, ale już nie pamiętam, jak działała, wiem jednak, że byłam zadowolona i postanowiłam, że kiedyś kupię, także musiała być ok :DDD

      Sinusoida powiadasz? :D Ja jednak z kosmetykami z tzw. wyższej półki mam do czynienia od niedawna, bo dopiero od ponad 3 lat, chociaż w temacie siedzę już od dobrych 12, ale po prostu wcześniej, mieszkając w PL nie mogłam sobie na nie pozwolić w sensie posiadania, jednak zainteresowanie było zawsze. No i na początku, kiedy już mogłam coś sobie kupić było takie zajaranie na wszystko, że na raz wszystko chciałabym mieć i przetestować, Estee Lauder, Dior, Clinique, Benefit itp, itd. Po czasie zajaranie na wszystko przeszło, np. wiem już, że Dior robi najjaśniejsze podklady z różem i tam nie znajdę idealnego odcienia, z kolei Estee robi je za ciemne, Clinique mnie uczula i to masakrycznie, Benefit ma beznadziejne opakowania i średnie produkty, Lancome nie zachwyca ani pielęgnacją, ani kolorówką, Origins śmierdzi, a w UD można jedynie fajne cienie, bazę i kredki kupić, reszta jest taka... przeciętna... Z MAC i Chanel jakoś nic nie chciałam, ale jakoś tak z głupa sobie kupiłam kiedyś Chanelowy róż i mi się spodobał, potem pomadkę z wersji Shine i tak się zaczęłam przekonywać, chociaż wciąż uważam, że nie wszystko mają świetne, po prostu trzeba wiedzieć, szukać, czytać opinie w necie, wziąć próbasy. Z kolei z MAC to taka historia, że wiedziałam zawsze, że taka marka istnieje i że dziewczyny się jarają, kupiłam sobie róż, ale nie byłam z niego zadowolona, bo jest bardzo mocno napigmentowany i jakoś zawsze sobie nim robiłam krzywdę (bo miałam gówniany pędzel:D), no ale teraz już używam tego różu normalnie. Kupiłam też MSF Soft&Gentle, a potem Lightscapade, oba wielbię. Ogólnie jednak nie miałam wielkiego parcia na markę, bo nie miałam dostępu, a potem jakoś przyszło zakochanie w pomadkach (różnych firm) i wiedziałam, że akurat MAC ma ich dużo, kupiłam w styczniu więc Lovelorn i Syrup i przepadłam z kretesem. Potem już chciejstwo wzrosło kompletnie i teraz chcę z MAC wszystko. Szukam starych kolekcji, które mogłyby mi się spodobać, chcę mieć wszystkie MSF, szczególnie limitowane. Po prostu przepadłam :))) Ale zawsze to jednak wychodzi mi taniej, niż Chanelek, hihi:DDD Czuję, że ta mania MACowa mi szybko nie przejdzie, no, chyba, że już kupię wszystko, co chcę, ale pewnie wtedy wypuszczą jakieś klawe limitki :)))

      Co do kompa, dzisiaj byłam oglądać, ale nie chcę MACowego, bo nie chcę zmieniać systemu, od lat zawsze operowałam na Windowsie i w nim mi najlepiej, także chcę tak zostać, a kompa już wybrałam - HP :) Tylko na razie jeszcze gram trochę na czas, bo szkoda mi lekką ręką rzucić trochę kasy za laptopa (na kosmetyki nigdy nie żałuję, hyhy :D), więc czekam, aż mój się wyłączy i nie da się włączyć go ponownie, wtedy kupię nowy, choć wiem, że to takie trochę odwlekanie, ale jest mi z tym dobrze :DDD Jeśli też chodzi o te wszystkie iCosie (iPhone,iPod), ja nie jestem wielką fanką, w ogóle nie jestem fanką drogich zabawek innych niż kosmetyczne :))) Dla mnie komp musi chodzić szybko, mieć wystarczająco duży ekran, łączyć się z netem i pozwalać mi na edycję zdjęć, prowadzenie bloga, oglądanie filmów i przeglądanie stron, także nie potrzeba mi wiele :)

      Usuń
    8. Noo u mnie tez pomadki chlodne najlepiej sie sprawdzaja, mam troche cieplych i mimo ze je lubie to niestety u mnie jest taki problem ze mam dosyc zolte zabki ;) i pomadka w cieplej tonacji strasznie mi te zeby jeszcze bardziej optycznie robi zolte :/

      No ja siedze niedlugo w temacie kosmetykow bo jakos 2,5 roku? ;) Hihi, ale od razu zaintrygowala mnie tak zwana 'wyzsza polka' bo ogladalam sporo filmikow dziewczyn, ktore polecaly wlasnie MACa i NARSa, a potem przyszlo odkrywanie innych marek :) Chociaz nie mowie 'nie' kosmetykom tanszym, lubie tez w drogerii kupowac, np. lubie produkty z Bourjois :)
      Hihi, widze ze mamy podobne gusta, mnie Cinique, Origins Benefit i Lancome nigdy nie jaral. Z UD wlasnie tez uwazam ze tylko maja fajne cienie, bazy i kredeczki, a jako ze kredek nie uzywam, to mam jedna paletke cieni od nich i mi styknie na razie.
      Ja lubie jak wspominalam Dior i Chanel, ale masz racje ze Chanel nie wszystko ma fajne, ja zawsze czytam w necie zanim cos kupie wlasnie z tych drozszych marek. Wayne Goss sie kiedys jaral NARSem mowiac ze NARS to nowy MAC, ale ja sie generalnie nie zgadzam z tym, bo MAC wygrywa z kazda marka wg mnie jesli chodzi o wybor odcieni, ilosc wykonczen danego produku i jakosc produktow. NARS mi sie troche przejadl, bo szczerze mowiac to wybor kolorystyczny w NARS mi czesto nie pasi, np. z rozow mam Orgasm, Deep Throat i Angelike i na razie mi styknie, bo reszte rozy maja albo za jaskrawa, albo za jasna :P MAC zdecydowanie wygrywa z NARsem (na razie) jesli chodzi o moje upodobania :D

      AAA no jak chcesz byc na Windows to fakt, lepiej kupic cos z HP :D Na poczatku jest dziwnie operowac na MACu bo wszystko jest inaczej :P Hihi, nie no ja generalnie kupuje iCosia od czasu do czasu i starcza mi na dlugoooo, acz nie ogarniam ludzi ktorzy leca zaraz do sklepu jak wchodzi nowy iPhone czy iPAD, serio o.o Ja nie mam najnowszych wersji produktow Apple, ale nie mam parcia na nie, zdecydowanie wlasnie wole inwestowac w nowosci kosmetyczne :D
      No ja tez na laptopie to internet, blogi, YT i filmy/seriale i tyle :P

      Usuń
    9. Dlatego też jednym z wielu powodów, dla których wybielam zęby jest też możliwość noszenia wielu kolorów pomadek, bo moje zęby kiedyś były tak żółte, że aż prawie brązowe, teraz też nie są śnieżnobiałe, wcale nie chcę, żeby takie były, ale jest dobrze :)

      U mnie nie zaczęło się od wyższej półki, to znaczy wcześniej, te powiedzmy (chyba) 12 lat temu zaczynałam od drogeryjnych produktów, używałam różne, lepsze i gorsze, ale samo zainteresowanie wyższą półką zaczęło się, kiedy przetestowałam milion podkładów drogeryjnych i nie znalazłam żadnego w odpowiednim odcieniu dla mojej karnacji... Albo za różowe, albo za żołte, a jak był dobry, to się utleniał po 15 minutach... Także beznadzieja... Już w UK miałam możliwość niejako przejścia na tą wyższą półkę no i jednak stwierdzam, że te kosmetyki są lepsze, niż drogeryjne, to znaczy nie wszystko, ale samo wykonanie, konsystencja jest w wielu przypadkach o wiele lepsza, no i nie oszukujmy się - opakowanie też się liczy:) Znalazłam też kilka podkładów, które mogę używać i nie wyglądam jak świnka Piggy, ani jak mulatka z brązową twarzą po 15 minutach i białą szyją:) Oczywiście nie wszystko jest super, ale dużo produktów jest lepszych :) Chociaż to nie oznacza, że nie korzystam z produktów z drogerii, ależ oczywiście, że tak! :) Ale np. nie ma tam dla mnie dobrego pudru, podkładu, za to są fajne pomadki :)
      U mnie jest tak, że ja zawsze sama musze się do czegoś "zachęcić", kilka rzeczy musi mi się spodobać i wtedy zainteresowanie daną marką rośnie, ale tak jak np. z Diorem, no fajnie, ok, ale jest TYLKO fajnie, a nie super... W dodatku ostatnie dwa podkłady, jakie wypuścił były beznadziejne dla mnie, więc tak trochę odeszłam od nich, bo po prostu wypróbowałam to, na co miałam ochotę, a na razie nie wprowadzili nic nowego, co miałabym znowu ochotę przetestować:)
      Nars wg mnie jest ok, ale też nie super, mam też róż Orgasm, z którym średnio się dogaduję, ma ładny kolor, ale okropnie się z nim pracuje, podkład Sheer Glow mam i lubię, ma cudny kolor, idealny dla mnie, ale ściera się w ciągu dnia. Mam też błyszczyki, które są całkiem niezłe, no i nie mam go też stacjonarnie, więc na razie spasuję z jakimiś zakupami, bo nic mnie od nich nie kręci:)
      Co do Wayna, kiedyś go oglądałam, ale jak dla mnie on nie jest jakimś super hiper makijażystą, czasem robi takie błędy, że aż oczy bolą, jak się patrzy. Np. wczoraj jakiś filmik obejrzałam, gdzie on nałożył sobie podkład o mokrym wykończeniu, przypudrował tylko lekko strefę T, a potem na policzki nałożył pudrowy róż, tak na ten podkład o mokrym wykończeniu... Zrobił sobie plamy, no ale niby rozblendował, dla mnie trochę kiepsko to mu wyszło... Albo metoda z tym, że najpierw na twarz puder, a potem podkład, po co to komu? Specjalnie takie głupoty wymyślać? Wayne jest ok, ale nie jest dla mnie guru:)

      MAC na razie u mnie wygrywa z każdą marką, żałuję, że nie mają takiej szeroko rozbudowanej linii pielęgnacyjnej, bo bym też kupowała, ale na sprawdzenie kupię sobie piankę do mycia twarzy, bo akurat ostatnia mi się kończy :D

      Usuń
    10. A czym wybielasz? Ja pare lat temu mialam wbielanko u dentystki, ale efekt oczywiscie juz przeminal z wiatrem... Wiem ze teraz jest duzo jakis paskow do wybielania, past, jakies zestawy do wybielania w domu, ale ja tego nie ogarniam :P

      Noo, ja jak kiedys uzywalam drogeryjne BB kremy, to one NIGDY nie mialy dobrego odcienia dla mnie, wiec rozumiem Cie w 100%. Plus no wlasnie, ja widze wyrazna roznice miedzy jakoscia kosmetykow z drogerii vs tych z Sephory/Douglas (czy Selfridges u Ciebie;)) I mimo ze i w drogerii i u drozszych marek mozemy natrafic na bubla tysiaclecia, to jednak wole drozsze marki, wlasnie za lepsza jakosc, wybor kolorystyczny, uczucie luksusu. Lubie tak otworzyc czasami moja szuflade z makijazem i podziwiac sobie te ladne opakowania *.* (swir jestem, wiem :P)

      No ja tez Orgasm tak srednio lubie bo jego aplikacja jest u mnie dosyc ciezka. Najlepiej u mnie wyglada jak naloze go malutkoo, bo jak przedobrze to szybko jest u mnie efekt ruskiej lalki :P Ja z NARS mam ochote na jakas pomadke, ale nie jest to potrzeba najpilniejsza, jak bede gdzies, gdzie NARS jest stacjonarnie to wtedy sobie obadam dokladnie odcienie jakie maja. Ale no MAC wygral u mnie z NARSem, mowilam Ci chyba ze chce sobie Flamingo kupic z MAC? To juz kupilam w miedzyczasie :P
      Hihi Wayne taaaa czasami robi dosyc widoczne bledy... Co gorsza te jego 'innowacje' w wiekszosci sa lipa, np. widzialas ten filmik gdzie koloruje zalotke czarna kredka i potem dociska do powieki, twierdzac ze zrobi to idealna kreske? Probowalam tego i mialam roztarta, krzywa kreske, ktora musialam zmyc :P Ale mimo wszystko lubie go ogladac, nie jest dla mnie jakas wyrocznia, jest spoczko, lubie go sluchac i obejrze od czasu do czasu jego 'produkcje' na YT :)

      Usuń
    11. Ja wybielam paskami, ale nie żadne Blend-A-Med, tylko i wyłącznie Crest najmocniejsze, one dają efekty, ale boli po nich jak cholera, jednak znoszę to dzielnie, no bo jednak jak chcę być piękna, to muszę trochę pocierpieć :DDD

      Dokładnie, ja też widzę różnicę w jakości tych kosmetyków wysokopółkowych i drogeryjnych, nie mówię, że drogeria jest bebe, ale właśnie trochę sie zraziłam, bo naprawdę wiele lat szukałam dobrego podkładu dla siebie, a niestety nie znalazłam, tak samo z pudrem było... Owszem, kupuję kosmetyki z drogerii, ale są to takie typu żel do mycia, artykuły higieniczne, wiesz, takie tam, kremy do rąk i balsamy też. Ale kolorówki już nie :)
      Nie jesteś świrem, ja też otwieram moją szufladę i podziwiam, macam, układam... :D

      Ostatnio się zastanawiałam, czy nie oddać komuś Orgasmu, bo jednak nie za bardzo się z nim lubię, dodatkowo ten nachalny brokat złoty mnie zniechęca. Ogólnie brokacik lubię, ale taki srebrny bardziej, a tutaj jest złoto,nie wygląda to źle, ale jednak mogłoby być lepiej. Aplikacja też do najlepszych nie należy... Tobie też się na nim zrobiła jakby taka twarda warstwa, taka skorupka trochę? Nie przeszkadza to w nabieraniu, ale tak wygląda jak skorupka.
      Musisz koniecznie mi pokazać tą pomadkę Flamingo, bo ona też jest na mojej liście jako jedna z pierwszych do zakupu, a nie mam oczywiście jak zobaczyć :( I jakbyś mogła ją porównać z innymi kolorami, jakie masz, albo coś :)))
      Widziałam ten filmik Gossa, też tak próbowałam i wyglądałam jak idiotka, rozmazana kreska, beznadzieja... Wg mnie on coś tam wie, ale za dużo gada, a za mało pokazuje. A jak pokazuje np. jak nakłada podkład, to po całej twarzy i po oczach i pod oczami tym pędzlem jeździ, no sorry, ale może jak ktoś ma super powieki to się sprawdzi, u mnie podkład jako baza nie zda egzaminu nawet na 15 minut, a jakbym sobie podkład rozciapała też pod oczami, a potem korektor na to (chyba, że on preferuje już nie nakładać korektora, ale wtedy tak czy siak źle, bo podkładu nie kładzie się pod oczy), to warstwa taka, że moje zmarchy podoczne by do pępka sięgały. Może nie jestem mistrzem makijażu, ale jakieś zasady znam i wiem, że podkładu pod oczy się nie nakłada, a też jako baza na tłuste powieki się nie sprawdzi zupełnie :)

      Usuń
  14. na razie uwielbiam swoje prasowane meteoryty, ale pewnie kiedyś skuszę się na kulki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łeeee, jak masz jedne, to jeszcze nie jest źle:) Też masz wrażenie, że one dość szybko ubywają z opakowania?

      Usuń
  15. No to przekonałaś mnie do zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, polecam się! :D Wypróbuj je koniecznie, sama zobaczysz, jak działają :)

      Usuń
  16. cudownie one wyglądają, ale mnie jakoś nigdy nie kusiły do zakupu, a może to i lepiej dla mojego portfela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to zakup konieczny, ani kosmetyk must have, to wiem, jednak nie spotkałam w żadnym pudrze rozświetlającym idealnie takiego efektu, jaki na mej buzi dają kulaski, także zostanę przy nich:) To znaczy i tak mam jeszcze inne pudry, ale jakbym miała polecać to jestem na tak :D

      Usuń
  17. Mam ten odcień w prasowanej wersji, zaś kuleczki Clair. Szału nie ma, choć uważam, że prasowana wersja jest jednak lepsza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten odcień w prasowańcu, ale jednak wolę kulki, nie wiem, czemu:) No i mam wrażenie, że ten prasowany strasznie szybko ubywa z opakowania, chociaż nie używam codziennie...

      Usuń
  18. Oj z tym opakowaniem to prawda, dzieło sztuki, wg mnie 80% sukcesu tego produktu to to opakowanie ;D Bo same w sobie kuleczki zupełnie mnie nie kuszą.. Taki gadżet, zupełnie nie potrzebny wg mnie. Ale jeśli ktoś może sobie na nie pozwolić, to dlaczego nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie owszem, tak, jak mówisz - dzieło sztuki, jednak nie zgodzę się, że wnętrze tego opakowania to gadżet, bo kulki naprawdę dają cudowny efekt na buzi i chociaż mam kilka innych pudrów rozświetlających to żaden z nich nie daje takiego efektu, jak kulaski. Cera po prostu wygląda lepiej, młodziej, świeżej, nawet nie potrafię dokładnie opisac tego efektu, trochę jak po photoshopie (chociaż wiadomo, nie całkowicie, ale jednak), dlatego dla mnie - może na początku to był gadżet i kupiłam też trochę dla opakowania, jednak okazało się, że środek jest równie świetny i dlatego napisałam, że kupiłabym ponownie, jeśli by mi się skończyły:) Tylko trzeba dobrać sobie dobry kolor (znaczy woal), to połowa sukcesu. Dla jednych gadżet, dla mnie kosmetyk, który jest jedyny w swoim rodzaju właśnie przez efekt, jaki daje i nawet jakby go dali w innym pudełku znając jego działanie kupiłabym ponownie, ale nie będę oszukiwać - podoba mi się, że jest w takim, w jakim jest:) Ja zdecydowanie jestem fanką efektu, opakowanie jednak na drugim miejscu:)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. A ja i owszem, a nawet kilka opakowań :D

      Usuń
  20. Wiele dobrego o nich słyszałam, ale boję się, że mimo wszystko u mnie by poszło coś nie tak, a później bym sobie pluła w brodę, że kolejny raz wydałam sporo pieniędzy, a efekty znikome..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz po prostu iść sobie kilka razy do Sephory i poprosić o nałożenie na twarz, jestem za tym, żeby testować wszystko, zanim się kupi, bo tak, jak piszesz, szkoda kasy, jeśli miałoby to się na Tobie nie sprawdzić :)

      Usuń
  21. bardzo lubie kulki i mam kilka opakowan :)
    wlasnie za ten delikatny rozswietlajacy efekt ale tez go nigdy na buzi nie moglam sfotografowac ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ich się nie da uchwycić :) One robią ten efekt i on jest zauważalny, ale jednak nie chce się fotografować :D
      Jakie masz kulaski? :)

      Usuń
  22. Opakowanie jest genialne! No i kuleczki prezentują się przepięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najładniejsze opakowanie ma wersja Aquarella, chociaż ona też ma trochę więcej brokatu :)

      Usuń
  23. Cudne opakowanie a zawartość jeszcze lepsza :) Kiedyś może się skusze bo uwielbiam efekt rozświetlonej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten puder jest więc dokładnie tym, czego szukasz :)

      Usuń
  24. Niesamowite jak ten produkt bardzo różni się od prasowanej wersjii ;O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam prasowańca w tym samym kolorze (tego nowego) i tak, potwierdzam, one są zupełnie inne :)

      Usuń
    2. Zabawne, bo to niby "ten sam produkt" >.<

      Usuń
    3. Wiem właśnie, też się spodziewałam "kulkowego" efektu, a jednak nie - to może nie jest diametralnie inny efekt, ale jednak jest inny...

      Usuń
  25. Ja już koło meteorytów krążę od kilku lat i zawsze szkoda mi kasy, ale w końcu je kupię, bo nie wytrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, popróbuj sobie je najpierw, żeby potem nie było zawodu, ale myślę, że jeśli lubisz takie dyskretne rozświetlenie cery to powinnaś być zadowolona :)

      Usuń
  26. Moje ulubione codzienne Meteorki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam 3 opakowania kulasków i używam ich od wielkiego dzwonu :) Czasem mam chętkę na jakąś limitkę, ale nie nie nie, nie chcę, nie potrzebuję, i tak nie będę używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już więcej też nie kupuję, mam już swoje ulubione i 4 opakowania mniej ulubionych, dwa prasowane i jeden sypany, a nie jestem wieeeelką fanką, także więcej nie potrzebuję :) Ja moich używam i to nawet często, ale jednak mam jeszcze inne pudry, więc wiesz, jak jest :)

      Usuń
    2. No to faktycznie spora gromadka :) Ja skończyłam na 3 kulkach i jednym prasowańcu :) Bardzo skromnie! :D

      Usuń
    3. Haha, ja uważam, że moich jest za dużo, no ale tak jakoś wyszło... Nie wiem, jak to się stało, że aż tyle ich się zrobiło :D Ja tego w życiu nie zużyję, a poza tym jak będę miała coś kupować to wiesz, że to będzie MAC i zapowiada się, że już tak do końca życia:) Ale mnie wzięło i trzyma od 5 miesięcy, też tak miałaś?:D

      Usuń
    4. Bo one się rozmożyły na pewno! :D ahaha

      No oczywiście, że będziesz kupować MAC! Ani przez chwilę nie pomyślałam, że może być inaczej! :D hihi
      Do konca życia raczej nie. Nasycisz się i przejdzie :) Dojdziesz wreszcie, wcześniej czy później, do etapu na jakim ja jestem :)

      Usuń
    5. Dokładnie, rozmnożyły się i takiej wersji się będę trzymać, nie inaczej :DDD
      W sumie nawet nie mam kogo oskarżyć, że mi chciejstwa na MAC zrobił, może mojego ojca jedynie, bo to od niego dostałam pomadkę Lovelorn i od niej się zaczęło. Chociaż wcześniej miałam płyn do pędzli i miałam MSF Soft&Gentle, ale dopiero po pomadkach (potem sama dokupiłam drugą tego samego dnia) pokochałam najmocniej :)

      Wiesz, te limitowane kolekcje będą ciągle :D Także chyba nigdy się nie nasycę :) A co to za etap z MAC? Że już wszystko przetestowałaś i teraz tylko jakieś nowości Cię interesują? :)

      Usuń
    6. No to znalazłaś winowajcę :D hyhy Biedak się nie spodziewał, że tyle szumu narobi i tak Ci życie 'skomplikuje' :] hihi

      Etap taki, że duuużo już miałam, duuuużo sprawdziłam i mam swoich wieloletnich ulubieńców. Nie jaram się każdą kolekcją, tak jak kiedyś. Sporo w nich odgrzewanych kotletów, znam już te MACowe sztuczki ;)

      Usuń
    7. Może nie do końca powinnam go obwiniać, bo to jednak ja go zaciągnęłam do stoiska MAC, jak byłam u niego w odwiedziny, ja wybrałam pomadkę, on tylko zapłacił, ale to od tej pierwszej się zaczęło. Tego samego dnia wróciłam po Syrup :)

      Ale "siedzisz" już w MACu wiele lat, wiesz, co było, czego można się spodziewać, znasz formuły i tak, jak piszesz - większość przetestowałaś:) Ja jestem na etapie testów, jestem ciekawa, to mnie nakręca, że chciałabym wszystko na raz przetestować i zobaczyć:) Już nadrobiłam swoją wiedzę, ale nie cofam się z kolekcjami dalej niż dwa lata, chociaż wiem np. że róż Hipness był już dwa razy wydany w limitowankach, dlatego na razie sie jaram kolekcjami (chociaż zależy, co, bo np. matowe pomadki co teraz będą mi się nie podobają, z MAC is Beauty 3 rzeczy mi się podobają), także nie kupuję tak, że zaraz całą kolekcję, tylko to, co faktycznie będę używać :) Może za 10 lat dojdę do stanu, w którym Ty jesteś :)))

      Usuń