środa, 25 grudnia 2013

Max Factor Masterpiece MAX

Do tej recenzji przymierzałam się już jakiś czas, ale zawsze mi coś przeszkadzało w jej napisaniu, a to nie miałam akurat tego tuszu, a to zdjęć nie zrobiłam. Wczoraj jednak okazało się, że już mi się kończy, więc postanowiłam napisać o nim, póki go jeszcze mam.
Po raz pierwszy kupiłam go kilka lat temu mieszkając w Pl, wydał mi się strasznie drogi, ale wtedy uznałam, że jest wart swojej ceny ze względu na działanie, które mi bardzo odpowiadało, teraz mam trochę większe wymagania. To opakowanie, które widzicie na zdjęciu to już moje czwarte opakowanie, nie kupuję go ciągle, tylko co jakiś czas, jak mi się o nim przypomina.
Szczoteczka jest silikonowa i prosta. Ja zazwyczaj wybieram szczoteczki zaokrąglone - po prostu mam wrażenie, że zaokrąglonymi nieco lepiej mi się maluje rzęsy, ale w tym tuszu szczotka nie jest zła. Można nią dobrze i precyzyjnie nałożyć produkt nie robiąc sobie krzywdy. Nie skleja, nie tworzy owadzich nóżek i można nałożyć spokojnie kilka warstw bez stresu, że powstanie jedna wielka rzęsa.
Kolor mojego tuszu to czarny, ale wiem, że jest jeszcze wersja brązowa i wersja wodoodporna. Może są jeszcze inne, ale o nich nie wiem. Opakowanie zawiera 7,2 ml produktu.
Co do samego opakowania za wiele się nie można przyczepić, zwyczajne, klasyczne i co dziwne - zawsze przy tuszach MF mam problem z tym, że tusz 'wyłazi' z opakowania, przy Masterpiece MAX tak się nie dzieje, co mnie bardzo cieszy. Jeśli chodzi o trwałość produktu od otwarcia to można spokojnie używać codziennie około 1,5 miesiąca, potem zaczyna zasychać. Jeżeli mowa o trwałości na naszych rzęsach to uważam, że spisuje się bardzo dobrze, ALE nie jest to spektakularny efekt sztucznych rzęs. Rzęsy są rozdzielone, wydłużone i pogrubione, ale miałam tusze, którymi uzyskiwałam bardziej dramatyczny efekt. Na plus jednak jest to, że nie zauważyłam osypywania ani kruszenia się w ciągu dnia, trzyma się w stanie nienaruszonym aż do demakijażu. Dla mnie też ważne jest, że utrzymuje efekt podkręcenia rzęs zalotką przez cały dzień. Niektóre tusze tego nie robią i po kilku godzinach od podkręcenia i pomalowania moje rzęsy są prawie takie jak przed podkręceniem. Masterpiece MAX jednak na tym polu się spisuje dobrze.
Efekt na rzęsach:
Moim zdaniem jest to fajny produkt godny przetestowania, ale wolałabym, żeby efekt był bardziej spektakularny. Lubię jednak ten tusz i pewnie za jakiś czas kupię go znowu, jak mi się o nim przypomni.
A Wy miałyście ten tusz? Co o nim sądzicie?
Moja ocena 7/10

16 komentarzy:

  1. OMG jakie rzęsy cudowne :O Chciałabym, żeby mi takie urosły :))) A tuszu nie miałam, ogólnie nie lubię tej marki:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Ja też za nią nie przepadam, jeśli chodzi o resztę produktów, ale tusze akurat mają całkiem niezłe, moim faworytem od nich jest Clump Defy, jest lepszy od Masterpiece'a.

      Usuń
  2. o kurczaki ale dlugsne rzesy, ty chyb jeszcze masz brwi dosyc nisko to wyglad to niesamowicie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Czy moje brwi są nisko?:) Być może tak:) Nie wiem sama, ale możesz looknąć na moje zdjęcie profilowe jak wygląda całokształt:) W każdym razie pasują do twarzy:DDDD

      Usuń
    2. hehe nie napisalam tego zlosliwie czy cos, w sensie moje sa duzo wyzej hehehe, zdecydowanie pasuja do twarzy

      Usuń
    3. Wiem, że to nie było złośliwie:)

      Usuń
  3. Masz chyba najdłuższe rzęsy na CAŁYM BOŻYM ŚWIECIE <3 U mnie ten tusz wypada podobnie jak u Ciebie, jest ok, ale szału nie ma :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha,chyba nie najdłuższe:) Ja ten tusz lubię, ale jednak znam lepsze. Wracam do niego dość często, ale lubię też testować nowości:)

      Usuń
  4. miałam i lubiłam ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG! Jakie Ty masz niesamowicie długie rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Też je lubię, choć mogłyby być trochę bardziej gęste:)

      Usuń
  6. Ale ty masz wspaniałe długie rzęsy! :-) I takie piękne brwi!
    Wydaje mi się, że głównym problemem tego tuszu jest to, iż on raczej kiepsko pogrubia rzęsy.
    Kiedyś miałam tusz Masterpiece, ale wersję w złotym opakowaniu i w sumie jakoś mnie nie zachwycił.
    Ostatnio natomiast odkryłam genialny tusz Colossal od Maybelline, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Tak, faktycznie on mało pogrubia, raczej podkreśla i wydłuża. Coś tam robi, ale nie do końca właśnie tego oczekuję od tuszu. Ja lubię efekt sztucznych rzęs:)

      Usuń