wtorek, 24 lutego 2015

Chanel Inimitable Mascara Noir

Słyszałam różne opinie na temat tuszy Chanel. Tak się jakoś złożyło, że nigdy wcześniej nie miałam okazji próbować żadnego z nich, ale w końcu postanowiłam, że czas najwyższy. Nie wiedziałam jednak, który wybrać i po dłuższych rozważaniach zdecydowałam się na Inimitable, o którym Wam opowiem w tym poście. Zapraszam do lektury.
Tusz zamknięty jest w pięknym klasycznym opakowaniu charakterystycznym dla marki, na górze mamy logo, natomiast na spodzie nazwę, ilość - 6 g, oraz czas, w jakim należy go zużyć po otwarciu, czyli 6 miesięcy. Swoją drogą tu chciałabym napisać kilka słów, bo ostatnio spotykałam się często ze stwierdzeniem, że tusze nadają się do użytku tylko przez 3 miesiące po otwarciu i nie wiem, skąd się to wzięło, ponieważ z tego, co mi wiadomo, to produkt powinien być zużyty w terminie, który producent określa jako właściwy do zużycia i prawdę powiedziawszy na niewielu produktach widnieją 3 miesiące na zużycie, na tuszach, które ja używałam, a było ich sporo zawsze to jest 6 miesięcy, więc nie mam pojęcia, skąd się biorą te 3. Przejdźmy jednak dalej. Inimitable używam już dwa miesiące i tak szczerze to jest chyba najdłużej używana przeze mnie maskara, jestem aż zdziwiona, że jeszcze nie wyschła, bo u mnie trochę ponad miesiąc to maks, na ile mi taki produkt starcza, ale zawsze tak było, więc jestem przyzwyczajona.
Chanel Inimitable pod względem tego, jak ma działać to dla mnie trochę zagadka, bo nie rozumiem, co producent ma na myśli pisząc, że efekt będzie naturalny (for natural result), ale jednocześnie rzęsy mają być maksymalnie wydłużone, pogrubione, podkręcone i idealnie pokryte. Wizja naturalności z efektem "wszystkiego" jakoś mi się kłóci.
Silikonowa szczoteczka jest taka, jak lubię, ale mam wrażenie, że w innych tuszach też można znaleźć dokładnie taką samą, o ile się nie mylę to nawet Masterpiece Max z Max Factora ma identyczną, także ok.
Oczywiście mój kolor to czarny, w tej wersji dostępny jest jeszcze brązowy, jednak ja lubię, jak rzęsy są bardzo mocno podkreślone, więc zawsze wybieram czerń.
Aplikacja niestety jest dość problematyczna, chociaż szczotka wybiera z opakowania odpowiednią ilość tuszu, to nie nanosi go na rzęsy równomiernie, nie wiem, czy to jest kwestia konsystencji samego tuszu, czy szczotki, ale za każdym razem muszę kilka razy pomiziać rzęsy i to w różnych kierunkach, żeby pomalować każdą z nich, a i tak to się nie zawsze udaje. Wydaje mi się, że przy Inimitable można nałożyć do trzech cienkich warstw (na zdjęciu zaraz Wam pokażę, jak to u mnie wygląda), ale więcej nie, chociaż i tak malując więcej niż jedną warstwę trzeba się liczyć z tym, że rzęsy należy rozdzielać, bo maskara ma tendencję do sklejania ich w skupiska. Nie zostawia jednak grudek i czerń jest intensywna, więc to jest bardzo na plus. Ale niestety na końcówkach rzęs lubi tworzyć nieestetyczne owadzie nóżki, które wyginają się w różne strony i to już jest bardzo irytujące. Trzeba się z nią napracować, żeby wyglądała dobrze. Utrzymuje się jednak cały dzień w nienaruszonym stanie, nic się nie osypuje, nie zanika, ani nie tworzy efektu pandy, a jednak taki efekt:
 ... to nie do końca jest to, czego oczekiwałam (pomijając fakt, że w zasadzie nie wiem, czego miałam oczekiwać, bo producent tego jasno nie określa). Co prawda tragicznie nie jest jak po ETK Armaniego, ale to za droga i za długa zabawa, żeby uzyskać TYLKO taki efekt. Wiem, że moje rzęsy stać na więcej. Do tego te wyginające się nieestetycznie końcówki... Nie jestem na nie, bo to byłoby kłamstwo, ale szczerze powiedziawszy jak mam się tak bawić w malowanki z tuszem za tyle pieniędzy, to chyba wolę sobie kupić właśnie Max Factora (który bardzo lubię) i on też da mi porównywalny efekt, a nie będę czuła, że trochę przepłaciłam w sumie nie wiadomo, za co. 
Skład:
To nie jest zły produkt, nie zrozumcie mnie źle, ale dla mnie efekt jest zbyt zwyczajny, nie widzę tego "wow". Jest ok, ale tylko ok, więc nie chce mi się przepłacać za tusz i chyba następny, jaki kupię, będzie właśnie z Max Factora. 
Pytanie do Was - czy testowałyście może ten tusz i wersję Le Volume? Zastanawiam się, jaka jest między nimi różnica i czy w ogóle jest. A jeśli nie to napiszcie w komentarzach, jaki jest Wasz ulubiony tusz.
Moja ocena: 7/10

49 komentarzy:

  1. podoba mi się efekt, ale jestem tego samego zdania nie ma efektu wow i taki efekt można osiągnąć innymi tańszymi tuszami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt jest tylko ok, a nie wow, także tańszy tusz da mi to samo :)

      Usuń
  2. Masz takie piękne rzęsy że prawie każda mascara wygląda na nich świetnie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Looknij sobie do posta o Guerlain Noir G, tamta maskara robi, że moje rzęsy wyglądają świetnie, ten Chanel to tylko efekt ok, bez szału:)

      Usuń
  3. Ah te Twoje firanki! Tusz rzeczywiście wygląda bardzo naturalnie, a skoro można podobny efekt uzyskać tańszym odpowiednikiem to rzeczywiście nie ma co przepłacać. Mimo wszystko co byś nie nałożła na rzęsy, mnie efekt podoba się zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jak płacę za Chanel, to oczekuję firan do nieba, a nie efektu jak w makijażu dziennym, niektórym to się może podobać, ale mnie nie...

      Usuń
  4. Wygląda całkiem dobrze na rzęskach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedii nie ma, ale szału też nie według mnie :)

      Usuń
  5. Masz bardzo ładne, długie rzęsy. Efekt jaki uzyskałaś jest naturalny, podoba mi się, ale wiem, że jeśli Twoje rzęsy stać na coś więcej to spodziewasz się lepszego efektu. Ja nie jestem fanką tuszy Chanel. Ostatnio miałam Le Volume i w ogóle się nie sprawdził - okropnie sklejał rzęsy, robił "owadzie nóżki" i strasznie musiałam się męczyć, żeby jakoś wyglądały. Potem dość szybko wysechł. Miał jedną zaletę, ale też wadę, bo był bardzo trwały i demakijaż nawet porządnym płynem to była masakra dla moich rzęs! Wydając 150 zł na tusz spodziewałam się jednak lepszych efektów.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak jesteś na nie jeśli chodzi o Le Volume... Kurde, chciałabym go wypróbować i kusi mnie, bo jednak czytałam i słyszałam o nim pochlebne opinie, ale jeśli okazałby się gorszy, niż Inimitable, to bym się trochę wkurzyła. Może gdzieś uda mi się jakąś próbkę dorwać, znaczy miniaturkę:) Ale do tego czasu chyba raczej nie kupię pełnowymiarowego w obawie, że znowu otrzymam tylko przeciętny efekt.

      Usuń
    2. Ale powtórzę to jeszcze raz - masz bajeczne te rzęsy ;)

      Usuń
  6. na Twoich rzesach ladnie wyglada, ale na moich kiepskich nie wygladalaby nawet ladnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale za taki efekt, jaki nim otrzymałam nie warto tyle płacić...

      Usuń
  7. Długaśne rzęsy :-) Szkoda, że to taki przeciętniaczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, wielka szkoda, już myślałam, że się bardzo pokochamy :)

      Usuń
  8. Hehe, usmiechnelam sie jak czytalam to o 3 miesiacach, bo ja wczoraj pisalam ze tusz to czesto zmieniany kosmetyk i trzeba go zmieniac co 3 miesiace :D :D Serio sama nie wiem, ja pamietam ze uslyszalam o 3 miesiacach zywotnosci tusza w ktoryms z filmikow Hanii (aka digitialgirl13 na YT) Generalnie to ja staram sie miec otwarty tylko jeden-dwa tusze na raz, wiec starcza mi na okolo 3-4 miesiace tak czy siak :P

    Rzeski masz bardzo dlugie i uwazam ze ladnie wygladaja wytuszowane tym Chanelkiem. Problem w tym ze od tuszy wysokopolkowych oczekuje sie wiecej niz od tych drogeryjnych i ja juz pare razy rozczarowalam sie efektem nie dlatego ze byl niefajny, a raczej ze byl porownywalny do efektu drogeryjnego tuszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tusz to jest często zmieniany kosmetyk, mi przeważnie nawet na dwa miesiące jedno opakowanie nie wystarcza, ale wiem, co jest na opakowaniu napisane i nie sugeruję się tym, co mówią inni. Jasne, że na pewno 6 miesięcy tusz mi nie wytrwa, bo wcześniej wyschnie, ale to jest czas, jaki producent daje na zużycie go, dlatego nawet jakby mi jakiś wytrzymał ponad 3 miesiące, co się pewnie nie wydarzy, to bym go nie wyrzuciła.
      Ja staram się mieć otwarty tylko jeden tusz na raz, tak jest bezpieczniej:) Bo widzę efekt, widzę, jak oddziałuje na moje rzęsy i czy przypadkiem ich nie osłabia i inne aspekty jego używania.
      Co do tuszy wysokopółkowych to się jak najbardziej zgadzam, przeciętny efekt mogę uzyskać o wiele tańszym produktem, a ten kupiłam, żeby dostać coś więcej i niestety tego nie dostałam...

      Usuń
  9. myślę, że po produkcie z tej póki również oczekiwałabym więcej... tak jak napisałaś, taki efekt uzyskać można i tańszym tuszem, więc po ten sięgać nie zamierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie jest zły, jak napisałam - jest po prostu ok, ale za efekt ok nie chce mi się tyle płacić :)

      Usuń
  10. No Twoje rzęsy stoją jak na baczność, piękne, długie. Sądzę, że nawet tańszym tuszem uzyskasz równie dobry efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja też to wiem, dlatego chyba już nie będę się bawić w wysokopółkowe tusze, bo dostaję dokładnie to samo, co przy tych tańszych. Tylko Guerlain Noir G i Dior Overcurl będę kupować z tych droższych :)

      Usuń
  11. miałam go, ale wolę Le Volume:) ten był średni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli polecasz Le Volume? A jak byś je porównała jeśli chodzi o wydłużenie, pogrubienie i wytrzymałość na rzęsach?

      Usuń
  12. Nie moge pzekonac sie do dogich tuszy, wydaje mi sie ze mozna znalezc tez tansze swietne maskay. Efekt w miare, ale ty masz super rzesiskaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba już większość tańszych przetestowałam i żadna nie dawała mi efektów wow, takich jakbym chciała, chociaż najlepiej sprawdzają się u mnie maskary z Max Factora właśnie, dlatego chyba do nich wrócę :)

      Usuń
  13. wiesz..ostatnio zauwazylam ze drogeryjne tusze sa leppsze na moich rzesach niz te z wyzszej pólki!
    uwielbiam max factor i ten najnowyszy maybelline! rewelacja i ...1 warstwa mnie calkowicie uszczesliwia!!!
    z high end uwielbiam Chanel Le Volume De Chanel <3 <3 jest super ale...po kilku razach uzywania robi sie jeszcze lepszy bo po pierwszym malowaniu myslalam ze go wywale! bo tak mnie wkurzal i rzesy byly beznadziejne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mialam i ten równiez i Ininmitable Intense-ten baaardzo wydluza!

      Usuń
    2. Masz na myślą tą Maybelline w takim jasnofioletowym połyskującym opakowaniu? Sensational cośtam?
      Ja kiedyś używałam Maybelline i granatowa z podkręcaną szczotką mi się najlepiej sprawdzała, ale potem odkryłam Max Factor i byłam bardzo zadowolona :)
      Czyli mówisz, że z tych trzech tuszy z Chanela Le Volume mimo wszystko jest najlepszy dla Ciebie? :)

      Usuń
    3. Tak o tej maybelline mowie , nawet recenzje jej robiłam - nie az tak dawno :-D
      Tak z wysokopólkowych to Le Volume najlepszy tyle ze po kilku użyciach po po pierwszym powiesz ze to gowno hahaha :-D

      Usuń
    4. Faktycznie, teraz sobie przypominam o tej Maybelline, że pisałaś o niej:) Zerknę zaraz do Ciebie jeszcze raz:)
      Właśnie obawiam się, że Le Volume będzie gównem, to znaczy jeśli by po kilku użyciach się polepszył to ok, ale jeśli nie to się wkurzę, dlatego chciałabym jakąś miniaturkę wyrwać :)

      Usuń
  14. no może wow nie ma, ale Ty masz wow długie rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostanę przy tym, że po prostu nie ma wow, a ja bym chciała wow, którego ten tusz nie chce mi dać :D

      Usuń
  15. To już na pewno nie kupię :)
    Pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może u Ciebie by się spisał lepiej :)

      Usuń
  16. Dzięki. Za taka cenę oczekuje WOW,a tu nie ma szału

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałam. Szczerze pisząc to efekt mi się nie podoba. Szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, efekt najgorszy nie jest, bywało gorzej - posklejane owadzie nóżki i inne takie, ale ten tusz nie spełnił moich oczekiwań, po prostu :)

      Usuń
  18. Nawet przy tych wszystkich ułomnościach tuszu, Twoje rzęsy wyglądają pięknie <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę Ci tych długich, pięknych rzęs... moje są gęste ale proste i krótkie. Szkoda, że przy efekcie z którego nie jesteś w pełni zadowolona trzeba się tyle namachać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała, żeby moje rzęski były chociaż trochę bardziej gęste, no ale nie mogę powiedzieć, żebym była z nich jakoś niezadowolona, chociaż wiadomo, zawsze się chce dostać więcej, niż się ma:)

      Usuń
  20. Nigdy jeszcze nie miałam tuszu Chanel ;-) I jakoś mnie nie kusi, bo tak jak juz wielokrotnie podkreślałam uwielbiam Iconic Overcurl od Diora. U mnie ten tusz wystarcza na prawie pół roku. Mimo, że maluję rzęsy codziennie ;-)
    Z tymi trzema miesiącami na zużycie tuszu to chyba tylko taki dziwny wymysł. Ja nigdy się do tego nie stosuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też Overcurl wypada wyśmienicie na rzęsach, chociaż stwierdziłam ostatnio, że trochę za szybko wysycha, nie powinien tego robić aż tak szybko, zważywszy, że do najtańszych nie należy. Jednak wybaczam mu to za efekt, jaki daje i będę wracać do niego :)
      O trzech miesiącach słyszałam już wcześniej, ale nie wiem, czyj to pomysł, może ktoś tak po prostu powiedział na YT, a inne dziewczyny podchwyciły, ja jednak nie sugeruję się nigdy innymi (no, może czasem:D) i jak nie jestem czegoś w 100% pewna, to nie wygłaszam opinii :)

      Usuń
  21. Nie wiem czy to kwestia Twoich rzęs czy tuszu, ale są imponująco długie! Ja niestety jakiś czas temu odstawiłam odżywkę do rzęs i w tej chwili wyglądają tragicznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są dość długie, tusz je wydłuża nieznacznie, szkoda jednak, że nie daje im imponującej grubości, bo tego mi potrzeba :)
      Twoje rzęski na pewno wrócą do ładu, widocznie trzeba chwilę przeczekać, mam nadzieję, że stanie się to szybko:)

      Usuń
  22. Efekt faktycznie przeciętny... Chociaż i tak twoje rzęsy powalają długością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, no ale faktycznie - efekt mógłby być lepszy (ja zawsze porównuję z efektem, jaki mi dał Guerlain Noir G, bo tam był szał) :D

      Usuń