środa, 18 lutego 2015

YSL, Youth Liberator Serum Foundation

Macie czasami tak, że napalicie się mocno na jakiś produkt, a jak już go kupicie i przetestujecie, to okazuje się, że ta zachcianka okazała się niewypałem? Tak właśnie było u mnie w przypadku podkładu Youth Liberator z Yves Saint Laurent, ale do rzeczy...
Youth Liberator to podkład przeciwstarzeniowy, który zawiera filtr 20SPF. Ma sprawiać, że cera wygląda młodziej i jest promienna, przy dodatkowym zapewnieniu idealnego pokrycia niedoskonałości i wyrównania kolorytu. Zawiera substancję ujędrniającą i nawilżającą skórę. Ma ukrywać mankamenty starzejącej się skóry i przywracać jej młodzieńczy blask.

Opakowanie to szklana buteleczka z czarnymi elementami i złotymi napisami, wygląda dość luksusowo. Butelka jest przezroczysta, chociaż ja nie widzę poziomu zużycia tego, co jest wewnątrz.
Pompka nie zacina się i nie pryszcze na wszystkie strony, dozuje odpowiednią ilość produktu, chociaż wydaje mi się, że mogłaby dozować więcej, bo przy kryciu, jakie daje ten podkład, czyli niemalże żadnym trzeba użyć 3-4 pompki.
Kolor, który posiadam to B10, jest to delikatny beż z podtonem żółtym, chociaż po 3 minutach oksyduje minimalnie, może o jakieś 1/4 do 1/2 tonu (ciężko mi stwierdzić), ale nie jest to tak mocna zmiana, żeby widać ją było na skórze jakoś szczególnie.
Konsystencja nie jest gęsta, ani też bardzo lejąca, coś pomiędzy. Zapach ok, chociaż jest trochę zbyt mocny i denerwuje mnie to, że czuć go potem na twarzy, ja lubię, jak kosmetyki pachną, ale nie mają mnie wkurzać cały dzień, szczególnie, jeśli zapach uważam za tzw. "neutralny", czyli tylko ok.
Przed użyciem należy go porządnie wstrząsnąć, następnie aplikacja na twarz. Ja nakładam go za pomocą gąbki BB, ale próbowałam też palcami i pędzlem, w dwóch ostatnich metodach efekt jest opłakany, przy metodzie z BB jest trochę lepiej, ale nie za bardzo lepiej. Otóż ten podkład ma znikome krycie, dokładanie warstw nic nie pomaga, można sobie jedynie zrobić kuku dokładając kolejne porcje, mimo wszystko użyć muszę jak już pisałam 3-4 pompki, co jest irytujące. Kiedy uda mi się już go okiełznać na twarzy widzę, że nic nie jest przykryte, cera jest ujednolicona, ale w minimalnym stopniu, niestety mi to nie odpowiada. Nie lubię mega krycia, ale też bardzo słabego krycia nie chcę, producent obiecywał coś innego... To jeszcze nie wszystko - moja cera wygląda w tym podkładzie koszmarnie. Kolor jest dobrany dobrze, w Touche Eclat mam B10 i on leży super, tu też mam B10, więc niby odpowiednik, także się zgadza, ale włazi w każdą porę, nawet taką, której nie widać przed jego nałożeniem, podkreśla suche skórki i wygląda nieestetycznie. Wyglądam , jakbym była chora... Chcecie więcej? Proszę. Na twarzy po nałożeniu wygląda bardzo sucho i nieważne, jaki puder rozświetlający nałożę i tak wygląda bardzo bardzo sucho, chociaż nie podkreśla zmarchów, jeden mały plusik. Wow. Ścieralność tego produktu jest ekspresowa, wystarczy nawet niemalże bezdotykowo wytrzeć sobie nos i już na całym nosie nie mamy podkładu, pod koniec dnia podkładu nie ma prawie na całej twarzy i cera wygląda na szarą i zmęczoną, zresztą podobnie jak po nałożeniu. Dla mnie to jakaś kpina. Efekt pielęgnacyjny? Chyba w snach! Ja mam skórę mieszaną, ten podkład podobno ma jakieś serum i cuda wianki na kiju, więc człowiek by się spodziewał, że skóra będzie nawilżona i w ogóle, a co dostaję? Uczucie ściągnięcia po 15 minutach noszenia i takiej nieprzyjemności, czuję go na twarzy, tak nie powinno być.
Skład:
Przykro mi to pisać, ale to jeden z gorszych podkładów, jakie miałam i chociaż uwielbiam Touche Eclat, to tutaj YSL mnie zawiódł na całej linii (no, może prócz opakowania). Jestem bardzo, ale to bardzo na nie i tak właściwie to zastanawiam się, co zrobić z 95% opakowania, które mi pozostało, bo wyrzucić żal zważywszy na cenę, jaką sobie za niego śpiewają (w Sepho 299zł), ale mojej twarzy on już na pewno nie dotknie.
Miałyście z nim do czynienia? Jakie są Wasze podkładowe buble?
Moja ocena: 2/10

66 komentarzy:

  1. szkoda, że nie jesteś zadowolona, cena jego ogromna więc można spodziewać się perełek a nie kiepskich produktów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Tym bardziej że niby z serum i w ogóle że do starszej skóry, ja wprawdzie nie mam bardzo starej, ale spodziewałam się czegoś lepszego...

      Usuń
  2. Moze sprobuj kochana go sprzedac na ebay, widzialam ze niektore dziewczyny sprzedaja lekko uzywane podklady... Dziwne ze Ci nawet kolor nie podszedl skoro mowisz ze masz ten sam z Touche Eclat. Szkoda ze Ci sie nie sprawdzil, za taka cene jednak ma sie pewne wymagania. Ja nie mam bublowych podkladow bo uzywam kremy BB :D I generalnie nigdy nie bylo sytuacji zebym byla z jakiegos niezadowolona, cale szczescie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję tak zrobić:) Kolor mi w nim pasuje, stapia się z cerą, tylko sama faktura podkładu jest taka dziwna, moja cera wygląda po jego nałożeniu na chorą, nieświeżą i brzydką - tak w skrócie można to określić :) Za to Touche Eclat kocham, jeszcze post się o nim nie pojawił nigdy, ale wiem, że to jest jeden z podkładów, które będę kupować do końca mych dni, o ile moja cera na to pozwoli :) Kremiki BB mam dwa, znaczy jeden, bo jeden właśnie mi się skończył, ale planuję odkupić, chociaż pomyślałam, że może najpierw jeszcze coś zużyję, zanim go kupię, bo i tak zużyłam w tym miesiącu do końca dwa podkłady, ten jeden sprzedam, a i tak zostało 7 :DDD

      Usuń
    2. To koniecznie napisz o Touche Eclat, moze mnie skusisz zebym porzucila BBiki na rzecz podkladu :D
      7? :D to na nastepne dwa lata Ci wystarczy chyba tych zapasow :D Ja staram sie trzymac malo BBikow bo i tak nie codzien ich uzywam wiec jakbym miala duza kolekcje to bym je zuzywala 5 lat :P

      Usuń
    3. Jeszcze nawet zdjęć nie przygotowałam do posta o Touche Eclat, bo nie wiedzieć czemu testowałam inne podkłady, kiedy już wiedziałam, że on jest świetny, ale obiecuję, że się za niego zabiorę znowu i post się pojawi:)
      U mnie BBiki też się całkiem nieźle spisują, jak napisałam wcześniej muszę odkupić Skin79 Orange, ale za jakiś czas, a podkładów faktycznie mi na trochę starczy, chociaż to wcale nie znaczy, że nie mam ochoty testować nowych :D

      Usuń
  3. Nie spodziewałam się po nim aż tak słabego krycia :/ Też nie przepadam za szpachlą, ale od podkładu wymagam ładnego wyrównania kolorytu i przykrycia drobnych zaczerwienień. Cały czas się zastanawiam nad Touche Eclat, próbka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On coś tam kryje, ale baaaardzo słabo, to jest bardziej wyrównanie koloru, ale też kiepskie, bo sam podkład wygląda na buzi kiepsko niestety... Touche Eclat moim skromnym zdaniem to jest rewelacja, zupełnie jakby inna marka go wydała, one nie mają ze sobą nic wspólnego, no może tylko ten kolor B10 jest podobny, ale z czystym sumieniem Touche Eclat polecam :)

      Usuń
  4. Też miałam podkłady, które mnie rozczarowały: Chanel Perfection Lumiere, Mac Studio Fix i wciąż nie jestem pewna, czy Shiseido Sheer zasługuje na miano dobrego podkładu, bo raz jest ok, innym razem strasznie mi podkreśla pory. Chanel i Maca puściłam dalej w swiat. Świat je przyjął z wielką radością :)
    Nie testowałam tego podkładu. Za to ostatnio miałam "przyjemność" testować ten ich ultra-leciutki, zapomniałam nazwę, ten ich najnowszy. I na początku efekt woow! a potem zauważyłam, że bardzo ściąga skórę. Chyba za dużo alkoholu mu dolali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasami jest tak, że coś nam wyjątkowo nie przypasuje, dlatego teraz biorę zawsze próbki podkładów i staram się brać jeśli to możliwe próbki innych kosmetyków, bo jak wydaję tyle pieniędzy na jakiś produkt to chciałabym, żeby on mi pasował i się chociaż trochę sprawdzał, ten podkład niestety tego nie robi. Branie próbek uchroniło mnie przed kupnem podkładów Shiseido w ciemno, każdy najjaśniejszy kolor z każdego podkładu od nich okazał się dla mnie zły pod względem koloru. Maca próbkę też wzięłam i zapach trochę mi nie pasuje, ale go nie przetestowałam bo wzięłam za jasny... Z kolei z Chanela mam teraz na oku Perfection Lumiere Velvet, testuję sobie i zobaczymy, co z tego wyjdzie:)
      Masz na myśli ten Enre De Peau z YSL, czy jakiś inny? U mnie to był koszmar na twarzy:) Chyba jeszcze gorszy, niż Youth Liberator :)

      Usuń
  5. Miałam z nim to samo - brak krycia, brak rozświetlenia, podkreślone pory (które są niewidoczne przy innych podkładach), a po bokach policzków podkreślone suche skórki. Myślałam, że jestem osamotniona w tej opinii... a podkład jest naprawdę drogi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie... ;) To smutne, bo kurde Touche Eclat to zupełnie inna liga, ale tamten przetestowałam przed zakupem, tego niestety nie, bo myślałam że po prostu też będzie super i jeszcze słowo "serum", "nawilżenie", no super, a dostałam bubelka za kupę kasy:)

      Usuń
  6. O kurcze, porażka na całej linii.. Touche Eclat również lubię, ale podkładów YSL chyba nie używałam, poza jakimiś próbkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten podkład w ogóle nie dorasta do pięt Touche Eclat, to jakby zupełnie inne dwie firmy wydały różne dwa podkłady, z których jeden jest boskością, a drugi bublem, jakich mało, przynajmniej dla mnie. Touche Eclat bardzo lubię:)

      Usuń
  7. Ojej, szkoda, że to taka katastrofa :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra za trzy stówki ;) Bardzo nie polecam :D

      Usuń
  8. A takie dobre opinie o nim czytałam! Nieźle ;/ Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził, bo tani to on nie jest....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Wizażu ma takie średnie opinie, ale myślałam, że skoro tak mi przypadł do gustu Touche Eclat, to ten też będzie fajny i niestety nie wzięłam próbek, tylko w ciemno kupiłam, a tu lipa totalna i po kilku użyciach już wiem, że on jest beznadziejny... Dobrze, że nie kupiłam tego Encre De Peau, który był tak zachwalany, bo chciałam go kupić w dniu premiery, ale jednak pomyślałam, że najpierw wezmę próbki i się okazał jeszcze większą masakrą od tego :)))

      Usuń
  9. Ojej ,ale szkoda! Swego czasu sporo dobrych opinii zbieral, a tu taka klapa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się zawsze moją rzetelną opinię o produkcie tutaj napisać, niestety to jest dla mnie bubelek, nigdy więcej, szkoda tylko, że tyle kasy się zmarnowało...

      Usuń
  10. Ja z YSLam ochotę tylko na Touche Eclat:) Ink u mnie tez średnio wypadł a tego nie miałam (nie)przyjemności testować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Touche Eclat bardzo, ale to bardzo polecam, z kolei Ink jest okropny i paskudny, przynajmniej na mojej skórze :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Próbuję właśnie, wystawiłam na Ebay:)

      Usuń
  12. Buteleczka ciekawa, ale nie miałam i raczej mieć nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Yes, I follow you on gfc #315, follow back?

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, but we're not in kindergarten.

      Usuń
  14. Niestety czesto trafian na buble. :( Bardzo rozczarowal mnie Dior Forever i Nude. Ale chyba najbardziej rzczarowal mnie Nars Sheer Glow. Po przeczytaniu internetu wszesz i wzdluz myslalam, ze to bedzie przyslowiowy cud-miod-i-orzeszki. Ale nie, U mnie zupelnie sie nie sprawdzil. Brzydko wygladal na skorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, aż tak źle? Ja Narsa lubię, chociaż nie jest długotrwały, ale kolor super i ładnie wygląda na buzi, z kolei Dior Forever fajnie leży, ale najjaśniejszy jest dla mnie za różowy, z kolei ciemniejszy jest już za ciemny.. Za Nude też nie przepadam i nie sądzę, by ten nowy mi przypadł do gustu. A jaki jest Twój ulubiony?:)

      Usuń
  15. wlasnie dlatego ja sie boje inwestowac w drogie podklady.
    moim najdrozszym jest Match Master z Mac, poczatkowo mi sie wydawal fajny, jednak teraz wiem, z biegiem czasu, ze to podklad nie dla mnie i ciezko mi sie go uzywa, bo zupelnie mi nie podpasowal, choc zapowiadal sie na cos super!
    i nie wiem dlaczego, bo mialam wczesniej probke na kilka uzyc i sprawowal sie swietnie, po czym kupilam pelnowymiarowe opakowanie i... lipa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można najpierw sprawdzić przed zakupem, chociaż tak jak piszesz można wziąć próbkę, a potem pełnowymiarowe opakowanie i tak nas rozczaruje. Ja teraz testuję Chanel Perfection Lumiere Velvet i też się zastanawiam, czy go kupić, czy nie :) A to już moja trzecia próbka i wciąż nie mogę się zdecydować :)

      Usuń
  16. Napisałam Ci wiadomość na maila, zerknij proszę :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję wrażeń. :( Miewałam tak, jednak nigdy na pełnowymiarowym produkcie.

    Ja z kolei obiecałam Ci kiedyś dać znać jak się mają moje testy Trójcy z Givenchy ;) no i czekałam na odpowiedni tematycznie post ;)
    Mam nadzieję, że o Givenchy jeszcze na piszesz?

    Ja w euforii uprzejmie donoszę, że...
    było ich trzech ;) :
    Teint Couture
    Radically No Surgetics
    Photo Perfexion

    Moja cera: potrądzikowa (czasem wciąż trądzikowa) naczynkowa, mieszana/tłusta latem, mieszana/sucha zimą, ogroooomne pory, zaskórniki :( rumień i trądzik różowaty w różnych stadiach, obecnie uśpienia. ;) Lat 33,5.

    And the winner iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiis... Photo Perfexion!
    Teint Couture rzekomo dedykowany dla mojej cery by trwać, zrobił mi ciasto, choć tuż po nałożeniu bajka. Jednak na tę porę roku za sucho.
    No Surgetics - nie mają w Polsce dla mnie odcienia - bardzo dobry, ale przez brak odcienia idealnego odpuściłam.
    Photo Perfexion - maseeeeeełkooooo! Rozprowadza się jak masełko, nie włazi w pory, jest miły, uprzejmy i zachowuje się jak dżentelmen ;) Autentycznie, czuję sie dopieszczona przez ten komfort - nie czuć go na twarzy, nie podkreśla niczego, fajne krycie, takie lekkie średnie, ale ładnie ujednolica, estetycznie wygląda, twarz nawilżona ale bez błysków i innych rewelacji. Trwa honorowo na twarzy przyzwoite 8h, nie robi żadnych psikusów, obce mu jest ciemnienie, oxydacja, złażenie płatami tudzież warzenie się. Nie robi takich numerów. Szlachetny i delikatny. Zdetronizował nawet mojego ulubionego Smashboxa Liquid Halo, bo ma lepsze krycie przy tych samych właściwościach, a nawet ciut lepiej wypadają parametry niewłażenia w nierówności skóry.

    Ciekawa jestem jak wypadną Twoje recki Givenchy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło słyszeć, że znalazłaś coś, co Ci się spodobało i co Ci pasuję, cieszę się razem z Tobą:)
      Ja tak szczerze powiedziawszy nawet jeszcze nie tknęłam No Surgetics, bo chciałam wykończyć dwa inne, w tym jeden BB krem, ale jak się skończył to teraz za nim tęsknię i chyba niedługo go zamówię, to jest ten Skin79 Orange, kiedyś chyba o nim wspominałam, jakoś tak mi go brakuje teraz... Chwilowo wciąż testuję Chanela Perfection Lumiere Velvet, to moja 3 próbka, ale wciąż nie wiem, czy go chcę tak bardzo, żeby kupić od razu, czy może poczekam:) Z nowości nic mi nie wpadło w oko, całe szczęście, ulga dla portfela:) Obiecuję, że niedługo zacznę używać No Surgetics i dam Ci znać, czy pełen wymiar sprawuje się tak samo dobrze, jak próbki,które miałam :)

      Usuń
    2. Skin79 Orange ? Hmmm a on jest lekki czy taki typowy dla azjatyckich BB? Dla mnie one są zbyt ciężkie, wżerające się w skórę, silikonowe i napchane bóg wie czym no i czuję je na twarzy. Miałam próbki Hera, Dr. G... Misha (bleeeh) Taki tynk na buzi.

      Chanel Velvet - to jeden z lepszych podkładów. Gdyby nie moja cera - czyt. kolosalne pory-kratery, byłby genialny. Choooociaż, jak tak teraz robię rachunek sumienia, to jego konsystencja (aksamitno-silikonowo-pudrowa) winna jest nie tylko osadzaniu się w porkach :( Spora doza alkoholu musi tam siedzieć bo po godzinie, kilku mam przesusz i błysk. Także cóż, jeden z lepszych ale dla innych cer niż moja ;) Ale jeśli ktoś nie ma takich problemów, to on przy lekkiej formule, nieodczuwaniu go na twarzy daje zaskakujące krycie. :)

      Usuń
    3. Ten Orange ciężko mi określić, bo nie używałam za wielu kremów BB, ale podejrzewam, że to taki typowy BB, jest jasnym żółtkiem, ale też nie za żółtym, kryje, ale też nie jak szpachla i zostawia piękne rozświetlone wykończenie, moja skóra bardzo go polubiła i naprawdę wygląda na mojej buzi dobrze, a nawet bardzo dobrze. Poza tym cena też jest śmieszna, jakieś 10 funtów za 40 gramowe opakowanie, jest też wersja 15 g, za którą dałam coś koło 6 funtów i chyba są jeszcze wersje 5g. Dla mnie bomba:) Jeden z produktów, który na 100% odkupię (na przykład Diora Forever już chyba nie kupię, bo 010 jest zbyt różowy, chociaż działanie świetne).
      A co do Chanela - nie miałam wcześniej podkładu, który by dawał takie wykończenie na twarzy, jak Velvet, to znaczy testowałam takie z innych marek, ale one wyglądały okropnie, z kolei Velvet kryje, ale nie nachalnie, ale też nie wysusza skóry na wiór i wygląda ładnie, wiadomo, to nie jest podkład rozświetlający, więc nie spodziewam się, że będzie rozświetlał, ale naprawdę cera wygląda fajnie (choć nie tak fajnie jak po Orange - taka prawda). Testuję sobie wciąż próbaska, zobaczymy, może kupię za jakiś czas, jak stwierdzę, że go bardzo chcę mieć w kolekcji :)

      Usuń
    4. Dzięki za szczegółowy opis Orange :) Przy takiej cenie widzę sens wypróbowania :)

      Usuń
    5. Ja go kupuję na Ebay, tylko tam trzeba uważać, bo np pełnowymiarowe opakowanie widziałam za niecałe 10 funtów, ale widziałam też za 30 funtów, także trzeba się rozejrzeć w cenach i koniecznie sprzedawca musi być z Korei :) Nie z Chin:)

      Usuń
  18. Aha, cały mój komentarz byłby niczym, gdybym nie podziękowała Ci za inspirację podkładową w kierunku marki Givenchy. :))))
    Zasługi oczywiście mają tu też inne bloggery :) jak 4PREMIERE, Błahostki, Blush Me Baby, u których się zainteresowałam kolorówką tej marki, a konkretnie podkładami, bb. :)
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, po to SOM BLOGERY, jak my :DDD Sama czasem sugeruję się opinią innych, ale zawsze trzeba jednak sprawdzić na sobie:) Jednak wiadomo, że jeśli z góry wiem, że coś kompletnie się nie nada do mojej skóry, albo nie będzie mi pasował efekt, który producent obiecuje, to nawet testy sobie daruje:) Tak jak z tym nowym Diorowym Air, już wiem, że najjasniejszy będzie wpadał na pewno w róż, bo Dior zawsze tak robi, z kolei 020 miałam i na mnie wychodzi pomarańcza, także nawet nie biorę więcej próbek :)

      Usuń
    2. Dior ma fajny kolor Linen 021, tylko chyba w innych krajach ;) niż nasze. Kiedyś upolowałam na Allegro. Żółtek, może dla Ciebie byłby za żółty, ale jest to coś, czego brakuje w obecnej palecie Diora. Chociaż dla mnie wszystkie jego odcienie podkładów są zbyt mało naturalne. No i żadna formuła Diora nie odpowiada mojej skórze, więc już nic od nich nie testuję.

      Usuń
    3. U mnie jest ten kolor, o którym piszesz, są chyba wszystkie - 010, 011, 012, 013, potem 020, 021, 022 i 023 itd, tylko że dla mnie te z początkiem 020 są już o wiele za ciemne, te z jedynką na początku w miarę, ale 010 za różowy, 011 żółty jak cholera, 012 to świnka, a 013 to nie pamiętam, ale też się dla mnie nie nadają, bo testowałam wszystkie odcienie. Bardzo lubiłam formułę tego Forever, no ale niestety nie ma dla mnie idealnego koloru, a płacąc za podkład tyle szmalu nie będę mieszała go z innym:)

      Usuń
    4. Chyba jestem za bardzo wygodna, ale przy takich podkładowych możliwościach w tych czasach, to bez sensu coś mieszać :)

      Usuń
  19. Ja go bardzo lubiłam, ale w czasach suchej cery. Teraz by pewnie nie wyglądał tak ładnie i szybko sobie spłynął ;I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny on jest, ja mam wrażenie, że moją mieszaną skórę przesusza i jest strasznie niekomfortowy w noszeniu:/ Muszę się go pozbyć:) A co myślisz o Chanel Perfection Lumiere Velvet? Widziałam, że masz go :D

      Usuń
    2. Ale masz wyczucie, właśnie mam go na buzi :D
      Uwielbiam go! Jest leciutki i delikatny! Pięknie się rozprowadza i zmienia w trakcie w taki jakiby delikatny puder. Nie kryje jednak mocno, więc jeśli tego oczekujesz, to możesz być zawiedziona ;)

      Usuń
    3. Haha, widzisz, ja zawsze mam wyczucie, tak jak ostatnio z Shiseido Ultimune:)
      Tego Perfection Lumiere Velvet testuję już drugą próbkę i nie wiem, co mam o nim sądzić. Podoba mi się, jak on wygląda na buzi i nie spodziewam się dużego krycia;) ale mam wrażenie, że on mi podkreśla suche partie na twarzy, jeśli takowe występują akurat, jakieś skórki, czy coś. Kolor 10 zadziwiająco dobry. Jednak niestety zauważyłam, że on się ściera, pod koniec dnia na waciku już nie ma prawie nic, co też jest zadziwiające, bo przez cały dzień wygląda dobrze:)
      A jakbyś go Kochana porównała z wersją Aqua? Czy ona ma podobne krycie jak Velvet? Wiem, że wykończenie jest inne, ale tak ogólnie jak go oceniasz? :)

      Usuń
  20. Ja ostatnio idę w lekkie podkłady i zakochałam się w lancome cushion, planuję tez kupić bb cream diora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tak idealną cerą, jak masz to tylko delikatne podkłady, na mnie chyba ta poduszka by była za delikatna, to znaczy wiem, że poziom krycia, którego właściwie prawie nie ma by mnie nie zadowolił :) A BB Diora testowałam - ciemności egipskie i różowości :D

      Usuń
  21. Mnie podobnie rozczarował Podkład Bobbi Brown Long-Wear Even Finish, który okazał się totalną porażką. Nakładałam różnymi metodami lecz niestety u mnie wygląda jak maska z zaschniętymi zaciekami na nosie. Niestey w niemieckim Douglas panienka odmówiła mi próbki, bo powiedziała, że może wykonać makijaż na miejscu. Na co nie miałam ochoty ani czasu. Zachwycona jednak blogerskimi opiniami i yt filmikami, pomyślałam, źe będzie super....Natomiast Dior Forever u mnie cud miód i gładka buźka. Ysl całe szczęście nawet nie wypróbuję i jestem wdzięczna za ten opis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam próbkę tego, o którym wspominasz z Bobbi, ale nie ma tam żadnego koloru, który by do mnie pasował, a poza tym wyglądał na twarzy tragicznie. Z kolei bardzo podobał mi się efekt na buzi po Skin Foundation, niestety kolory też do bani, 00 za jasny, 0 za różowy, 1 jest żółta, ale już za ciemna dla mnie, także nie ma odcienia dla mnie:( Z Diorem Forever pomimo tego, że formułę uwielbiam to znowu jest problem z kolorami, napisałam do Cashmere w komentarzu powyżej, co jest nie tak z nimi :)
      YSL bardzo polecam Touche Eclat, ale pozostałe są takie sobie...

      Usuń
  22. Ale porazka! Straszna! To dla mnie bylby pewnie nielepszy :( mamy podobna skóre..wiec nie , dziekuje, nie kupie!
    Dzieki za super recenzje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale tak to jest jak się w ciemno kupuję, po prostu poszłam i kupiłam, żadnych testów, więc dostałam bubelka :))) Mam nauczkę, żeby zawsze wszystko testować :)

      Usuń
  23. Strasznie nieprzyjemna sytuacja... Z podkładami nie mam dużego doświadczenia, lubię delikatne krycie. Aktualnie kończę Lancome Teint Miracle j będę musiała poszukać czegoś nowego, tak z ciekawości, bo na Lancome TM nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprzyjemna, bo jednak grubą kasę ten podkład kosztował, a okazał się dla mnie niewypałem, no ale to dla mnie nauczka, żeby zawsze testować podkłady przed zakupem:)
      Hyhy, ciekawość to u nas, kobiet pierwszorzędna cecha:) Też mam tak,że chociaż coś mi się super sprawdza, to po jakimś czasie chciałabym spróbować coś nowego :)))

      Usuń
  24. Jaka szkoda, że podkład okazał się być aż tak lipny... Wiesz Ala, ja to w ogóle nie przepadam szczególnie za YSL... Może nie miałam dużo kosmetyków tej marki, jedynie tusz, cienie do powiek oraz korektor i chyba jeszcze konturówkę, ale nigdy nie byłam z niczego zadowolona...
    Jeśli chodzi o buble podkładowe, to tak na prawdę nigdy na żaden nie trafiłam. Może nie z każdego byłam zupełnie zadowolona, ale też nie było tak źle, jak z twoim YSL.
    Teraz od tygodnia używam Dior Nude Air i jestem baaaardzo zadowolona, ale ja lubię właśnie bardzo delikatne krycie, więc nir jestem pewna, czy tobie by ten podkładzik odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podkład Touche Eclat i bardzo go lubię, dlatego tego kupiłam w ciemno, bo myślałam, że okaże się jeszcze lepszy, bo serum i dla dojrzalszej skóry niby miał być, a niestety okazał się niewypałem, no trudno, po prostu mam nauczkę, że więcej bez próbowania takich rzeczy nie kupię :) A z YSL masz ten korektor pod oczy? Ten Touche Eclat? Jak go oceniasz?
      Dior Nude Air miałam tylko próbkę, zanim jeszcze w sklepach się pojawił, więc to był tylko jeden kolor 020 i to była na mnie pomarańcza, zupełnie nie nadawał się do noszenia, ale chyba bym chciała wypróbować go później. Chociaż trochę poczekam, bo na razie i tak mam jeszcze kilka podkładów, a nie chcę się napalać, bo potem będę chciała kupić i będę miała jeszcze więcej :DDD

      Usuń
    2. Dior Nude Air ma jeszcze jeden jaśniejszy odcień 010 - pewnie ten byłby dla ciebie odpowiedniejszy.
      A jeśli chodzi o YSL to właśnie miałam kiedyś ten korektor pod oczy Touche Eclat. Osobiście nie byłam z niego zadowolona, ale z drugiej strony ten kosmetyk zbiera tyle pozytywnych opinii... Więc pewnie i tak warto go przetestować ;-)

      Usuń
    3. Tak, wiem, że Nude Air ma jeszcze odcień 010, ale jak ja chciałam próbkę to oni nie mieli testerów, tylko saszetki takie do rozdawania, a w nich jeden jedyny odcień 020, który niestety na mnie jest pomarańczką. Ale też nie pali mi się, żeby ten 010 wypróbować, na razie mam podkładów kilka i wiem też, że pewnie 010 będzie dla mnie niedoskonały kolorystycznie, jak wszystkie 010 z Diora...
      Touche Eclat kiedyś wypróbuję, na razie mam rozświetlający korektor z Guerlain i trochę cięższy z Narsa, także dwa mi starczą :)

      Usuń
  25. Wielka szkoda, że się nie spisał, ciekawa jestem czy ja byłabym nim zachwycona, ponieważ Touche Eclat zaliczam do jednego z moich ulubionych podkładów, a widzę że i Ty go polubiłaś. Hmm... moja skóra należy do kategorii suchara więc może nie byłoby aż tak źle, ale Twoja recenzja moją ciekawość ostudziła. Obecnie rozmyślam nad Guerlain Parure de Lumiere i Chanel Vitalumiere ale mam problem z wyborem koloru :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Touche Eclat też bardzo lubię, chociaż niestety przy tej brzydkiej pogodzie i konieczności ciągłego wydmuchiwania nosa zauważam, że trochę się z niego ściera, ale generalnie bardzo lubię, a tego niestety kupiłam w ciemno, bo myślałam, że będzie jeszcze lepszy, gdyż ma serum i cuda wianki, a okazał się klapą, tylko kolor jest ok. Najlepiej by było jakbyś wzięła sobie probkę i przetestowała, wtedy będziesz wiedzieć :) A do do Parure Lumiere to niestety wszystkie dostępne kolory są dla mnie za ciemne, a azjatycki 01 za różowy, także nie chcę, z kolei Chanel Vitalumiere Aqua muszę wypróbować, chociaż najpierw poproszę o próbkę, wydaje mi się, że kiedyś go testowałam, ale to były lata temu i nie pamiętam, jak kolor 10 się na mnie spisał (oczywiście ja mam zawsze najjaśniejszy):D

      Usuń
    2. Mnie także Touche Eclat lubi ścierać się z nosa przy kontakcie z chusteczką higieniczną nawet gdy staram się nie pocierać skóry zbyt mocno. Czym bym go nie przypudrowała to sprawa jest przegrana, dobrze że nadchodzi wiosna ( z drugiej strony uaktywni się moja alergia na pyłki, ah przerypane... )
      Co do próbek, to zawsze najlepsze wyjście, ale możesz się śmiać ze mnie, bo nie cierpie o nie prosić, zwłaszcza gdy obsługuje mnie wyniosła babka, czuję się wtedy jak głupiutka nastolatka:/ Biorę je tylko w ostateczności.
      A odnośnie Parure Lumiere muszę jakoś upolować kolor 32 co na moje nieszczęście jest dostępny tylko w Azji, ale może się uda. Jest on ponoć bardziej żółty od reszty odcieni, które są dla mnie za różowe, ale na odległość też ciężko to obadać dlatego mam pewne obawy. Z drugiej strony strasznie się napaliłam na ten podkład. Z Vitalumiere mam taki problem, że jestem tak jakby pomiędzy dwoma odcieniami, zawsze jednak wolę kupować kolor jaśniejszy i korzystać z pomocy bronzera.

      Usuń
    3. Czyli nie jestem osamotniona w tym aspekcie ścieralności Touche Eclat? U mnie jest to samo niezależnie jakiego pudru używam, widocznie nie należy go dotykać, ale wiesz, jaka w UK jest pogoda i mi cały czas z nosa leci, to nie mam możliwości nie wydmuchiwać go, bo bym była cała osmarkana :DDD
      Wiem, co masz na myśli jeśli chodzi o te próbki, mi też jest czasem już wstyd chodzić, tym bardziej, że najczęściej jednak robię zakupy online, bo ciągle mam jakieś promocje i rabaty, ale chodzę do Debenhamsa i do Bootsa po próbki, żeby obadać dany produkt, to te babki sobie pewnie myślą - ooo, to ta, co nigdy nic nie kupuje, a ciągle próbki bierze:D Ale mam to w d... Nie kupię w ciemno produktu za tyle pieniędzy, jak widzisz sparzyłam się przy tym podkładzie, na paru innych rzeczach też, także bez testowania nie ma mowy.
      Wiem o tej 32 z Parure, chociaż nie widziałam jej na Truskawie (to chyba jedyne miejsce, gdzie można zamówić), ja znowuż bałabym się, że dla mnie będzie za ciemny...
      Ja dzisiaj polazłam po próbkę Vitalumiere Aqua i dostałam też próbkę tego nowego Diora, także pewnie w sobotę jakieś swatche zrobię, żeby inne bladolice się mogły zasugerować odcieniami :)

      Usuń