poniedziałek, 16 marca 2020

Smashbox Cover Shot Minimalist

Nie jestem ogromną fanką cieni do powiek. Mam opadające powieki, także nawet jak zrobię sobie mega fajny makijaż to tego w ogóle nie widać. A jednak lubię mieć to oko podkreślone, więc cienie stosuję na co dzień. Decyduję się zawsze na kolory neutralne, stonowane, najpopularniejsze chyba bezpieczne brązy i beże. Paletka, o której dzisiaj Wam opowiem chodziła za mną już od ładnych kilku lat, ale jakoś tak nigdy nie było okazji, żeby ją kupić, bo zawsze miałam się czym malować. Jakiś czas temu jednak dostałam ją w prezencie, potestowałam i mogę Wam powiedzieć, co o niej myślę.
Moja paletka jest częścią zestawu ze Świąt 2019, na który składały się  rzeczy - ta paleta, taka kolorowa i jedna do twarzy. Sama nie kupiłabym tego zestawu, bo u mnie kolorowe cienie by tylko leżały i się kurzyły, a paletki do twarzy nie potrzebuję. Z racji tego jednak, że ten zestaw był limitowaną edycją opakowanie mojej sztuki wygląda inaczej od tej standardowej. Jest niebieskie i ma gwiazdki (love, bo ja uwielbiam gwiazdki), dlatego jak do mnie trafiła, to już było wow z racji opakowania.
Z założenia paleta ta ma być idealna do makijażu dziennego, lekkiego, podkreślającego urodę. Nie można z nią za bardzo zaszaleć, ale ja i tak nie szaleję, dlatego myślałam, że to wprost genialne zestawienie kolorystyczne dla mnie, no ideał dosłownie.
Mamy tutaj 8 cieni, dwa największe na górze są jednocześnie cieniami najjaśniejszymi z całego zestawienia. Ten po lewej jest połyskującym delikatnym różem, natomiast ten po prawej to taki typowy odcień bazowy, niby neutralny, ale ma lekko żółtawy podton. Wolałabym, żeby był nieco mniej żółtawy, ale nie jest źle - mogę go używać na całą powiekę.
Następnie mamy 6 cieni z czego 3 po lewej są cieplejsze, 3 po prawej chłodniejsze.
Wciąż patrząc na nie wydaje się, że to niemalże ideał kolorystyczny. I tak, PATRZĄC na nie mam wrażenie, że jest idealna. Na słoczach też wydaje się całkiem niezła. Niestety...
Ta paletka to najgorsze cienie, z jakimi przyszło mi w życiu używać. Dlaczego? Już wyjaśniam. Może opiszę każdy cień osobno, żebyście wiedziały, dlaczego jestem tak niezadowolona.
Dwa najjaśniejsze cienie, od nich może zacznę. Ten bazowy jak już wspomniałam jest neutralny ale też żółtawy, ma kredową, bardzo suchą konsystencję, przy nabieraniu na pędzel mocno się pyli, po nałożeniu na całą powiekę jest ok, ale praca z nim to nie jest przyjemność. Cień obok, który w zamyśle wydawał mi się cudem do nałożenia na całą powiekę jako cień połyskujący, świetlisty okazuje się takim bublem, że szkoda gadać, pigment przenoszony za pomocą pędzla to jest jakieś zero, za pomocą palca przenosi się tyle, ile widzicie a zdjęciu powyżej, czyli prawie nic. Konsystencja jego jest ciut lepsza, jakby bardziej mokra, ale to na powiece nie wygląda dobrze, jeśli chciałybyście blask i połysk, to radzę poszukać go gdzie indziej.
Potem mamy dolny rząd i zacznę od lewej - dość neutralny (w stronę ciepłego cień) do załamania powieki, do tego nie mam większych zastrzeżeń, chociaż tutaj znowu bardzo sucha i kredowa, sypiąca się struktura, ale blenduje się na powiece bez większych problemów, więc ten może być. Następny, drugi cień który na słoczu pięknie połyskuje ma dokładnie ten sam problem, co tej jasny róż, efektu wow brak, w ogóle czegokolwiek brak, pędzlem przenosi się tragicznie, palcem jako tako. Trzeci, najciemniejszy z palety jest bardzo mocno kredowy, po dotknięciu pędzlem sypie się masakrycznie, na powiece tworzy prześwity i plamy, nie blenduje się dobrze, nie łączy się dobrze, orka na ugorze dosłownie.
Przechodzimy więc do chłodniejszej trójki i znowu zaczynamy od lewej. Ten cień to taki szarobury odcień, do załamania powieki za ciemny i za chłodny, ale nawet jakby taki nie był, to tragicznie się z nim pracuje, nie ma mowy o zbudowaniu nim załamania, bo kolor jest bardzo nienaturalny a do tego cień zostawia jeszcze gorsze prześwity, niż ten najciemniejszy. Znowu ta kredowa konsystencja i osypywanie się z pędzla. Kolejny cień nie jest aż tak tragiczny, drugi z chłodnych jest nawet ciekawy kolorystycznie, ale znowu są z nim podobne problemy jak z tymi pozostałymi dwoma połyskującymi. Na powiekach wygląda słabo, brak efektu wow. Ostatni cień też ma tą kredową konsystencję i tragicznie się z nim pracuje na powiece. Po prostu te cienie wszystkie są tak słabe, że nie mam słów.
Przyznaję, że połyskujące są w konsystencji nieco lepsze, niż matowe, bo maty to masakra, ale te połyskujące też wołają o pomstę do nieba. Lepiej sobie nałożyć na powiekę rozświetlacz (ten co nakładacie na szczyty kości jarzmowych) i to da znacznie lepszy efekt, niż te cienie połyskujące.
Jestem tak strasznie zawiedziona tą paletką, po prostu nie wiem jak ją podsumować. Ona jest tak słaba, że muszę powiedzieć, że w całej mojej ponad 20-letniej przygodzie z makijażem nie miałam aż tak tragicznych cieni do powiek i w dodatku za taką cenę? Marka się powinna wstydzić.
To ma być paletka dla ludzi, którzy wykonują minimalistyczny makijaż na codzień, albo nawet tych, co bawią się makijażem, ale potrzebują takich neutralnych kolorów, ale według mnie to jest niewypał totalny i lepiej kupić sobie cienie z Rimmela, niż to. Ba, cienie z Wibo są 100 razy lepsze, niż ten bubel.
Jestem po prostu zdegustowana i zniechęcona do całej marki. Gdybym to ja kupiła tą paletkę, to bym ją reklamowała, ale był to prezent i do tego z zestawu, więc nic nie mogę zrobić, może zużyję ten matowy cień bazowy i resztę wywalę, bo nie widzę innego zastosowania. Dla mnie to jest bubel i z całego serca nie polecam.

A jakie są Wasze doświadczenia z marką Smashbox? Mam nadzieję, że ciut lepsze, niż moje? Miałyście może paletki cieni od nich, a może coś innego i akurat jesteście z tego produktu zadowolone?

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Paleta jest bublem, bo cienie nadaja sie glownie do niczego, ale jesli Ci chodzi o kolorystyke to faktycznie i mnie uwiodla niestety.

      Usuń
  2. Koniecznie muszę ją pomacać w Sephorze jak już będzie wszystko czynne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam macania, bo słocze na dloni wygladaja calkiem niezle, ale pedzlami sie nie da operowac z ta paleta i kolory na powiekach wygladaja slabiutko.

      Usuń
  3. To samo u mnie jest z ich limitowaną paletką Crystalized. Jasny beż (po prawej u góry) zupełnie niewidoczny, jasny po lewej -bardzo brzydki podton, niby miękki, a kruszy się przy każdej próbie aplikacji. Bordo robi dziury, szary robi się siny. Aplikuje się je wszystkie kiepsko. Najlepszy jest zielony metaliczny - ale ten z kolei ma taką bardzo dziwną formułę przeokropnie podkreślając fakturę skóry. Ja już więcej cieni ze Smashboxa nie kupię, bo nawet Essence (trafiła mi się kiedyś paleta Berry On) sprawdza mi się dużo lepiej. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slyszalam kiedys ze ich cienie sa slabe, ale to bylo kilka lat temu. Myslalam ze formula sie poprawila skoro tyle ludzi narzekalo na nie. Ale najwyrazniej marka nie wziela sobie tego do serca i dalej robi zwyczajne szitowe cienie. Nie wiem jak ich inne produkty ale szczerze powiedziawszy nie chce mi sie nawet ich probowac. I rzeczywiscie paletka z Rimella ktora mialam jest lepsza niz ta Minimalist. Cienie o wiele wyzszej jakosci a cena za dwa razy wiecej cieni jest trzykrotnie nizsza. Takze tego. Ja bardzo nie polecam Smashbox i nie wiem musialoby sie wydarzyc zebym kupila cos od nich ponownie. Szkoda.

      Usuń
    2. I rowniez pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  4. Kolorystyka ładna, podoba mi się, szkoda, że paleta okazała się bublem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez sie na to nabralam niestety. Wydawalo mi sie ze ta paletka to bedzie doslownie ideał. Pod względem kolorystyki w opakowaniu taka sie wydaje. Ale jakosc lezy i kwiczy...

      Usuń
  5. Ja właśnie słyszałam, że te konkretne paletki wypadają mizernie na tle tych dużych, które są w ofercie marki od wielu lat.
    Dzięki za rzetelną opinię.
    Ściskam:***.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam kiedys ze cienie maja slabe ale to zalezy od palety, jednak to bylo juz kilka lat temu wiec myslalam ze marka poprawi ich jakosc skoro tyle osob narzeka. Ale jednak tego nie zrobili, bo widac jak cienie byly kiepskie wczesniej, tak sa i teraz. A jeszcze smiech na sali ze te paletki w Sephorze stoja za 149 zl. Toz to rozboj w bialy dzien.
      Ja Ciebie tez ściskam Kochana :*

      Usuń
  6. Słabiutko, myślałam, że można ufać tej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie... Czlowiek by sie spodziewal ze od marki tego pokroju mozna oczekiwac troche wiecej. No nic, stracili klienta. Ale nie tylko ja jestem niezadowolona niestety, szkoda, ze tylu ludzi wyrzucilo kase w bloto.

      Usuń
  7. Mam paletkę Prism i ja jestem w mojej zakochana:). Szkoda, że u Ciebie ta paletka wypadła aż tak tragicznie. Mam wrażenie, że to zależy od konkretnej paletki, a jest ich kilka. Słabe opinie ma też paletka Softlight, na którą już dawno temu miałam ochotę, ale właśnie opinie mnie zniechęciły. Dlatego zdecydowałam się na Prism i nie żałuję, bo ją uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, to ja już nie wiem, o co tu chodzi, żeby aż takie różnice między poszczególnymi paletami, że jedna jest świetna, a inna tak kijowa, że nie mam ochoty jej uzywać. Generalnie bardzo słabo że marka nie jest konsekwentna w jakości, a druga sprawa, że wiesz - płacąc tyle kasy chcesz dostać tą jakość. Zamiast tego mogłam sobie kupić drugą Natashę Mini Nude a nie Smashboxa...

      Usuń