czwartek, 18 grudnia 2014

Armani Eyes To Kill Mascara

Nadszedł czas na recenzję tuszu, który w mojej opinii jest dość dziwnym produktem. Zaczęło się źle, bardzo źle, pierwsze spotkania z nim były wręcz tragiczne, czy z czasem się poprawił? O tym poczytacie dalej.
Opakowanie wizualnie bardzo przypadło mi do gustu, czarne, błyszczące, dosyć ciężkie z wytłoczoną nazwą marki i samego produktu. W środku 6,9 gram czarnej mazi.
Eyes To Kill stworzony został, aby pogrubić, wydłużyć i idealnie rozdzielić nasze rzęsy, sprawiając, aby były pięknie wymodelowane i mocno podkreślone.
Szczoteczka ma jakby dwa oblicza, z dwóch stron jest bardziej wklęsła...
... z dwóch pozostałych nieco bardziej wypukła.

I teraz kilka słów na temat samego używania. Jeśli któraś z Waś śledzi mnie na Insta to po pierwszym użyciu pisałam, że ten tusz jest beznadziejny, sklejał, zostawiał grudki, a efekt końcowy wołał o pomstę do nieba. Myślałam, że dam mu szansę jeszcze kilka razy, ale nawet po kilku razach miałam ochotę wyrzucić go do kosza. Jednak używałam go dalej. Chyba za tym względem przeważyła jedynie cena, bo żal mi trochę było wyrzucić do kosza prawie pełny produkt, który do najtańszych nie należał. W każdym razie używałam dalej i efekt na rzęsach zaczął być prawie ok, myślę, że to dzięki temu, że tusz trochę podsechł. Szczoteczkę używa się dość wygodnie, ale trzeba uważać, bo można sobie nią zrobić krzywdę. Wielokrotnie zdarzyło mi się umazać wcześniej wymalowaną starannie powiekę (co mnie wkurzyło, bo jak wiecie tusz nie schodzi z gotowego makijażu zbyt łatwo). Aplikacja wymaga staranności, uwagi i co najmniej trzech warstw. W dodatku mam wrażenie, że przy nakładaniu bardzo mało tuszu "wchodzi" na rzęsy i trzeba się z nimi cackać i paprać, dokładać i cudować, co za tym idzie zabiera to mnóstwo czasu, którego ja rano przed pracą najzwyczajniej w świecie nie mam zbyt wiele i przez cackanie się z tuszem czasem braknie mi czasu na róż na policzki, bo już muszę wychodzić z domu. Ale to jeszcze nie wszystko. Po tej zabawie wynik na rzęsach również nie jest super, na końcówkach rzęs tworzą się takie dodatkowe włókienka, które się wyginają w różne strony, nie zdarza się to mega często, ale skoro to recenzja, to chciałam o tym wspomnieć. Aplikacji na dolne rzęsy w ogóle nie polecam, bo tusz się kruszy w ciągu dnia i odbija pod dolną linią rzęs, dlatego po kilku dniach noszenia pandy pod oczami zrezygnowałam z nakładania go na dolne rzęsy i nakładałam tylko na górne, ale dla mnie to trochę kpina. Z tymi górnymi w ciągu dnia się nic nie dzieje, nie ma kruszenia, efektu ksero też nie, tusz nie zanika, po prostu rzęsy są podkreślone, ale czy efekt jest wart ceny i zabawy, to oceńcie same, bo dla mnie nie:
Niby źle nie jest, ale jakim kosztem?
Jest jakieś pogrubienie, wydłużenie też, ale bardzo malutkie, oczy są podkreślone, ale niestety znam tusze, które podkreślają rzęsy lepiej i bez bawienia się i robienia pandy w ciągu dnia. Efekt końcowy nie jest najgorszy, ale na pewno nie wart tracenia na uzyskanie go więcej czasu, niż przy innych tuszach. Dlatego ja już do niego nie wrócę. Będąc całkowicie szczera powiem Wam, że lepszy efekt uzyskuję Max Factorem 2000 Calorie z podkręconą szczotką, także to mówi samo za siebie.
A Wy miałyście okazję używać ETK? Jaki jest obecnie Wasz ulubieniec w tej kategorii?
Moja ocena: 5/10

56 komentarzy:

  1. Efekt powalający. Niestety nie miałam okazji go używać,bo cały czas coś innego wypada. Swojego ulubieńca już mam ,może kiedyś się z Armanim zakoleguję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że efekt przeciętny, wiem, że są tusze, które potrafią więcej na moich rzęsach, także ten jest takim przeciętniakiem tylko. A jaki jest Twój ulubiony? :)

      Usuń
  2. Mam zupełnie inne odczucia, ja ten tusz kocham :)) Oczywiście, efekt nie jest taki jak po Guerlain G noir - po tym tuszu mam rzęsy jak doklejone ale też nie zawsze mam ochotę na tak teatralny efekt. Mnie maskara ETK zachwyciła wtedy i zachwyca nadal, bo podkręca moje rzęsy na cały dzień a mało który tusz to robi :) Przy tej maskarze ważna jest też technika nakładania: najpierw dłuższymi włoskami a potem krótszymi, tak mi doradzono i tak maluję - efekty są u mnie dużo lepsze ale też mam inne rzęsy od Twoich hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. G Noir to jest tusz czarodziej, co on robi z moimi rzęsiskami tego nie robi żaden, zaraz za nim jest Iconic Overcurl z Diora, on też mi daje piękne firany. ETK nie jest jakiś najgorszy na świecie, ale już sama aplikacja mnie denerwuje, dosłownie muszę się bawić, dokładać, cudować, to trwa za długo. Próbowałam różnie go nakładać, z czasem stał się trochę lepszy, ale wciąż szału nie ma i raczej lepiej nie będzie, bo po 1,5 miesiąca już czuję po nim, że zaczyna wysychać, także jego żywot nie potrwa długo.
      Ja myślę, że to jest tak jak piszesz - na każdych rzęsach on się spisze inaczej:)

      Usuń
    2. Ten tusz łatwy nie jest - to prawda, u mnie działa cuda ale trzeba się go nauczyć. G noir u mnie to nr 1, potem Diorshow Extase :))) Ale Armani jest z nimi na podium ;)

      Usuń
    3. Ja właśnie próbowałam go używać różnie, jak napisałaś - najpierw tą krótszą częścią, potem dłuższą i na odwrót i w każdej kombinacji, ale niestety zawsze jest to samo, no i się osypuje niestety, także bez szału :) Extase z Diorka nie miałam, ale dzisiaj nałożyłam Iconic i utwierdziłam się w przekonaniu, że jest super:) Noir G mam w zapasie :) Cieszę się, że Tobie Armanek tak przypasował:) A tak w ogóle już pewnie widziałaś, ale w Dougim pomadki Armaniego też przecenili, zależało Ci na nich :D

      Usuń
  3. Moja przyjaciółka systematycznie kupowała ten tusz i piała z zachwytu aż znalazła jakiś tańszy zamiennik i uznała, że nie warto tak przepłacać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety zachwytu nie podzielam, powinnam zostać przy swoich ulubieńcach sprawdzonych, chociaż wiesz - zawsze jest ta pokusa żeby spróbować coś nowego :)

      Usuń
  4. Chyba nie muszę pisać, że dla mnie efekt super:) Ty też nie musisz pisać, że dla Ciebie nie, bo znam Twoje tuszowe wymagania i oczekiwania:) Ale brakuje mi zdjęcia rzęs niepomalowanych, bo dałoby mi to jakiś pogląd jak to z tym pogrubieniem i wydłużeniem jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że niektórym może się ten efekt podobać, ale zdaję sobie też sprawę z tego, że moje rzęsy mogą wyglądać lepiej:) Mimo rzęs jakie mam faktycznie moje oczekiwania są bardzo duże i bardzo wygórowane i niewiele tuszy jest im w stanie sprostać:) Na razie zadowolona byłam z 4, dwa z Max Factor, jeden z Dior i Guerlain, a wytestowałam mnóstwo, może jeszcze jakąś perłę wśród świń znajdę :DDDD Poprawię się z tym zdjęciem "przed" w następnej recenzji tuszu :)

      Usuń
  5. Matko i córko, jakie Ty masz rzęsy! Powalające! Muszę czym prędzej wrócić do odzywki, bo moje ogryzki już wołają o pomstę do nieba ;)
    Jak wiesz ja ten tusz kocham! Jeden z moich ulubieńców, aż go chyba wyjmę z zapasów, bo się autentycznie stęskniłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, powalające to nie z tym tuszem:) Looknij sobie na posta z recenzją Noir G z Guerlain, ten to robi "rzęsy" już nie jak firany, ale jak zasłony :DDD Nie mów głupot, widziałam w Twoim poście Twe rzęsiska i źle nie jest:* Ja doszłam do wniosku, że od odżywki to już jestem uzależniona i chyba jej nie odstawię nigdy, chociaż w zasadzie moje rzęsy bez niej nie są złe, tylko trochę krótsze, bo mi odżywka gęstości nie daje, ale długość tylko też mi wystarcza, więc jest git :) Ja niestety do ETK nie wrócę, za dużo z nim cackania jest :)

      Usuń
    2. Rozumiem Cię. Ty sama czujesz najlepiej czy jest dobrze czy nie. My oceniamy tylko zdjęcia, a to różnie bywa ;)

      Usuń
    3. Dokładnie, na zdjęciach staram się go pokazać tak, jak on wygląda, wiem, że on źle nie wygląda, ale wiem też, że moje rzęsy potrafią wyglądać naprawdę dobrze na przykład po Diorze Iconic Overcurl, czy właśnie po wspomnianym Rouge G, po Armanim wyglądają po prostu tylko ok, nic więcej, a roboty z nim jest za dużo żeby tylko efekt "ok" otrzymać :)

      Usuń
    4. Jasne. Ma być szybko, łatwo, przyjemnie i efektownie. Jeśli tak nie jest, to nie dla Twych rzęs on :)

      Usuń
    5. Za dużo z nim roboty, a efekt nie zadowala mnie w pełni, teraz w zasadzie już go trochę męczę, bo podsechł i chyba dzisiaj ostatni raz go użyłam, pójdzie do denka :)

      Usuń
  6. Masz niebotycznie piękne rzęsy <3
    Co do tuszu to też mi zupełnie nie odpowiadał, bo robił kluchy i sklejał rzęsy blee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba przyznać, że nie jest to najlepszy tusz na świecie, nie mogę oczywiście powiedzieć, że jest gówniany do potęgi, ale moim oczekiwaniom nie sprostał, więc jak go wykończę, co będzie niedlugo, to już go nie kupię więcej :)

      Usuń
  7. wow jakie masz rzęsy :) bardzo nie lubię tuszów które robią efekt pandy i trzeba się z nimi męczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, panda to dla mnie dyskwalifikacja na całej linii, a jak jeszcze trzeba się męczyć z 10 minut żeby rzęsy pomalować to już lekka przesada.

      Usuń
  8. efekt niesamowity, rzęsiory po same brwi :) ale skoro tak się trzeba z nim męczyć, to szkoda nerwów...moim ulubieńcem jak na razie jest maskara od Etre Belle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też masz po brwi - widziałam! :D I widziałam też tą maskarę od Etre Belle, chciałabym ją spróbować, ale nie wiem, gdzie kupić:)

      Usuń
  9. Kochana z tego co pamiętam to ty swoje rzęsy masz bardzo piękne! ;) A efekt ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt jak na moje wymagania taki sobie, można powiedzieć, że w porządku, ale panda po oczami i bawienie się 10 minut, zanim porządni się go nałoży to dla mnie trochę kpina:)

      Usuń
  10. A myslalam ze ten tusz to cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam podobnie, dlatego tak desperacko chciałam wypróbować, a tu okazał się przeciętniakiem...

      Usuń
  11. Efekt na rzęsach jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, moje rzęsy mogą wyglądać lepiej :)

      Usuń
  12. Jakie Ty masz długaśne rzęsy<3 miałam kiedyś ten tusz i ja akurat dobrze go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zależy od samych rzęs, bo wiem, że jest wiele dziewczyn zachwyconych tym produktem:)

      Usuń
  13. Mi się każdy rusz odbija na dolnej powiece jak pomaluje dolne rzęsy :D Znalazłam sposób.. po pomalowaniu ściągam palcem z końcówek rzes tusz :D I tylko to działa hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie muszę tak drastycznie, bo większość tuszy po pomalowaniu dolnych rzęs mi się nie odbija, po prostu tusz trzyma się tak, ja go nałożyłam, ale niestety ten zostawia czarne ślady w ciągu dnia, czyli odpada malowanie nim dolnych rzęsek:)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Opakowanie rzeczywiście bardzo miłe dla oka, zawartość już niestety nie powala na kolana...

      Usuń
  15. mialam go kupic ale nie zrobie tego bo szkoda mi kasy na takie tusze, które niby fajne ale nie do konca!
    fakt, efekt jest fajny ale wiem ze masz tak jak i ja rzesy wychodowane na serum hihi !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go spróbowałam, bo byłam bardzo ciekawa, wiesz, jak to jest - my kosmetykomaniaczki musimy wypróbować niemalże wszystko, hihi, ale niestety widzę, że efekt po nim jest gorszy niż MF, o którym wspomniałam, no i z MF nie trzeba się tak bawić i cudować 10 minut, zanim tusz będzie nałożony zadowalająco:) Efekt końcowy i tak oceniam tylko na dobry, do ideału to mu brakuje wiele. Wiem, że rzęski mam na serum hodowane, chociaż bez serumowego wspomagacza nie są też jakieś złe, są po prostu dobre, trochę krótsze, ale gęstości mi niestety serum nie dodaje:(

      Usuń
    2. no pewnie ze my musimy wszystko wypróbowac i chcemy hehehe! bo my to takie maniaczki!
      tusze, wlasnie takie lepsze ostatnio mnie bardzo zawodza ;D MF tez bardzo lubie i sobie ja chwale <3

      Usuń
    3. Dokładnie, maniaczki z nas wielkie:) A szczególnie maniaczki nowości hihi
      Ja mam zaufanie do Dior Iconic Overcurl i Guerlain Noir G z selektywnych, te dwa mnie nigdy nie zwiodły, a z drogeryjne to właśnie MF, są bardzo dobre:)

      Usuń
  16. O matko nie wiedziałam że może być tyle problemu z tuszem do rzęs, szacunek za cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal mi było go wywalić, skoro najtańszy nie był:) Na szczęście już widzę, że zaczyna wysychać i chwała mu za to, bo to znaczy, że wkrótce skończy się nasza wspólna zabawa :)

      Usuń
  17. No z niektórymi tuszami tak jest że muszą zeschnąć, tak miałam z Extreme Dimension z MAC - dla mnie był to bubel i w końcu rzuciłam go na dno szuflady, odkopałam po 7-10 miesiącach i po prostu się zakochałam w efekcie rozdzielenia jakie dawał :) Może z tym będzie podobnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z MACa to dla mnie był koszmarek, jeszcze gorszy niż ETK:) Dałam mu czas, dużo czasu, a potem poleciał do kosza, bo miałam dość męczenia się z nim, sklejał, zostawiał takie włoski na końcu rzęs, które się wyginały w różne strony, no i nie dodawał żadnej objętości, gęstości, ani ładnego rozdzielenia. Moje rzęsy wyglądały jakbym je sobie jakimś glutem czarnym wymalowała :) ETK już używam codziennie 1,5 miesiąca, więc nie sądzę, że cokolwiek się poprawi, teraz już zaczyna wysychać, więc szybciej mi do pożegnania z nim, niż do dalszych przygód, jak tylko stwierdzę, że już się nie nadaje do nałożenia to leci w kosz:)

      Usuń
  18. Ach, te twoje długie rzęsiska :)
    A co do tuszu, spodziewałam się, że sprawdzi się lepiej, a tu takie rozczarowanie...
    Ja jestem na tyle zadowolona z Diorowskiego Iconica, że nie mam ochoty na skoki w bok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety się nie sprawdził za dobrze, teraz w ogóle, jak zaczyna się kończyć to też się kruszy nawet z tych górnych rzęs, także już w ogóle lipa... Diorowy Iconic Overcurl to mój faworyt i ulubieniec, ale czasami go zdradzam z innymi tak z ciekawości :)

      Usuń
  19. ja też muszę krzyknąć: wow ale rzęsy! często wracam do Max Factora 2000 Calorie i jak na razie tylko z niego jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MF 2000 Calorie to świetny tusz, sama go bardzo lubię i często do niego wracam, tylko chęć próbowania nowych rzeczy jest przeważnie silniejsza:)

      Usuń
  20. Ojej, a ja na swój się skusiłam i czeka na otwarcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że Twój na Tobie się spisze lepiej i że będziesz bardzo zadowolona:)

      Usuń
    2. Otworzyłam, nie wytrzymałam i dzisiaj 3 dzień testów... Na razie lepiej niż u Ciebie, ale zostawia mi ciemną podkówkę pod iczami po kilku godzinach... Dam mu jeszcze szansę.

      Usuń
    3. Haha, czekałam, kiedy to zrobisz:) On robi pandę, im dalej w las tym jest gorzej, dlatego na dolne rzęsy nie można go nakładać, zresztą na górnych nie wygląda też dobrze, także jak dla mnie lipa. Ale pewnie, daj mu szansę, bo może z czasem się trochę polepszy i będziesz z niego bardzo zadowolona :)

      Usuń
    4. Jak na razie szału nie ma... Używam go tylko na górne rzęsy, bo na dolnych panda po 3 godzinach :( Ale jednak jakoś się do niego przekonać nie mogę, po prostu szału nie ma, a szkoda...

      Usuń
    5. Ja mam właśnie takie samo zdanie o nim, on nie robi szału, a jak dodać do tego tą kasę, jaką trzeba za niego zapłacić, to niestety już nie wygląda to kolorowo. No i robienie pandy to już totalna dyskwalifikacja jak dla mnie...

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. On w ogóle wszystko słabo robi, także dla mnie jest ble...

      Usuń