poniedziałek, 19 stycznia 2015

Guerlain Meteorites Perles Illuminating Powder 01 Teint Rose

Tak się złożyło, że ostatnio przeżywam fascynację marką Guerlain, drugą fascynację. Nie chodzi tu o najnowszą kolekcję, bo z niej jak Wam już pisałam podoba mi się tylko puder. No ale właśnie - puder będzie tematem dzisiejszego posta i to taki, którego już raczej nie da się kupić.
Przed Wami więc Meteorki w kuleczkach Teint Rose.
Użytkownicy tego pudru zdania mają podzielone - jedni widzą na sobie efekt rozświetlonej i promiennej skóry, inni uważają, że to pic na wodę i strata pieniędzy. Ja jestem w tej pierwszej grupie i każda nowa kolekcja budzi moje zaciekawienie.
Meteorites Perles mają dodawać subtelności rysom poprzez odbijanie światła, ponadto wielokolorowe kulki, które składają się na puder w delikatny sposób korygują niedoskonałości. Perełki łagodzą intensywność odcieni i harmonijnie łączą je, dzięki czemu uzyskujemy efekt idealnie świetlistego makijażu.
Ta puszka była moją drugą, jaką kupiłam. O pierwszej, czyli Perles Du Paradis pisałam tutaj, nie do końca mi ona podeszła ze względu na zbyt różowy kolor i papierowe opakowanie (tym drugim byłam szczerze zdegustowana), ale używam sporadycznie jako róż i w tym się sprawdza.
Tutaj mamy już piękną metalową puszkę, która nie ukrywam, że cieszy moje oko stojąc na toaletce.
Opakowanie mieści w sobie (a raczej mieściło przy zakupie) 30 g kuleczek, czyli więcej, niż w nowej edycji, która ma tylko 25 gram. Nie wiem, dlaczego, ale ilość kulek teraz uległa zmniejszeniu, jednak cena niestety nie, więc ja czegoś tutaj nie rozumiem... Jest jedna rzecz, która mi się w tym wydaniu nie podoba, mianowicie między wieczkiem a kulkami jest gąbka, która nijak się ma do całości, jakby była tam przez przypadek, bo gąbka to nie jest coś, co pasuje do produktu, który uchodzi za luksusowy, na szczęście w nowszych edycjach producent zamienił ją na puszek, także nie będę się za dużo czepiać. Naszemu nosowi nie umknie też przecudny fiołkowy zapach, który jest charakterystyczny dla Guerlain. Ja go uwielbiam, chociaż wiem, że niektórzy za nim nie przepadają.
Spośród dostępnych wówczas trzech wersji kolorystycznych ja wybrałam najjaśniejszą, pozostałe to 02 Teint Beige i 03 Teint Dore (wszystkie są wycofane na rzecz nowej wersji).
Mamy tutaj 6 różnych kolorów, kuleczki zielone, żółte i liliowe mają za zadanie redukcję niepożądanego zaczerwienienia twarzy. Kuleczki różowe i w kolorze szampana mają po prostu rozświetlać, a kuleczki białe rozjaśniać całą twarz.
Na dłoni całość wygląda trochę różowawo, ale możecie mi wierzyć na słowo, że absolutnie nie otrzymamy tym pudrem efektu świnki, owszem, zauważyłam, że ten odcień powoduje lekkie "ochłodzenie" cery, ale nie ma żadnej różowości po nałożeniu, spokojnie nadaje się na całą twarz, a swatch na dłoni powyżej to jest naprawdę bardzo solidna warstwa tego produktu, ale nałożony w normalnej ilości jest niewidoczny, tworzy jedynie lekki woal. Kulki są nieco twarde, ale były takie od początku, jednak nie mam z nimi problemu, gdyż używam nieco twardszego pędzelka do aplikowania ich na twarz, więc wszystko jest w porządku. A po nałożeniu dostaję to, za co zapłaciłam - rozświetlenie, rysy stają się subtelniejsze i zmiękczone, cera wygląda promiennie. Muszę też wspomnieć o delikatnych drobinkach, jak się przypatrzycie to można je zauważyć na zdjęciu, są bardzo subtelne, nie widoczne na twarzy w normalnym świetle, dopiero w pełnym słońcu widać blask, ale mi to absolutnie nie przeszkadza, mnie się to bardzo podoba, bo nie jest to nic nachalnego, żadna kula dyskotekowa, tylko wciąż coś, co wygląda przepięknie.
W ciągu dnia spisuje się bardzo dobrze. Oczywiście nie jest to puder kryjący, więc żadnego krycia on nam nie da, jednak utrzymanie podkładu w ryzach nie stanowi dla niego problemu. Po kilku godzinach zauważam, że moja skóra zaczyna się trochę przetłuszczać moim własnym sebum, ale przyłożenie najzwyczajniejszej w świecie chusteczki czy bibułki matującej niweluje sprawę. 
Jednym słowem ten kultowy kosmetyk zachwycił i mnie, ale czy zachwycił totalnie? Otóż powiem Wam, że z ciekawości jak wyszła nowa wersja (ta co jej jest 25 gram) kupiłam owy puder w kolorze Medium i choć wiele z Was wie, że jestem blada jak córka młynarza to mam wrażenie, że mimo tego, że wydaje się ciemniejszy, bo kulaski ciemniejsze, to kolor jest wciąż jasny, a jednak ten woal po nałożeniu go jest odrobinkę cieplejszy, nie chłodnawy, jak po Teint Rose. 
Odpowiadając jednak na pytanie, czy kupiłabym je ponownie to muszę powiedzieć, że tak, bo jestem wielką fanką efektu, jaki Meteoryty dają na mojej twarzy niezależnie od wersji. Niezdecydowanym jednak polecam spróbować je przez zakupem, żeby się przekonać. 
A Wy miałyście styczność z kulkami? Lubicie, a może nie? 
Moja ocena: 9/10

72 komentarze:

  1. Oooo tych kulek nie mam... Tez tego nie rozumiem czemu odchudzaja kolejne wydania kulek, nie zmieniac ceny :P Perles du Paradis ma 53 gram, a z tego co Ty piszesz nowa edycja ma 25 gr czyli milo by bylo gdyby cena byla o dwa razy mniejsza :P Chetnie bym wyprobowala te wersje o ktorej piszesz, ale wiekoszsc sklepow ma tylko ta najnowsza edycje z 25gr, a nie z 30 gr :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że nowa edycja jest jednak minimalnie lepsza w obsłudze. To znaczy kuleczki są delikatniejsze, te starsze są trochę twardsze, więc mam do nich specjalny pędzelek z Guerlain, ale te nowsze już można chyba każdym pędzlem nałożyć:)
      Też nie zrozumiem nigdy, czemu cena zostaje, a produkt jest odchudzony... Ale widać taka polityka firmy, mam tylko nadzieję, że za kilka lat za tą samą cenę nie dostaniemy 5 gram produktu:)
      Paradiski rzeczywiście mają 53 gramy, cena byłą niewiele wyższa, zaledwie kilka funtów, a pojemność dwa razy większa, no ale niestety one mi mniej podpasowały, miałam zamiar je używać na całą twarz, ale są zbyt różowe.
      Te, o których jest post na pewno można jeszcze dostać na Amerykańskim Ebay, musiałabyś poszukać - tam wszystko jest, chociaż jak powiedziałam moim zdaniem ta odchudzona wersja nowa jest trochę lepsza, bo kuleczki są bardziej miękkie i delikatne, ale tym samym też będzie peszek, jeśli chcesz je wziąć w podróż, bo połowa połamana będzie.

      Usuń
  2. Sporo dobrego już o nich czytałam ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc najwyższy czas spróbować i się przekonać, czy to prawda, co o nich piszą :)

      Usuń
  3. Nie dość że opakowanie cudowne to zawartość też całkiem ładnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania za każdym razem skradają mi serce, działanie kulek na twarzy też, pewnie dlatego mam już kilka sztuk:)

      Usuń
  4. Mam nową wersję kuleczek w odcieniu Clair. Opakowaniem, zapachem i wyglądem samych kulek jestem oczarowana <3 Co do działania to jeszcze się nie wypowiem, bo za krótko używam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam porównania do tych nowych Clair, wiem tylko, że są delikatniejsze i bardziej miękkie, czyli aplikacja jest łatwiejsza, kolorystycznie jednak podejrzewam, że to jest to samo. Z nowej wersji mam właśnie Medium, które uwielbiam:)

      Usuń
  5. Bardzo lubię meteoryty. Mam kilka puszek: 2 poprzedniej wersji, czyli te samą co pokazujesz oraz 03, jak i 2 opakowania nowej wersji 03 i 04. I dwie limitowane:)
    Najbardziej to lubię jednak wulongi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli też jesteś fanką, jak ja:) Dla mnie Wulongi wydawały się za ciemne, chociaż ten prasowany mi się strasznie podobał, ale wiedziałam, że też może być za ciemny.
      Ja mam na razie 5 puszek - te z posta, Perles Du Paradis, Medium z nowej wersji, białe azjatyckie i Aquarelle, prasowańca z rozetką (tego, co wycofali), sypańca i teraz idzie do mnie ten nowy Medium, ale nie sądzę, by na tym mój zbiorek się skończył:)

      Usuń
    2. Tak jak mówisz :) - jestem fanką meteorytków G.
      Wulongi (te prasowane) wcale nie przyciemniają. Świetnie służą jako puder wykończeniowy. Raz udało mi się kupić testerowy wkład na allegro.
      Bardzo ciekawi mnie najnowsza prasowana wersja Meteorytów, czyli dokładnie to, co leci do Twoich łapek :)

      Usuń
    3. Mi się te Wulongi takie właśnie ciemne wydały, ale nigdy ich nie dotykałam, więc nie wiem do końca, jak by się na mnie sprawdziły:)
      Najnowsze Meteorki już są u mnie od wczoraj, tylko jeszcze żal dotknąć, ale przemogę się za kilka dni :)

      Usuń
    4. I jak wrażenia najnowszego nabytku?

      Usuń
    5. Na razie jeszcze się tylko na niego lampię:) Jak zrobię zdjęcia to użyję, a planuję je zrobić dzisiaj lub jutro :)

      Usuń
  6. Mam wersje teint beige i przezylam spore rozczarowanie:) Pomijam zapach,do którego juz przywykłam ale moje kulki to w połowie brokatowe srebrne i złote i one dają mocny brokatowy efekt na twarzy. Oczywiscie,milosniczki kulek w to nie wierzą:) Wyjęłam te kulki z drobinkami i tak uzywami jest ok. Wersja nowa medium nie ma juz tyle tych brokatowych kulek i jest całkiem fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam porównania z Teint Beige, bo mam Medium z nowej edycji i one nie są mocno błyszczące, bardzo je lubię, bo dają ciepły woal na twarzy i moja skóra wygląda świetnie:) Zapach uwielbiam, ale jak napisałam to jest kwestia gustu:) Ja wiem, że można otrzymać brokatowy efekt na buzi, na przykład te białe azjatyckie co mam to jest istna bombka choinkowa, chociaż ja lubię brokat i blask to tam już jest przesada:) Aquarella też jest bardziej brokatowa, Medium są chyba najmniej brokatowe i te z posta, ale Medium lubię bardziej:)

      Usuń
  7. Mam te kulasy, ale wrażenia na mnie raczej nie robią ;-) Muszę spróbować jeszcze wersji prasowanej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli tą prasowaną nową, czy taką w złotym opakowaniu? :)

      Usuń
  8. Mam kombinację starej 1 i 2 i powiem, że najbardziej, to mi się pudełko podoba ;) Meteoryty nie dają mojej mi niczego szczególnego, ładniejszy efekt uzyskuję pudrem NARS czy woalem z Bare Minerals. No i zapaszek - zupełnie nie moje gusta, ja to nazywam "słodki smrodek" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam tutaj jest kwestia preferencji właścicielki - jedni widzą i lubią efekt na swojej twarzy, inni go nie widzą, lub nie lubią, dlatego się nie spieram w tej kwestii nigdy:) Chociaż mam koleżankę, która kupiła sobie nową wersję Clair i się upiera, że nie ma żadnego efektu, a ja ten efekt na niej widzę i zawsze wiem, kiedy akurat je ma na twarzy:)
      Moim zdaniem Nars daje trochę inny efekt, coś podobnego, ale inaczej. Widzę na sobie różnicę:)
      Haha, słodki smrodek, to dobre :DDD Ja lubię, ale jak już też pisałam - to kwestia gustu, ja na przykład nienawidzę zapachu mango w kosmetykach, a inni mogą kochać:) Jak dobrze, że się różnimy, bo to jest piękne:)

      Usuń
    2. To prawda. Zdarza się, że kosmetyki, które wg nas nic nie robią, wg innych nas upiększają. Niestety wielkim bólem jest to, że nie widzimy siebie tak dobrze, jak inni nas widzą ;) Ja jestem spostrzegawcza i zawsze dostrzegam takie detale, jak świetnie dobrany podkład, cień pięknie podkreślający tęczówkę itp., niestety też w drugą stronę - np. nie jestem w stanie skupić się na czymkolwiek innym, niż zaczopowane szerokie pory czy włosy na nosie... Choć osoby zwykle dziwią się, że zauważam taką kosmetyczną zmianę (mówię o tych pozytywnych ;)) . U siebie widzimy mniej, ale też przyzwyczajamy się szybko do dobrych efektów, więc bardzo możliwe, że moja twarz bije innych po oczach swą meteorytową poświatą a ja zrzędzę, że nie działa ;)

      Usuń
    3. U mojej koleżanki może po prostu ona spodziewała się czegoś innego... Ja jej zanim kupiła Meteorki mówiłam, że to nie jest puder matujący i że matu nie będzie miała, ale ciekawość zwyciężyła, ale wciąż ona oczekiwała matu, ale zarazem rozświetlenia. Niektórzy tak opisują ten efekt, ale jedno przecież wyklucza drugie, dla mnie to jest utrwalenie i rozświetlenie oraz wysubtelnienie rys, ale matu to ja tam nie widzę po nałożeniu:)
      Haha, widzisz być może u Ciebie też tak jest, że tylko Ty nie widzisz tego efektu, a inni tak:)

      Usuń
  9. nie mam ich ale wyglądają ciekawie i przyciągają wzrok:) nie można im tego odmówić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, za sam wygląd mają 100 punktów, chociaż limitowane wersje są jeszcze piękniejsze:)

      Usuń
  10. Kiedyś będą moje! Teraz czaję się na wersję prasowaną która wyjdzie w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, zajrzyj na Feelunique Kochana, chyba, że czekasz aż będą w Sepho, żeby zmacać:)

      Usuń
    2. Daj znać, jak już to zrobisz :)

      Usuń
  11. dużo dobrego słyszałam o nich, ale mnie jakoś nie kuszą do wypróbowania, a raczej cena troszkę odstrasza choć wiem, że w przyszłości wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena może odstrasza, ale wydajność jest taka, że moich raczej nigdy nie uda mi się zużyć, nawet jakbym miała codziennie używać do końca życia:)

      Usuń
  12. po pozbyciu się brokatowych kulasków uwielbiam :) mam dokładnie taką samą wersję jak Ty i w przyszłości na pewno zaopatrzę się w kolejne opakowania, a i prasowana wersja za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prasowanego nowego już zmacałam i kupiłam, wydaje mi się znowu jak w przypadku porównania wersji Clair i Medium, że w Medium ten woal jest po prostu cieplejszy, Clair ochładza buźkę, chociaż oba do karnacji królewny śnieżki się nadają:) Dlatego z nowego kupiłam Medium właśnie:)
      A jeśli chodzi o brokat, to jedne wersje mają go więcej, inne mniej, ale tak jak piszesz można wyjąć i jest ok, ja te trochę brokatowe lubię, z kolei z tych mocno brokatowych też wyjmuję kulasy, a na przykład białe Blanc De Perle to jako rozświetlacz używam, bo one mają tyle brokatu, że kula dyskotekowa przy nich wysiada, więc tylko jako rozświetlacz :)

      Usuń
    2. hyhyhy :)) to w takim razie na Clair postawię w prasowańcu :) często zdarza mi się, że najjaśniejszy podkład często jeszcze na mnie ciut ściemnieje (niestety mam z tym problem) i wtedy coś lekko ochładzającego odcień jak najbardziej wskazane :)

      Usuń
    3. Zawsze możesz sobie jak już będą w Sepho przetestować najpierw, na przykład na jedną stronę twarzy nałożyć jedne, na drugą te drugie i wtedy zobaczysz (lub nie:D) różnicę:) Ja tak robiłam jak zastanawiałam się nad tymi Medium, ale kulaskami w nowej wersji, to na połowę twarzy nałożyłam Clair, na połowę Medium i te drugie wydały mi się zacne, więc też kupiłam:) Życzę owocnych zakupków :DDD

      Usuń
  13. mam kilka opakowan i naprawde je lubie...tylko ostatnie kolekcje za bardzo brokatowe jak dla mnie!
    01 tez mam i to byly moje pierwsze meteorytki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, widzisz moje drugie, bo kupiłam pierwsze Paradisy, bo nie widziałam ich na żywo, ale zachęciło mnie wielkie opakowanie, a tu zawód, bo są różowe i do tego opakowanie papierowe, no ale puszek mają zacny:) Teraz też mam kilka opakowań i bardzo je lubię, chociaż nie kupuję nowych wersji wszystkich, tylko takie, które będą dla mnie używalne, na przykład wiem, że odcień Dore nigdy się na mnie nie sprawdzi, ale wiem, że są dziewczyny, co jak wychodzi nowa edycja to kupują wszystkie kolory i rodzaje, to trochę przesada, ja kupuję tylko te, które naprawdę będę mogła użyć na sobie:)

      Usuń
  14. Meteorytki kocham i nie wyobrażam sobie bez nich swojego makijażu!!! :) Mam nową wersję 02 Clair i kocham dozgonnie, będę kupowac dopóki będą w produkcji :) Teraz bede zmieniac moja podkladową rutynę na mineralny sypki podkład Skin Illusion od Clarins i na to Meteorytki i powinno być wspaniale :) Zmęczyłam się już nakladaniem podkladu + pudru i jeszcze Meteorytków, więc chciała, przetestować jakiś produkt podklad i puder w jednym. Mam nadzieje, że ten podklad Clarins się sprawdzi. Nigdy nie używałam tego typu kosmetykow, ale recenzje ma bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej wersji co masz Ty to ja nie mam, ale mam w tej wersji Medium i one są cudne, lepsze od starych Clair, bo dają ciepły woal na buzi, a nie chłodnawy, jak Clair (chociaż je też bardzo sobie chwalę, kwestia tego, na co mam ochotę danego dnia:D).
      A dlaczego nakładasz podkład, puder i dopiero wtedy Meteorki? Ja nakładam podkład i zaraz na to kładę Meteory, nic pomiędzy nie nakładam:)
      Jeśli chcesz podkład o pudrowym wykończeniu spróbuj sobie Chanel Perfection Lumiere Velvet, on zostawia na buzi satynowe wykończenie, testowałam go ostatnio, chociaż nie pudrowałam go kulkami, szkoda, bo sama jestem ciekawa, jaki byłby efekt, chyba znowu wezmę próbkę (bo na razie mam 10 podkładów, więc nie ma mowy, żebym kupiła nowy:D), żeby sprawdzić go właśnie z kulkami.
      Co do Skin Illusion to też go testowałam kiedyś, ale niestety kolor dla mnie był nieodpowiedni, jakiś taki zbyt różowo-beżowy był i chociaż działanie fajne, to nie chciało mi się z nim kombinować, skoro miał taki kolor...

      Usuń
  15. Bardzo ładny efekt na skórze. Ja kiedyś testowałam bardzo dawno temu i niestety były dla słabe dla mnie ale zapach przecudowny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na myśli pisząc "za słabe"? :) To znaczy nie widziałaś efektu? :)
      A zapach jest boski, uwielbiam:)

      Usuń
  16. Mam starsze 03 i mimo,ze jestem bladziochem, wybralam najciemniejsza i najcieplejsza wersje. Bardzo jestem zadowolona z efektu na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja testowałam przed zakupem tylko na dłoni i te najciemniejsze już wydawały mi się trochę za ciemne, nie chciałam ciemnego woalu na twarzy, dlatego Clair i Medium są ok, ale na Dore bym się nie zdecydowała, ale jak zawsze to kwestia upodobań no i to jest przecież tylko woal, a nie wielkie krycie:)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Hyhy, a mnie zawsze, choć już teraz nie tak jak kiedyś, że chciałam mieć wszystko z danej kolekcji,teraz bacznie oglądam co i jak i czasem coś mi się spodoba, z tych najnowszych wiosennych kolekcji to tylko puder i jedna pomadka z Chanel. A przecież wychodzi tego multum:)

      Usuń
  18. Prezentują się cudnie ale nigdy nie myślałam by je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze marzyłam, żeby kupić, kiedy jeszcze nie mogłam sobie na nie pozwolić. W końcu kupiłam, a potem były następne:)

      Usuń
  19. Chciałabym te słynne kulki chociaż przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze przecież można przetestować w sklepie Kochana:) Mozesz się umówić na makijaż, albo po prostu przyjść bez nałożonego pudru na buzię i je wypróbować:)

      Usuń
  20. ja 100 razy bardziej wolę NARS, jest bardziej wygładzający. Niestety jestem chyba w tej drugiej grupie jeśli chodzi o ocenę efektu - pudrują, pachną, dają trochę migotania na skórze i to wszystko u mnie. NARS z kolei wygładza u mnie strukturę skóry do prawie idealnej bez widocznych porów, co u mnie jest kwestią priorytetową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Nars daje zupełnie inny efekt. Wciąż jest rozświetlenie, ale jakoś tak inaczej to wygląda, no i nie widzę żadnego wygładzania, jak piszesz. Nie, żeby był zły, jest doskonały, ale po prostu daje inne wykończenie u mnie:) A może ja tego Narsa jakoś źle nakładam, że on nie wygładza mi porów,jak u Ciebie? :)

      Usuń
  21. A ja lubię Meteorki i są moim niezbędnikiem od wielu lat. Nawet udało mi się wykończyć starą wersję 03 beige chic (te w papierowej puderniczce). Obecnie mam kilka limitek i Teint Beige.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę udało Ci się wykończyć Meteory??? Wow, podziw! Ja myślałam, że one są niewykańczalne:))) Chociaż przy takiej ilości, jaką obie teraz mamy to pewnie tak jest :)

      Usuń
  22. Lubię, choć meteorytkowym freakiem bym siebie nie nazwała. Mam 3 limitkowe opakowania i kolejne nie kuszą :) Może coś jeszcze kiedyś przygarnę, jak naprawdę będzie super hiper, ale nie mam wielkiego ciśnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam w Twojej szufladce w pokoju MACowym, jakie masz wersje :DDD hyhyhy Mnie kuszą, ale nie wszystkie, na przykład ta ze świąt w takiej złotej puszce mi się nie podobała wcale, chociaż jak zmacałam to mi sie podobała, ale puszka brzydka, no i bardziej jako bronzer bym to musiała użyć, więc nie chciałam. Ja kupuję tylko te kule, które naprawdę wiem, że będę używać, tak samo jak każdy inny kosmetyk, nie kupuję ich, bo ładne (chociaż to też), ale głównie kieruję się zasadą używalności:) Dla przykładu inna kategoria kosmetyków - pomarańczowej czy czerwonej pomadki u mnie nie znajdziesz:)

      Usuń
    2. Od tamtego czasu jednego z nich się pozbyłam, a jego miejsce zajął inny :D hyhy
      Ja tez lubię praktyczne kosmetyki, choć lecę też na opakowania, tłoczenia czy inne bajery. Taka sroka ze mnie :D

      Usuń
    3. Oooo, naprawdę? Widzisz, nie jestem na bieżąco, bo nie zrobiłaś aktualizacji swojej kolekcji dla mnie :DDD
      U mnie jest to samo, to znaczy jak coś jest piękne, takie że aż dech zapiera, ale zupełnie nieużyteczne to i tak nie kupię tego, ale wiem, że są dziewczyny, które zbierają dla samego zbierania i dla powiększenia kolekcji, no fajnie, tylko po co mi coś pięknego, czego nie użyję? :)

      Usuń
  23. Mam jeden kulkowy Guerlain - Aquarelle i kocham, ale pewnie na tym sie u mnie skonczy...Kocham za efekt delikatnego rozswietlonego woalu i za zapach ( jakze slawny juz) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam Aquarellę, pamiętam że to była nie lada sztuka ją zdobyć, bo na Feelu wykupili, napisałam do nich, a debile mi napisali, że już nie będzie, potem zamówiłam ze Stanów dużo przepłacone, a za tydzień normalnie na Feelu znowu były, ręce mi opadły, no ale wiadomo - idioci tam pracują. Aquarella wygląda pięknie, chociaż mam wrażenie, że trochę za bardzo brokatowa, myślę o wyjęciu kilku kulek, chociaż nie wszystkich z brokatem:)

      Usuń
  24. planuję je kupić w tym roku :) kuszą już od wielu lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to już nową wersję kupisz:) A który odcień chcesz? :)

      Usuń
  25. Mam też te kuleczki, ale w kolorze 03 i bardzo je kocham :) Uwielbiam też to metalowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te opakowania są przepiękne, z tym nie można się nie zgodzić:) Limitowane z Aquarelli też uwielbiam, bo jest takie... kobiece powiedziałabym :) Nie ukrywam, że one są taką wisienką na torcie w mojej kolekcji:)

      Usuń
    2. To prawda, na toaletce robią wrażenie :) Zawsze mam gdzieś z wierzchu, nawet jak nie mam zamiaru używać, hihi :D

      Usuń
    3. Ja mam moje wszystkie na takim akrylowym standzie ułożone i stoją wszystkie na toaletce, to się na nie lampię:)

      Usuń
  26. Mam jedne meteoryty i przy mojej trudnej cerze różnie to bywa, choć efekt początkowy jest świetny :) chciałabym kiedyś wypróbować prasowancow, ale jeśli chodzi o rozswietlenie to moją miłością jest Sisley :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to też nie jest tak, że moja cera wygląda tak jak w pierwszych 5 minutach po nałożeniu, ale wciąż pod koniec dnia wygląda to dobrze i to nawet bez poprawek (oprócz przyłożenia chusteczki raz czy dwa w ciągu dnia), także nie mogę za bardzo narzekać:)
      Sisley masz na myśli rozświetlacz czy puderek? :)

      Usuń
  27. Bardzo lubię meteorytki! Rok temu kupiłam drugie opakowanie i z przyjemnością sięgam po te cudowne kulki. Jakieś 6 lat temu miałam starszą wersję, jeszcze w kartonowym opakowaniu, co mnie także denerwowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartonowe opakowanie w produkcie za taką cenę to dla mnie lekka przesada, dlatego byłam zawiedziona, jak Perles Du Paradis kupiłam online i przyszły, a tam tektura:/ Puszeczki robią wrażenie:)

      Usuń
  28. Mnie kulaski bardzo ciekawią, ale póki co cena trzyma mnie od nich na dystans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena niestety jest trochę zaporowa, przyznaję, ale za to wydajność ogromna, no i można w promocji nabyć, np. w Sepho jest czasem to minus ileś procent:)

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Lubimy kulaski, lubimy :) Jeszcze o 3 opakowaniach muszę napisać :D

      Usuń