poniedziałek, 1 września 2014

Zużycia sierpnia

Znowu przyszedł ten czas, kiedy wypada się rozliczyć z tego, co zużyłam w poprzednim miesiącu, zatem bez zbędnych wstępów zaczynamy od zdjęcia całości:
Po kolei:
* Femfresh - żel do higieny intymnej o zapachu białej lilii, ładnie pachniał, dobrze oczyszczał i nie podrażniał, niczego więcej od produktu tego typu nie wymagam
* Dove Nourishing Oil Care szampon i odżywka - moja ulubiona seria z Dove, podobno napakowana chemią jak diabli, ale moje włoski widocznie to kochają, bo po użyciu ich w duecie są miękkie, puszyste, pachną cudnie, są błyszczące i lejące, na pewno będę wracać do nich
* Palmolive Essential Aloe Vera - kupiłam z ciekawości, bo lubię wszystko, co aloesowe, żel bardzo ładnie pachniał, dobrze się pienił i też dobrze oczyszczał skórę, jak znajdę go gdzieś to pewnie znowu kupię, chociaż ostatnio już nigdzie nie widziałam
* Garnier Mineral InvisiCool - ostatnio moja ulubiona kulka przeciwśmierdziuszkowa, działa, jak ma działać, chroni przed przykrym zapachem, a cena śmieszna, chociaż ja nie mam jakiegoś wielkiego problemu z potliwością, już używam  kolejną
* Lush Rub Rub Rub - peeling solny, o którym możecie poczytać tutaj, generalnie podoba mi się jego działanie, bo jest ostrym zdzierakiem, a ja takie właśnie lubię, jednak przeszkadza mi trochę fakt, że jest solny, a nie cukrowy (bo jak mamy jakąś rankę na ciele to szczypie), no i zapach, na razie do niego nie wrócę
* Nuxe Reve De Miel krem do rąk - pisałam o nim w tym poście, niby fajny krem, jakoś zużyłam pierwsze opakowanie, niestety z tym drugim się już męczyłam, bo mi najzwyczajniej w świecie śmierdzi i jak nim posmaruję dłonie to wszystko śmierdzi wokół, działanie też nie jest jakieś zjawiskowe, także ponownie na pewno nie kupię, tym bardziej, że ten zużyłam do wszystkiego, co się dało - do stóp, do nóg po goleniu, trochę mi się wylało (yhm), żeby tylko jak najszybciej zużyć i nie wąchać tego smrodu
* Nivea Soft - krem do rąk - ten z kolei zużyłam już na początku sierpnia po dwóch miesiącach, zapach bardzo przyjemny, cena wręcz śmieszna (1f), nie zauważyłam jakichś spektakularnych działań, ale nawilżenie dawał,chociaż może nie na długo, ale jednak, zapewne do niego wrócę jeszcze
* Nuxe Huile Prodigieuse - tutaj recenzja tego olejku i jego brata z drobinkami, jak widzicie zostały mi 2/3 opakowania, ale dla mnie ten olejek to jest bubel wszechczasów, który do niczego się nie nadaje, w ogóle się nie wchłania, śmierdzi straszliwie i zostawia tłustą warstwę, używanie go to zwyczajna męczarnia, więc pozbędę się bez żalu
* Lancome Galateis Doceur - mleczko do demakijażu 50 ml- och, jak się cieszę, że miałam taką miniaturę na spróbowanie, bo wiem, że nigdy w życiu nie kupię tego produktu, śmierdzi straszliwie, aż nie byłam w stanie zużyć go do końca, co do właściwości zmywających to też nie powala na kolana, bardziej makijaż jest rozmazany, niż zmazany całkowicie, w dodatku trzeba się namęczyć, żeby coś zmyć, jestem na nie
* La Roche-Posay Effaclar żel do mycia 15 ml - świetny żel, który dobrze oczyszcza nie podrażniając skóry, jest to naprawdę dobry produkt wart zakupu i rozważam kupno pełnowymiarowej wersji, tylko trzeba z nim uważać, to znaczy nie wolno myć nim buzi częściej, niż raz dziennie, bo on jest dość silnie oczyszczający, oczywiście ja przez kilka dni myłam dwa razy dziennie i jeszcze wieczorem z Clarisonicem, to się nabawiłam przesuszu, ale tylko z mojej własnej głupoty, żel na pewno kupię ponownie
* Estee Lauder DayWear do skóry mieszanej 15 ml - niesamowicie wydajny (starczył mi na ponad miesiąc używania dwa razy dziennie!), o zapachu ogórkowym, który jest bardzo przyjemny dla nosa, cudów ten krem nie zdziałał, ale też nie zaszkodził, wiadomo, to w sumie jest tylko produkt nawilżający, więc za dużo od niego nie można oczekiwać, ale jako nawilżacz sprawdza się bardzo dobrze zarówno na noc, jak i pod makijaż, zastanowię się nad ponownym zakupem
* Gatineau Flash Radiance 3 ml - niby to baza, niby krem, zapach do mnie nie przemawia, bo pomarańczowy, ale nakładałam toto na krem i dawał ładne rozświetlenie buzi, które oczywiście znikało pod makijażem, także to taki produkt, który nie wiadomo, co ma robić, raczej nie kupię ponownie
* Lancaster SunAge Control 15 ml - zużyłam sobie na nogi, kiedy było słońce, a chciałam połazić w krótkich spodniach, nie wiem, czy dał jakąś ochronę przed słońcem, ale wiem, że nie za dobrze się wchłania, także jak dla mnie nie bardzo, no i też fakt, że ja się raczej nie opalam odwodzi mnie od zakupu
* La Roche-Posay Redermic Eyes 5 ml - krem pod oczy, który szału nie robi, ale dobrze się wchłania i pozostawia skórę nawilżoną, podejrzewam, że za krótko używałam, żeby ocenić długofalowe efekty, ale nie wykluczam, że do niego wrócę
* Diorskin Forever - podkład, o którym Wam pisałam tu, pewnie do niego wrócę za jakiś czas, chociaż na razie moja szuflada podkładowa pęka trochę w szwach, więc wypadałoby coś jednak zużyć, zanim kupię kolejny
* próbka YSL Teint Encre De Peau - odcień B10, na mojej skórze wygląda koszmarnie, podkreśla bladość i wyglądam w nim na chorą, poza tym podkreśla u mnie każdą suchą skórkę, nawet takie, o których istnieniu nie miałam pojęcia, źle się rozprowadza i włazi w pory, chyba nie muszę mówić, że nie kupię pełnowymiarowego?
* Dior Addict Gloss miniaturka w kolorze 643 Diablotine, o której możecie przeczytać tu, żal mi, że ta słodka miniatureczka się skończyła, ale kupiłam już pełnowymiarowe opakowanie tego koloru, także nie będę płakać
* Stila Lip Glaze Stick - na początku ta kredka była fajna i dawała śliczny delikatny kolorek, blask i drobinki na ustach, z czasem jednak stała się miękka, jakby się rozpuściła w środku i nie mogłam jej naostrzyć, także praktycznie stała się niemożliwa do używania, wyrzucam bez żalu i więcej nie kupię
* Inglot chusteczki do demakijażu - całkiem nieźle sobie radziły z tym, do czego są stworzone, ale ja nie jestem fanką zmywania makijażu chusteczkami, zużyłam to opakowanie, ale raczej nie ponowię zakupu, chociaż produkt nie jest zły i warty spróbowania, jeśli lubicie chusteczkowe rozwiązania w demakijażu
* próbki:
- podkłady Clarinsa: Extra Comfort 105 i nowy True Radiance 105 i 108, niestety wszystkie 3 są za ciemne i za ziemiste
- Mizon All In One Snail Repair Cream 3 saszetki - nie lubię tego śluzowego uczucia na twarzy przy używaniu, chociaż nawilżenie po tym kremie jest na całkiem dobrym poziomie, ale jednak nie skuszę się na pełen wymiar
- SkinFood Platinum Grape Cell Essential BB Cream odcień 1 Light Beige - tutaj chciałabym się na chwilę zatrzymać, ponieważ uważam, że ten krem BB jako jeden z niewielu zasługuje na uwagę, jest bardzo jasny, czyli do mojej karnacji ok, a do tego żółty, dopasowuje się idealnie, trzyma się na buzi cały dzień po przypudrowaniu, ładnie kryje (chociaż nie jest to mega krycie), pięknie rozświetla cerę i wygląda ona na wypoczętą i promienną, tego jegomościa kupię na pewno, ale za jakiś czas
- perfum Gucci by Gucci - użyłam raz, ale to absolutnie nie jest mój zapach, na tyle mi przeszkadza, że nie chcę już zużyć reszty tego małego flakonika

To by było na tyle, jeśli chodzi o sierpniowe denko, nie poszło mi za dobrze, ale spróbuję się postarać we wrześniu.
A jak tam Wasze zużycia?

62 komentarze:

  1. Też nie jestem zachwycona tym kremem Nuxowym - zapach co prawda mi nie przeszkadza ale wolno się wchłania, co czyni kremowanie rąk torturą ;) Spore denko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie właśnie działanie jest takie "OK" powiedziałabym, żaden szał, ale ręce nie są wysuszone, więc ok, ale ten smród, no po prostu nie mogę tego znieść...

      Usuń
  2. dużo tego, produkty z Dove do włosów bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, bo się bardzo dobrze na moich kłaczkach sprawdzają:) A jaką ich serię lubisz najbardziej?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć mogło być więcej... :)

      Usuń
  4. Imponujące zużycia! Ja się do swojego denka cały czas nie mogę zabrać, bo do podsumowania mam całe wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, tym bardziej w takim razie musisz zrobić tego posta denkowego:) Ja lubię czytać takie posty, a z dwóch miesięcy (i z więcej) to już w ogóle lubię:)

      Usuń
  5. Aj ależ zazdroszczę Ci tego lusha ;) ja właśnie bardzo lubię solne peelingi i te szczypanie ;) choć chyba nie powinnam tego pisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, każdy lubi coś innego:) Mnie tam Lush jakoś nie porwał specjalnie, niektóre rzeczy są w porządku, ale jakoś nie jest to sklep,do którego chodzę często i chętnie, od czasów tych zakupów, o których napisałam posta to tam nawet nie weszłam, a mam niemalże pod nosem ten sklep:)

      Usuń
  6. A ja zbierałam się do zakupu olejku Nuxe przez całe lato, ale jakoś się w końcu nie złożyło ;) widzę, że ma skrajne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim go kupiłam to czytałam, jaki to on jest świetny i w ogóle, no a potem kupiłam online i wyszło szydło z worka, że jest gówniany po prostu... I śmierdzi... Dlatego zawsze polecam najpierw wypróbować w miarę możliwości przed zakupem każdy produkt, żeby się nie naciąć potem, jak ja na ten bubelek:)

      Usuń
  7. Ciekawe zuzycia! uiiii...ale mnie tym YSL podkladem zaskoczylas...hmm..ja mam tez mieszana skóre wiec chyba mu podziekuje..a szkoda...
    do tego podkresla suche skorki mimo dobrej kremowej podkladki...hmm...brzmi to wszystko bardzo kiepsko!!!
    Rub Rub Rub bardzo lubie i zawsze kupuje..chociaz zapach taki morski intensywny ale swiezy i lubie go za dobre efekty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana moja, weź go lepiej sobie spróbuj, bo może na Tobie on będzie się spisywał inaczej, ja nałożyłam tą próbkę na gębę 4 razy i za każdym razem wyglądałam masakrycznie, ale wiadomo, to zależy od skóry. Wiem, że mamy podobny odcień i podobne preferencje, ale zawsze możesz też wziąć próbaska i sobie zobaczyć, a nuż okaże się, że Tobie przypasuje i będzie Twoim ulubionym? :) No ale jak mówiłam - u mnie na twarzy to jest masakra z tym podkładem...
      A Rub Rub Rub jest ok, ale jednak nie powalił mnie na kolana na tyle, żebym chciała go mieć już i natychmiast, może kiedyś do niego wrócę, ale na razie mnie nie ciągnie do Lusha:)

      Usuń
  8. Ładnie poszło ;) nie widziałam nigdzie tych nowych kulek Garniera :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One chyba nie są nowe właśnie, u nas już od dawna są w sklepach, w Pl też je widziałam w Hebe (tam na pewno), w Rossku też powinni je mieć:)

      Usuń
  9. Ładnie Ci poszło. Miałam probkę Diorskin Forever i chcę pełnowymiarowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te nasze chciejstwa, ale co tam - kup sobie:)))

      Usuń
  10. Widzę, że muszę wypróbować coś do włosów z Dove :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, z tego, co ja próbowałam to ta złota seria wydaje mi się najlepsza, na drugim miejscu jest granatowa, a fioletowej nie tyle, że nie lubię, ale ona ma dawać objętość, a jej nie daje, więc generalnie trochę lipa, ale wciąż włosy są świeże i czyste:)

      Usuń
  11. sporo tego ale nie miałam żadnego z tych produktów;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś bardzo lubiłam tę złotą serię z Dove. Teraz mi już przeszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że ona jest najlepsza z nich wszystkich, na drugim miejscu jest ta granatowa, z kolei fioletowa, która ma dodawać objętości tego nie robi, no ale wciąż włosy są czyste i świeże, więc też ok:)

      Usuń
  13. Zaintrygowałaś mnie tym Skin Foodem. Dotąd żaden azjatycki BB nie sprawdził się na mnie, ale ten wygląda na to, że wart jest przetestowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli miałaś Skin79 Orange, tak dla porównania, to ten Skin Food jest lepszy od niego i w moim odczuciu jest bardziej żółty i bardziej kryjący, do tego dobrze się trzyma na buzi cały dzień:) Nie bez przyczyny zastanawiam się nad pełnym wymiarem:)

      Usuń
  14. Wow, mega duże denko :) Zazdroszczę większości kosmetyków z nieco wyższej półki, chciałabym sobie wypróbować kilka z nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na moje możliwości nie aż takie duże:)
      Jeszcze wszystko przed Tobą:)

      Usuń
  15. A dla mnie krem do rąk Nuxe jest najlepszym i najbardziej skutecznym smarowidłem do rąk, jakiego dane mi było używać. A próbowałam i słynnego kremu L'Occitane, i całego mnóstwo słynnych kremów. Tylko on jeden działa na moje wręcz białe od suchości dłonie i naprawia je w try miga. A i zapach uwielbiam niuchać przy każdej okazji. Co człowiek to opinia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się zgadzam, chociaż mi przy pierwszym opakowaniu zapach aż tak nie przeszkadzał, potem skończyłam i poczułam ulgę, ale wiedziałam, że mam w zapasach to drugie i zwlekałam, żeby je zacząć, niestety na przyszłość jak czegoś nie będę znała, tonie kupię dwupaka:)

      Usuń
    2. Od razu przy takich okazjach przypomina mi się sytuacja z kremami do rąk Laury Mercier - wszyscy zachwycają się zapachami, jakie wspaniałe, a ja kokosa i mleczko migdałowe (a uwielbiam zapach kokosa generalnie!) ledwo wykończyłam, aż mnie mdlił... Słodki, okropny mi się wydał. A innym się strasznie podoba ;-)

      Usuń
    3. O kurde, teraz to mnie trochę nastraszyłaś, bo chciałam sobie jakoś w niedalekiej przyszłości kupić krem do rąk właśnie od Laury, ale pistacjowy i teraz nie wiem, czy warto... To znaczy jeśli on jest słodki i wyrazisty to i tak by mi się pewnie spodobał, ja nie lubię takich zapachów mdłych, jak w przypadku tego Nuxe'a właśnie.

      Usuń
    4. Trudno mi doradzić, bo wszystko jest kwestią indywidualną, jak widzimy po kremie Nuxe ;-) Dla mnie on (Nuxe) kompletnie nie jest mdły, jak to określiłaś, a bardziej właśnie świeży, miły dla nosa. A Laura jest dla mnie osobiście nie do przejścia. Gdy pierwszy raz powąchałam ten krem, zapach mi się spodobał – inaczej bym go nie kupiła ;-) Ale po dłuższym czasie używania zapach jest naprawdę męczący, tym bardziej że utrzymuje się niemiłosiernie długo. Nawet mój facet narzekał, że się tym kremem smaruję, bo czuł jego zapach z drugiego końca pokoju ;-)
      Ja miałam kokos, ale szczerze mówiąc one wszystkie mają dla mnie wspólną duszącą nutę słodyczy – i creme brulee, i kokos, i pistacja, i figa, choć oczywiście odrobinę się różnią. Spróbuj powąchać krem w perfumerii – jeśli spodoba Ci się zapach, to będziesz zachwycona, bo jak raz się posmarujesz, będziesz czuła ten zapach przez cały boży dzień ;-) Ale jeśli Ci nie podpasuje, to ciężko się od niego uwolnić, nawet po umyciu rąk ;-) Jeśli chcesz, to zerknij sobie tu: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=55331 na moją recenzję tego kremu. Nick ten sam. Ale jak mówię, to, że mi zapach nie przypasował, nie znaczy, że Ty nie będziesz go uwielbiała :-)

      Usuń
    5. Widzisz, mam tego pecha, że u mnie nigdzie nie ma Laury stacjonarnie, więc nie za bardzo mam jak powąchać, Nuxe'a też nie miałam jak powąchać, ale naczytałam się wcześniej na blogach i wszędzie, że to piękny i cudowny zapach, a tu się okazało, że śmierdziuch totalny... Dla mnie Nuxe nie jest absolutnie świeży, ani miły:) Jest śmierdziuszkiem, jakich mało i aż słabo mi się robiło jak pomyślałam, że mam sobie nim ręce posmarować:) Ale jak już stwierdziłyśmy - co osoba to opinia i to, co dla jednego wydaje się boskie dla innego będzie bublem wszechczasów, dobrze by było trafiać tylko na same perełki, które nam się spodobają, co nie? :)

      Usuń
  16. Ja krem do rąk Nuxe bardzo lubiłam:) Fakt, zapach ma dość specyficzny, ale szybko się do niego przyzwyczaiłam i potem już nie tylko mi nie przeszkadzał, ale nawet zaczął się podobać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie denerwował i denerwuje, wszystkie kosmetyki Nuxe mają taki specyficzny zapach i chyba się go lubi, albo nie, ja jestem akurat w tej drugiej grupie i głównie też dlatego już nic od nich nie kupię, bo dla mnie zapach ma spore znaczenie w kosmetyku:)

      Usuń
  17. Zawzielam sie na zuzywanie zapasow, juz mi doslownie wszystko wypada z roznych miejsc- nawet z parapetu w kuchni, wiec czas odgracic przestrzen.
    Skinfood mnie zaintrygowal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak spada nawet z parapetu w kuchni to faktycznie wypada coś zużyć, chociaż w sumie.... Można kupić więcej, żeby te spadające rzeczy miały towarzystwo:))))
      Ja też ostatnio zabrałam się za wszelakie miniatury i próbki, chcę tego pozużywać ile się da i wykończyć, chociaż znając życie znowu się tego nazbiera przy jakichś przyszłych zakupach:)
      Skinfooda polecam:)

      Usuń
    2. Kiedys czytalam kilka pozytywnych opinii o korektorze skinfood.
      Gdzie zamawiasz azjatyki?

      Usuń
    3. Tylko na Ebay'u, za tego Skin Fooda trzeba zapłacić jakieś 12-14 funtów, to znaczy w pełnym opakowaniu 45 ml i nie ma takich mniejszych wersji, jak było w przypadku Skin79, niestety, bo właśnie mam kilka podkładów i nie chciałabym tak teraz kupować jeszcze czegoś, co ma 45 ml, ale jakby było 20 to bym brała bez wahania:)

      Usuń
  18. Wowo troche jest tego:) Bardzo lubie Rub, Rub, Rub i jaki wydajny:)Obok zdzieraka z Guerlain i BBW jeden z fajniejszych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, ale i tak nie jestem z siebie zadowolona, bo mogło być więcej:) Rub faktycznie jest wydajny i super ździera, ale jednak ten zapach no i to, że jest solny, a nie cukrowy tak mi do końca nie podchodzi... Z Guerlain zdzieraka nie miałam, a do BBW też nie mam dostępu, tylko online, więc na razie nic nie kupiłam od nich:)

      Usuń
  19. Spore denko :) miałam ten krem z nivea i bardzo go lubiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on jest naprawdę dobry i niedrogi, chociaż o ile się nie mylę, to ma w składzie alkohol, jednak nie wysuszył mi dłoni, także jest ok:)

      Usuń
  20. Zastanawiałam się na tym kremem z mizona, ale ostatecznie zdecydowałam się na inny tej firmy z kolagenem i jestem mega zadowolona. Mam wrażenie, że po 2 miesiącach stosowania moja skóra jest bardziej nawilżona i napięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak Ci podpasował ten kremik:) Wiesz, te próbki co ja zużyłam może nie były jakieś złe, ale ja smarując się dosłownie czułam, jakbym jakimś śluzem się smarowała, więc to mi się nie podobało...
      Czyżbyś przerzuciła się na azjatycką pielęgnację? :)

      Usuń
  21. Powiem Ci, że ostatnio stosuję bardzo dużo produktów azjatyckich, właśnie głównie pielęgnację i strasznie sobie ją chwalę. Maseczki mają rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ten krem pod oczy, co go polecałaś ze Skin79, ale nie powalił mnie na kolana muszę przyznać... Lepszy okazuje się u mnie Estee Lauder. Tamten nie był zły, ale taki po prostu średni dla mnie... A maseczki to jakie polecasz z Azji? :)

      Usuń
    2. Jedne z moich ulubionych to Vanedo (tutaj masz linka: http://asianstore.pl/9_vanedo). Zakładasz na noc sheet maskt i rano skóra po prostu miodzio :) Moja ulubiona to Vanedo Beauty Friends Hyaluronic Acid Essence Mask,bo świetnie nawilża skórę :) MOja siostra za to uwielbia Vanedo Beauty Friends Raspberry Essence Mask. Radzę wypróbować :)

      Usuń
    3. Obadałam tam na stronce, muszę sprawdzić na Ebay, bo taniość jest i chętnie bym przepróbowała:) Mi jakoś tak nie po drodze z maseczkami, sławetna Glamglow na mnie działa tylko na pół dnia, a innych nie stosuję, chyba z lenistwa, chociaż wychodzę z założenia, że i tak już na ryjek nakładam tyle tej pielęgnacji, że jedna maska nie robi różnicy :P Ale te Vanedo skoro polecasz to poszukam:)

      Usuń
    4. Ja bardzo polubiłam te maseczki, a fajne jest w nich to, że nakładasz na twarz gotową maskę, której nie musisz rozrabiać, ani odrywać, ani zmywać. Dla leniuchów jak znalazł :D

      Usuń
    5. Znalazłam je na Ebay, ale kupię za jakiś czas, na razie staram się nic nie kupować, wiesz, taki mały post kosmetyczny, a może powiem inaczej - staram się ZA DUZO nie kupować:)))

      Usuń
    6. Hehe, dobrze powiedziane... Ja też tak wczoraj wchodząc do Sephory pomyślałam. Tylko Top Coat i coś do skórek. A wiesz z czym wyszłam? Z 7 rzeczami w siateczce (a miały być tylko 2)! Ja już sama z sobą oszaleję :D

      Usuń
    7. Ja w tym miesiącu (znaczy on jeszcze trwa) kupiłam tylko jedną rzecz i to była odżywka do rzęs, ale zrobiłam też zamówienie z Organique, o którym marzyłam już długi czas, więc to się generalnie nie powinno liczyć, bo z produktów do ciała nie mam żadnych zapasów, oprócz żeli i pianek pod prysznic, więc niemalże wszystko, co przyjdzie to będzie do używania od razu. No ale oczywiście w tym miesiącu jakoś mam chciejstwo na Chanela i na Guerlain i muszę, po prostu muszę coś mieć, nie wiem, czy uda mi się wytrwać nic nie kupując:) Chociaż jednej maluteńkiej rzeczy:) A tak na marginesie - miałaś może cienie z Chanel? Jakie one są?

      Usuń
    8. A to dopiero połowa miesiąca.... Och.... Nie, z Chanela miałam tylko te kremowe cienie, na inne się jeszcze nie pokusiłam, chociaż ostatnio chodzą mi po głowie :)

      Usuń
    9. Ja mam chciejstwo na te czwórki (na mojej Wishliście zaznaczyłam, jakie dokładnie kolory),ale czytam sprzeczne recenzje, jak polezę jutro po pracy do Debenhamsa to sobie je zmacam, jak mówiłam poszłabym dzisiaj, ale wciąż czekam na drugą paczkę...

      Usuń
  22. Wow, niezłe denko :). Muszę przyznać, że wygląda imponująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chociaż mi to się zawsze wydaje, że nie ma tego za wiele, że mogłam zużyć więcej... :)

      Usuń
  23. Widzę, że nie jesteś zwolenniczką zapachów Nuxe ;) Ja mam ten krem i bardzo go lubię, fajnie odżywia dłonie, a zapach suchego olejku jest dla mnie przyjemny, więc ucieszyłam się, że krem pachnie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dla mnie to śmierdziel okrutny, a do tego olejek w ogóle się nie wchłania, więc jak dla mnie to jest bubel stulecia:) Krem do rąk działaniem też mnie nie powalił na kolana, chociaż działanie jest nienajgorsze, ale smrodek mnie mdli... Ale wiem, to kwestia gustu:)

      Usuń