środa, 1 października 2014

Zużycia września

Nadeszła jesień, niestety, nie lubię jesieni, jest wtedy ciemno, brzydko, pada (jakby w Anglii wiecznie nie padało), ale jakoś tak dopada mnie wtedy przygnębienie. Jednak co zrobić, trzeba to przetrwać i czekać na zimę i na śnieg. Nie będę więc marudzić, czas bowiem na podsumowanie wrześniowych zużyć, udało mi się uszczuplić co nieco zapasy:
Kolejno odlicz:
* Dove Go Fresh Blue Fig & Orange Blossom - na początku bardzo podobał mi się zapach, niestety ja nienawidzę kosmetyków, które pachną pomarańczą, a ten żel ma w sobie taką nutę, zużyłam, ale nie wrócę do tego zapachu, samo działanie jednak oceniam bardzo na plus, lubię żele do mycia tej marki
* Gliss Kur Total Repair Conditioner - bez żalu pozbywam się prawie całego opakowania po dwóch użyciach, bo jest to najgorsza odżywka, jaką w życiu miałam, na moje długie włosy potrzeba ogromną ilość, ale i tak to w niczym nie pomaga, włosy się plączą i trudno je rozczesać, a do tego ona mi śmierdzi, jestem na nie
* Pantene Advanced Keratin Repair - szampon i odżywka - bardzo dobre w działaniu, włoski były wygładzone, łatwo się rozczesywały i pięknie pachniały, wydajność też bardzo na plus, na pewno do nich wrócę
* TBS Atlas Mountain Rose - żel do mycia, którego zapach na początku podobał mi się ogromnie, potem już trochę mniej, chociaż zużyłam z przyjemnością, ale chyba jednak do niego nie wrócę, działanie ok - mył i oczyszczał bardzo dobrze i skóra pachniała nim nawet po kąpieli, tylko zapach jest dość intensywny
* Organique Eternal Gold - bardzo lubię i na pewno ponowię zakup (recenzja)
* Champneys Distant Shores scrub i masło, o scrubie pisałam tutaj, raczej do niego nie wrócę, bo jest za słabym zdzierakiem jak dla mnie, chociaż zapach boski, z kolei masło z tej serii, które widzicie na zdjęciu to miniatura, dostałam ją do zakupu scrubu, zapach tak samo boski, ale działanie nie za bardzo, zużyłam sobie do rąk, krzywdy mi nie zrobiło, ale spektakularnych efektów też nie zauważyłam, jeśli coś kupię z tej serii Distant Shores, to będzie to pianka do mycia ciała
* Champneys Citrus Blush Shower Gel - też miniaturka otrzymana do zakupu scrubu, całkiem dobry produkt, ale zapach mi się nie podobał, cytrusowo - korzenny, chociaż zużyłam bez obrzydzenia
* Champneys Mediterranean Bliss Bubble Heaven - to jest miniatura płynu do kąpieli, chociaż ja go zużyłam jako żel do mycia ciała, zapach nie za bardzo mi podszedł, działanie ok, mocno gęsta konsystencja, która nie chciała się dać wydostać z butelki, nie kupię ponownie
* Clarins Beauty Flash Balm - miniatura, mam mieszane uczucia co do niego, zapach mi się nie podoba, a działania nie widzę żadnego, stosowałam zarówno jako maskę i nienawidzę tego efektu obiążenia skóry, jaki daje, z kolei jako krem jest za słaba, nie kupię pełnego wymiaru
* Aqua V Aloe Vera Sanitising Gel - tak naprawdę kupiłam go tylko ze względu na zapach aloesowy, nie wysuszał dłoni, jak dla mnie całkiem ok, chociaż zapach aloesu bardzo słabo wyczuwalny
* Macadamia Healing Oil Treatment - pisałam o nim tutaj, świetny olejek, na pewno powtórzę zakup
* Estee Lauder Clear Difference serum - recenzja, całkiem dobre działanie, ale nie zauważyłam spektakularnych efektów, skóra mi się nie poprawiła, niedoskonałości wciąż się pojawiały, chociaż skóra minimalnie mniej się przetłuszczała, nie wiem, czy kupię ponownie
* Estee Lauder Idealist miniaturka 7ml - to bardziej baza pod makijaż, niż serum, zużyłam z przyjemnością, próbka starczyła na około dwa tygodnie, skóra była miękka i delikatna w dotyku, ale żadnych innych zmian nie zaobserwowałam, także pewnie nie kupię pełnego wymiaru
* Biotherm Biosource płyn micelarny 30 ml - dobrze domywał resztki makijażu i miał przyjemny zapach, zastanowię się nad zakupem pełnego wymiaru, bo to niezły produkt
* Glamglow - miniatura 15 g - na pewno nie kupię tej maski ponownie, chociaż mam jeszcze jedną taką w zapasie, więc jakoś zużyję, uczucie po nałożeniu straszne, jakby mi ktoś twarz przypalał, mam ochotę ją zmyć za każdym razem zaraz po nałożeniu, zapach mi się nie podoba, jest dławiący i duszący, ziołowy, działanie owszem jest- skóra wygląda pięknie, jednak przez dwie godziny po zmyciu jest czerwona i podrażniona, a potem wygląda wspaniale, szkoda tylko, że przez jakieś pół dnia, dla 12 godzin pięknej skóry nie chcę wydawać takiej kasy i tak się męczyć
* Nuxe Huile Prodigieuse OR - wersja z drobinkami, pisałam o nim tu, nie wchłania się, okropnie śmierdzi i jest tłusty, nie zużyłam tego do końca i wyrzucam bez żalu
* Rituals Sakura Sugar Body Scrub - saszetka peelingu do ciała, zapach może do moich ulubionych nie należy, ale nie jest okropny, powiedziałabym, że specyficzny, ale działanie, o ja pierdziu, działanie jest boskie, to jest najmocniej ździerający peeling, jaki w życiu miałam, normalnie jak tarka, kocham i kupię ponownie na pewno, moim zdaniem jest lepszy niż Rub Rub Rub z Lusha, jeśli ktoś go miał, ale uwaga - on jest naprawdę mocny i ostry
* Dior It Lash - recenzja, dla mnie on nie jest hitem, może niektóre dziewczyny będą zadowolone, ale dla mnie efekt jaki daje ten tusz to jest raczej dzienny efekt, a ja oczekuję spektakularności, czerń jest czarna, ale pogrubienia prawie żadnego, wydłużenia daje trochę, taki zwyklak, nie wrócę do niego
* RapidLash, tutaj nic nie muszę dodawać, kocham i uwielbiam
* MAC Pro Longwear korektor - nasza znajomość była trudna, najpierw go kochałam, a potem mi wysuszył skórę pod oczami, także na pewno nie jest to produkt do używania na co dzień, krycie świetne, trzyma się cały dzień, ale to wysuszanie go u mnie dyskwalifikuje
 * ArtDeco cień 27 - cielisty i połyskujący cień, który wykorzystywałam głównie do zaznaczenia wewnętrznego kącika i czasami jako rozświetlacz (szczególnie jak już się kończył), raczej nie kupię ponownie, cienie ArtDeco dla mnie są trochę słabej jakości, bo nie chcą się trzymać u mnie na powiece nawet na bazie, także ten jako rozświetlacz był ok, ale ogólnie nie lubię
* próbki podkładów
- YSL Fusion Ink - beznadzieja totalna, na mojej skórze, o którą się staram dbać (czyli że jest wypielęgnowana i dobrze nawilżona) wygląda koszmarnie, jakby był zważony, kolor najjaśniejszy B10 wygląda na mnie trupio, wyglądam jakbym była chora i to śmiertelnie, suche skórki (których nie mam) są podkreślone, nawet nie wiem, skąd one się wzięły, niestety ale nawet w tym cholerstwie nie wyszłam z domu, nałożyłam dwa razy i spędziłam w nim cały dzień, dla mnie beznadzieja, dobrze, że nie kupiłam pełnego wymiaru
- Dior Star 010, 011, 012 i w saszetce 020, kolorystycznie tylko 011 mi pasował, chociaż minimalnie za żółty, ale dało się go nosić, jednak działanie okropne, co prawda z daleka skóra wygląda promiennie, świeżo i ślicznie, tak z bliska jest masakra, każda pora (por?) na twarzy jest niemiłosiernie podkreślony, a nie mam problemu z rozszerzonymi porami, ściera się po godzinie, jest nietrwały, chociaż sama idea krycia i rozświetlenia w jednym mi się podoba, na mnie on się nie sprawdził, więc nie kupię pełnowymiarowego

To by było na tyle w tym miesiącu, nie poszło mi najgorzej, chociaż trochę zapasów ubyło, chociaż oczywiście przybyły nowe, o których będzie w następnym poście.
A jak Wasze zużycia we wrześniu?

71 komentarzy:

  1. Lubię te żele z Dove, jeden znalazł się właśnie w moich ulubieńcach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, te kremowe lubię i jeden ten cytrynowy, ale to muszę mieć naprawdę na niego ochotę, bo generalnie nie lubię owocowo cytrusowych zapachów na sobie:) Zaraz obadam Twoich ulubieńców:)

      Usuń
  2. Niezłe denko. Szkoda, że olejek Nuxe się u Ciebie nie sprawdził. Nie wyrzucaj, daj mnie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym miesiącu wywaliłam 2/3 pełnowymiarowego opakowania, gdybyś napisała wcześniej, to bym Ci wysłała. Ten mały już jest w śmietniku, chociaż i tak tam była tylko mniej niż połowa opakowania, także bez sensu taką ilość wysyłać.

      Usuń
    2. O kurcze :( No widzisz. Ja pewnie nigdy sobie nie kupię takiego kosmetyku, ale nie pogardziłabym wypróbowaniem :D.
      Szkoda.
      W każdym razie widzę, że opinie są różne bo czytałam też pozytywne. ;)

      Usuń
    3. Przy ostatnim denku zastanawiałam się, czy by nie zapytać, bo może ktoś by go chciał przygarnąć, ale stwierdziłam, że to mogłoby być odebrane jako nietakt, więc darowałam sobie:)
      Dla mnie niestety ten kosmetyk jest wielką porażką...

      Usuń
  3. :)) he he, Kochana, ale objechalas wiekszośc ;) Nie wiem dlaczego, ale najbardziej lubię czytać recenzje negatywne :)
    U mnie glam to ulubieniec i Beauty Flash Balmem też nie gardzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja piszę jak jest, jak śmierdzi, albo jest gównem dla mnie, to to piszę, a nie ściemniam, że jest fajne:) Jak mi działanie, czy zapach nie odpowiada, albo mam jakieś inne obiekcje to zawsze to piszę, naprawdę żeby produkt mnie zachwycił to musi na to zasłużyć:) Glamglow biały mnie nie pali w gębę, ale za to efekt nie jest taki fajny, jak po czarnym, tylko co z tego, skoro po czarnym 2 godziny mam czerwoną twarz i jak go mam na twarzy mm wrażenie, że mnie ktoś żywym ogniem przypalał? Dla mnie pielęgnacja to ma być doznanie zapachowe, zmysłowe, przyjemne, a nie męczarnia:)

      Usuń
    2. Ja czuję mrowienie i widzę efekt "po", ale zdaję sobie sprawę, że może nie przypaść komuś do gustu. Pani Z Douglasa uprzedziła mnie o tym- i dobrze- bo chyba w panice wsadziłabym głowę pod kran ;)

      Usuń
    3. Ja też wiedziałam,że to będzie 'mrowienie' i miało być mrowienie, ale nie uczucie, jakby ktoś ze mnie skórę zdzierał żywcem i podrażnienie potem na dwie godziny. Po tym czasie skóra wygląda przepięknie, ale tylko na pół dnia, więc męczyć się dla kilku godzin efektu nie chcę:)

      Usuń
    4. Tak sobie teraz myślę, że może ta jedna tubka jakaś felerna była... No ale na początku jej używania było ok, dopiero na końcu mnie tak paliło. Może skóra się zrobiła bardziej wrażliwa, czy co, sama już nie wiem...

      Usuń
  4. O tak ten olejek nuxe strasznie śmierdzi, ale większość osób uważa, ze pięknie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi on cuchnie straszliwie, a do tego działanie żadne, w ogóle się nie wchłania... Chociaż te z drobinkami chociaż jeszcze jakiś efekt dawał, znaczy takie rozświetlenie, no ale mimo wszystko się nie wchłaniał, ale ten bez drobin to już porażka na całej linii...

      Usuń
    2. Ja nie dałam rady używać ze względu na ten zapach. Z nuxe akceptuje tylko zapach balsamu do ust, choć działanie wcale nie powala.,.

      Usuń
    3. Chciałam kupić ten balsam, ale poczytałam recenzje i zrezygnowałam, w sumie moja znajomość z tą firmą się zakończyła na dobre, ich kosmetyki na mnie nie działają i zwyczajnie mi śmierdzą...

      Usuń
    4. Kamień mi z serca spada bo uważałam ze tylko ja uwazam ze śmierdzi - dla mie to koszmar

      Usuń
    5. Od nich wszystko śmierdzi! :) Wypróbowałam kilka rzeczy i chociaż całkiem nieźle wspominam pod względem pielęgnacyjnym ichny żel do mycia ciała, to pod względem zapachu po prostu koszmar z ulicy Wiązów:)))

      Usuń
  5. Morze rzęsy od dawna wołają o pomoc, a Rapidlash dawał mi zawsze wspaniałe rezultaty. Muszę pomyśleć o ponownym zakupie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja bardzo polecam. To znaczy wiem, że niektórzy odradzają, boją się używać, ale to jest moja świadoma decyzja, on mi nie zaszkodził, a mam rzęsy takie, jak zawsze chciałam mieć, więc używać nie przestanę:)

      Usuń
  6. Niestety nie mam niczego wyżej prezentowanych kosmetyków :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z nich się u mnie i tak nie sprawdziły, także nic nie tracisz:)

      Usuń
  7. Mimo wszystko glamglow musze wypróbować ! : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, pewnie, że tak:) Że ona na mnie tak działa, to nie znaczy, że na Ciebie też będzie:)

      Usuń
  8. Spore denko :) U mnie słabszy miesiąc tym razem

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie więcej, bo zawsze to jakieś przyzwolenie na kolejne zakupy, hyhy :D

      Usuń
  10. Fajne opisy:)
    Ja ze Starem też nie miałam idealnego testowania chociaz tak okropnie nie było. Wygląda ładnie ale nie idealnie jak oczekiwałam:)
    Dziś spróbuję czarnego błotka Glamglow:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrezygnowałam z używania go po jakichś 8 razach, miałam dość tego, jak okropnie wygląda moja twarz, to znaczy nie było tak tragicznie jak po tym nowym YSL, ale super też nie i wiem, że Star po prostu nie jest dla mnie mimo najszczerszych chęci.
      Daj znać, jak tam u Ciebie działa czarne błotko:)

      Usuń
  11. Olejek Macadamia mnie zaciekawił :-) Nad Prolongwear się zastanawiam, ale boję się właśnie wysuszania :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek Macadamia jest cudny, pięknie pachnie i włosy po nim są miękkie i delikatne i oczywiście lepiej się rozczesują. Teraz używam z Dove olejku, ale jak sie skończy to pewnie wrócę do Macadamii:) A Pro Longwear to powiem tak - to jest bardzo dobry korektor, ale niestety nie do codziennego używania, co drugi, czy co trzeci dzień może sie sprawdzić, ale na pewno nie codziennie...

      Usuń
  12. U mnie też dzisiaj deszczowo. Co do denka to jest duże! Olejek NUXE to też nie moja bajka. Maskę GlamGlow uwielbiam, ale jeśli tak źle odbiera ją twoja skóra to czasem nie kupuj tej w białym opakowaniu, bo ona działa jeszcze silniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę deszczu i pluchy i w ogóle takiej pogody, kiedy nie ma słońca...
      Olejek Nuxe to jest porażka wszechczasów, gdybym miała listę bubli wszechczasów to on by się na niej znalazł na pewno.
      A co do maski to powiem Ci, że miałam wcześniej słoiczek czarnej i ona tak mocno mnie nie podrażniała, mam też białą od dawna i ona właśnie działa na mnie słabiej, to znaczy jest mrowienie, ale nie palenie, tylko takie mrowienie do zniesienia, tylko skóra po użyciu nie jest aż tak ładna jak po czarnej. Nie wiem, może to coś nie tak z tą jedną tubką było, a może to wina tego, że jednak co drugi dzień używam Clarisonic, to ta skóra jest bardziej wrażliwa, chociaż to dziwne, bo białą nakładam i jest ok.

      Usuń
  13. Sporee te denko !! Gratuluję Ci zużyć!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, świetnie Ci poszło :) Ja maseczką Glam Glow jestem zachwycona, po nałożeniu również czuje pieczenie, ale po zmyciu moja skóra nie jest podrażniona ani mocno zaczerwieniona. Tego peelingu Rituals nie miałam, ale obecnie używam tego z serii Ayurveda i też jest bardzo mocny i świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie efekt jest, ale najpierw po nałożeniu to nie jest pieczenie, to jest taki ból, jakby mi ktoś niemalże skórę zdzierał, potem, jak maska zaschnie to zmywam i mam całą twarz podrażnioną na dwie godziny, a po tym czasie już jest ok i skóra jest przepiękna... na jakieś pół dnia niestety...
      Czytałam u Ciebie o tym peelingu Rituals, to w sumie dzięki Tobie się zainteresowałam marką, ale to głupie, mam ich pod nosem, a nawet nie znałam:)

      Usuń
  15. odzywka z Gliss Kur u mnie się też nie sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest beznadziejna i nie polecam jej nikomu:)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Troszkę się udało zużyć w tym miesiącu:)

      Usuń
  17. MAC Pro Longwear puściłam w tym miesiącu w świat. Może ktoś uzna to za banał, ale mnie do szału doprowadzała aplikacja. Za każdym, ale to dosłownie za każdym razem wychodziło mi tego za dużo, nasadka cała brudna, dałam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi uświadomiłaś, że zapomniałam dodać linka do recenzji, w której o tym korektorze pisałam i miałam takie same odczucia. Wylatuje za dużo, czyli marnujemy dużo produktu, no i to wysuszanie... Od święta ok, ale nie do używania na co dzień.

      Usuń
  18. Czyżbyś nie dokończyła korektora z MAC'a? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nie używałam już go od dawna, bo wkurza mnie to, że wysusza skórę pod oczami i ta okropna aplikacja, wszystko uwalone korektorem... Nie chciało mi sie w to bawić:)

      Usuń
    2. Ja używam tylko na twarz, w okolice nosa czy w inne miejsca, gdzie muszę coś przykryć. Pod oczy nigdy, za bardzo wysusza.

      Usuń
    3. Ja go kupiłam głównie pod oczy - taka miała być jego rola, na twarzy wygląda jakoś dziwnie, więc go nie lubiłam tak stosować. Ja jak mam krostkę jakąś czy coś podobnego na twarzy do zakrycia to trochę kamuflarza z Kryolanu nakładam i jest cacy:)

      Usuń
    4. Nie miałam jeszcze nic z Kryolanu. Mówisz o tym kółku? I jak Ci się sprawuje? Słyszałam, że te kamuflaże są strasznie ciężkie...

      Usuń
    5. Tak, to jest właśnie to kółko najjaśniejsze. Ono się nie nadaje absolutnie do jakichś większych powierzchni, ale miejscowo to jest jak dla mnie niezastąpiony produkt:)

      Usuń
  19. Super Denko i jakie ciekawe! Co do Estee Lauder Clear Difference serum to szkoda ze takie kiepskie a tak zachwalane jest! hmm..czyli nie wszystko zloto co sie swieci ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak Kochana - ono nie jest kiepskie, faktycznie zmniejsza trochę przetłuszczanie i świecenie się cery, ale to miało być Clear Difference, czyli jak sama nazwa wskazuje miałam mieć skórę czystą jak łza, bez niedoskonałości, a jednak pojawiały się tak jak zwykle, nie, żebym miała nasilony wysyp, czy coś, ale tak jakby na tą sferę w ogóle nie działało...
      Nie powiedziane jest, że u Ciebie się nie sprawdzi:) Spróbuj:)

      Usuń
  20. jak dużo tego, zaciekawiłaś mnie tą serią z Pantene i chętnie wypróbowałabym ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest naprawdę dobra, chociaż nie jakaś cudowna, ale włosy są miękkie, przyjemne w dotyku, dobrze oczyszczone, pięknie pachną i są takie "lejące", warto przetestować te kosmetyki:)

      Usuń
  21. Dobre denko:)
    Mi Serum Clear Differnece bardzo podpasowało i na pewno do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To serum nie jest złe, tylko miałam nadzieję, że moja cera będzie naprawdę 'clear', a takiego efektu nie otrzymałam, jedynie zmniejszenie błyszczenia...

      Usuń
  22. Zapasy uszczuplone, można iść na zakupy :D hyhy
    Powiem Ci Kochana Moja, że sporo rzeczy ulubionych i nie, nam się nie pokrywa. Ja lubię, Ty niekoniecznie :) Choć zgadzamy się w kwestii Idealista :D Poza tym CD jak wiesz bardzo polubiłam! Tak jak Diorowy tusz It-Lash. U mnie robi bardzo fajny efekt, a im starszy tym efekt jeszcze lepszy. Z korektorem ProLongwear też miałam chwile miłości i nienawiści. U mnie pod oczy jest za ciężki, na twarzy zachowuje się dużo lepiej. GlamGlow mam w zapasach i skoro Tobie nie pasował, to mam nadzieję, że mi, tak na przekór, jednak przypasuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa i podkład Star! Baaaadzo polubiłam! :D

      Usuń
    2. Na razie postanowiłam, że nic nie kupuję:) Póki co udało mi się wytrzymać 3 tygodnie:) Co prawda kliknęłam BB krem Azjatycki, ale za 8 funtów, więc to tak jakby się nie liczy, była dobra oferta na niego, więc pomyślałam,że czemu nie? To jest ten, co saszetki pokazywałam w poprzednim denku, także znam i polubiłam:)
      Co do naszych ulubionych rzeczy to masz rację - niektóre się pokrywają, inne nie. Idealist to zdecydowanie taka baza bardziej niż serum samo w sobie, ale skóra po nim jest fajna:) Clear Difference u mnie wielkiej difference nie zrobił, tylko zminimalizował trochę świecenie, ale oczywiście jak przestałam używać to znów jest tak, jakbym nigdy go nie używała;) Czyli świecenie może nie mocne, ale wciąż jest:) It Lash niestety milością moją nie zostanie, zbyt dzienny efekt daje, a ja tego nie lubię, u mnie musi być wiesz - wachlarz rzęs aż do czoła:DDD MAcowy korektor miał być tylko pod oczy, a niestety się nie spisał za bardzo, to znaczy jest ok, ale od czasu do czasu, na co dzień się nie nadaje, z kolei na twarzy już wygląda u mnie dziwnie. Mam nadzieję, że Glamglow sprawdzi się u Ciebie super, wiesz, on u mnie też się sprawdza - faktycznie robi to, co producent obiecuje, tylko ten efekt jest na pół dnia, to trochę za krótko uważam, no i to pieczenie, chociaż nie wiem, skąd to wynika, bo jak miałam słoiczkowe wydanie to aż tak mnie nie piekło...
      No a Star - z całym szacunkiem do Diora, bo przecież markę bardzo lubię, ale niestety on mi nie podpasował... :)

      Usuń
    3. Ahahahha no tak, za 8 funtów, to się nie liczy :P Dobra jesteś! :) hihi
      Tak czy siak, rozgrzeszam Cię Moje Dziecko! Jak promocja, to trza było brać. Bez dwóch zdań :D hyhy

      U mnie rezultaty po CD są nadal widoczne. Jestem w szoku jak udało mi się ograniczyć przetłuszczanie i jak moja skóra sie posłuszna zrobiła. Oczywiście do suchej dłuuuga jeszcze droga, ale porównując z tym co było jeszcze kilka miesięcy temu, to niebo a ziemia :) It-Lash u mnie robi piękny wachlarz. Akurat w kwestii rzęs mamy podobne gusta, w sensie podobny efekt lubimy. No, ale mamy różne rzęsy, więc nie zawsze to samo kochać będziemy. Samo życie :) Z GlamGlow liczę na dłuższy efekt jak pół dnia. Zdecydowanie! A Star u mnie na skórze wygląda świetnie i ładnie mat trzyma :) Teraz mam coraz większą chęć na Foreverka :)

      Usuń
    4. No to 8 funtów to tak mało się liczy:D Bo ogólnie on jest na Ebayu za jakieś 17, czasem można dorwać za 14, także cena 8 była ok:) Spodobało mi się naprawdę działanie tego Skinfooda, a maziajców nagębnych nigdy za wiele, hyhy:D
      Cieszę się, że u Ciebie aż tak świetnie spisał się CD, tak jak mi kiedyś pisałaś, pewnie masz "lepszą" skórę, u mnie też jest tak, że jednego preparatu nie mogę za długo używać, bo skóra się przyzwyczaja i przestaje na niego reagować tak dobrze, dlatego staram się nie używać dwóch takich samych kosmetyków pielęgnacyjnych pod rząd, bo wiem, że to nie wypali, no i szybko mi się nudzi używanie jednego i tego samego, wiesz, jak to jest:DDD Tak jak z tym kremem z Shiseido, o którym pisałam ostatnio, naprawdę on jest bardzo dobry, ale 4 miesiące to już jest przesada:)))
      Co do rzęsek to zobaczymy, jak Armanek się u mnie spisze, recenzje w necie są obiecujące:) Przekonamy się, a póki co jeszcze męczę Loreala:)
      Foreverek jest świetny, tylko jak pisałam te odcienie takie sobie, 010 za różowy, 011 żółtaczka, ale jak Ty jesteś opalona to i tak pewnie wybrałabyś 020, on ma już ładniejszy odcień:)

      Usuń
    5. Taaak, kto jak kto, ale ja Cię doskonale rozumiem. Jestem podkładomaniakiem i sama mam ich zdecydowanie za dużo :D
      Być może. Moja skóre generalnie nie jest wielce problemowa. Jedyne co mi 'dokucza', to czerwoności i przetłuszczanie się strefy T. Poza tym nie mam na co narzekać. Trądziku nigdy nie miałam, niedkoskonałości wielkich też nie. Czasem coś tam wyskoczy, ale dość szybko sobie znika :) Teraz za to walczę z febrą na pół brody, ale to inna bajka jakby :P
      Ja Armanka bardzo lubiłam! Mam nawet jeszcze jedno opakowanie w zapasach i chyba sobie wyjmę :D
      No właśnie myślałam nad 020 z Foreverka. Ale muszę go najpierw obadać na żywo :)

      Usuń
    6. Och tam Kochana, podkładów nigdy za wiele:) Chociaż ja wciąż nie kupiłam tego BB kremu z MAC:) Nie wiem w zasadzie, czemu:) No i jest taki jeden podkład, o którym trochę marzę, ale pewnie nigdy go nie kupię, bo cena zawrotna 789 zł... Nazywa się on Guerlain Orchidee Imperiale w odcieniu 00 i moja skóra wygląda w nim bosko, kolor ideał. Miałam próbkę i się zakochałam, ale ta miłość jest trochę droga, żeby kupić:) Ale może kiedyś jak wygram w totka:) Znaczy w Euromiliony:)))
      Zazdraszczam Ci takiej cudnej cery, czerwoność można zakryć, u mnie czasem jest super, a czasem mam niespodzianki, chociaż i tak muszę przyznać, że z wiekiem skóra mi się zmieniła, kiedyś była mieszana, teraz ma skłonność do przesuszenia, chociaż staram się do tego nie dopuścić, no i niespodzianki też bywają, ale zauważyłam, że im mniej grzebię przy gębie, znaczy im mniej dotykam i gmeram, to tym mniej mam jakichś dziwnych rzeczy na niej:) Więc muszę przestać całkiem dotykać:)
      A co to Ci się tam podziało na brodę?
      Armanka wcześniej nie miałam, tym bardziej jestem go ciekawa:D Wyjmij sobie, wyjmij, a czemu nie:) W myśl mojej zasady, że nie mogę używać dwóch tuszy na raz ja wciąż używam Loreala, chociaż nie do końca mi pasuje, ale o tym pewnie niedługo napiszę i już nie mogę się doczekać aż Armani pójdzie w ruch:)
      A tego Forevera obadaj w końcu, pamietaj, to nic, że masz kilka (czy nawet -naście) podkładów, jeden w tą czy w tą już nie robi różnicy :DDDDD Jestem pomocna, wiem:D :*

      Usuń
  23. A mnie ciągle nie po drodze ze zrobieniem denka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabierz się zabierz, zaraz będzie lżej w denkowym koszyku:)

      Usuń
  24. uwielbiam te żele dove:) gratuluje zużyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten był fajny, tylko zapach nie do końca mój, ale jak napisałam - inne wersje używam i wracam do nich chętnie:)

      Usuń
  25. Nie cierpię olejku NUXE - to jest tak okropny zapach ze mi sie słabo od tego robi - duszący jakies kwiaty ze starym pudrem hyhy dla mnie natomiast podkład Star to rewelacja zreszta tak jak pisałam na blogasku u siebie- mam cerę normalna...natomiast maskara Diora tez jest moim zdaniem średnia ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go tak nienawidzę, że wyrzuciłam w zeszłym miesiącu 3/4 opakowania, bo śmierdzi i NIC nie robi, masz rację, to są kwiaty ze starym pudrem i do tego chyba tysiącletnim, porażka na całej linii, ale nie tylko zapach, ale również działanie, którego po prostu brak. Star u mnie się nie sprawdził, nie dam mu już kolejnej szansy, bo on nie wygląda na mojej buzi za dobrze, ale cieszę się, że u Ciebie tak super się sprawdza, mam nadzieję, że tak będzie do końca opakowania:) Maskara Diora jak dla mnie nie jest zła, ale ja oczekuję bardzo dramatycznego efektu, a ona niestety tego nie daje...

      Usuń